Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [1]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jacek Reclik
Pamiętnik internetowy
SMAKI BIEGANIA

Jacek Reclik
Urodzony: 1970-08-18
Miejsce zamieszkania: Rybnik
3 / 3


2021-03-25

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Light, Medium, Hard - biegowa zabawa z grupą Radlinioki w biegu (czytano: 531 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://smakibiegania1.blogspot.com/



Pierwszy dzień wiosny chcieliśmy w dosyć dużym składzie powitać na Perle Paprocan. Jednak w piątkowy wieczór organizator poinformował nas o odwołaniu imprezy. A że życie nie znosi pustki, wspólnie z Markiem dla zainteresowanych zorganizowaliśmy bardzo kuszącą alternatywę.
Zaprosiliśmy wszystkich do udziału w zabawie pod tajemniczym tytułem LMH 2021, którą wymyśliła zaprzyjaźniona grupa biegowa Radlinioki w biegu. W wielkim skrócie, trzy trasy, a każda o innej długości i skali trudności. LIGHT, MEDIUM I HARD. Celem jest poznanie lasu na Obszarach, sprawdzenie swojej kondycji, a przede wszystkim dobra zabawa 🙂. Cel został przez nas zrealizowany z nawiązką : las na Obszarach został poznany dogłębnie czego dowodem jest kilkaset metrów przebiegniętych więcej na każdej z tras. Kondycja sprawdzona – wiatr, śnieg , mróz, a my jak te ironmany, zaliczaliśmy poszczególne trasy. A pytanie o dobrą zabawę traktuję jako retoryczne, bo tam gdzie my tam zabawa jest fest a fest. Ale po kolei.
Tak do końca nie wiedziałem, kto ostatecznie skorzysta z zaproszenia i zamelduje się o 7.30 w niedzielny poranek przed parkiem Leśna Przygoda. Niby pierwszy dzień wiosny, a pogoda przypominała środek zimy. Mrozik, lekka śniegowa zadymka wraz z nieodłącznym wiaterkiem.
HARD (według Radliników w biegu – 10,61 km, myśmy zrobili 11,92 km).
Z okolic miejsca startu prowadziły w głąb lasu cztery ścieżki. Uważam, że Garminy Ady i mój, albo były nierozgrzane, albo nie chciały ze sobą współpracować. W efekcie zaliczyliśmy cztery starty po dwieście metrów każdy, zanim trafiliśmy na właściwą trasę. Trasa HARD w moim przekonaniu jest najlepsza. Dużo podbiegów i zbiegów, dominuje las, ale są też odcinki prowadzące przez odkryte pola. Tu zdecydowanie nastrzelaliśmy najwięcej pomyłek. Ja spoglądałem na Adę, Ada na mnie, a pozostałe dziewczyny modliły się w duchu, żeby nasze gesty wskazywały jeden kierunek biegu. Niestety nie zawsze tak było. Stąd były kluczenia, wpadanie znienacka na właściwą trasę, szybkie narady, a niekiedy i wypuszczenia mnie do przodu z hasłem „zobacz, być może garmin oprzytomnieje i pokaże – jesteś na trasie”. Byłem mile zaskoczony, że pomimo przenikliwego zimna, dziewczyny bardzo dzielnie znosiły trudy tej biegowej przygody. Być może wpływ na to miały naprawdę fajne miejsca i zakątki, które mijaliśmy. Uśmiech nie schodził z ich twarzy chociaż stromych podbiegów i zbiegów było sporo. Nie słyszałem złego słowa, jak kilkukrotnie musieliśmy lekko się wracać. Nie słyszałem złego słowa, jak biegliśmy jakąś wąziutką ścieżką poniżej alejki, którą podążały inne napotkane osoby, dziwnie się nam przyglądające. Nie słyszałem złego słowa, gdy zamiast minąć szerokim łukiem pewien staw, mijaliśmy go tuż przy brzegu nawet dwukrotnie. Naprawdę podziwiam Waszą wytrzymałość i odporność psychiczną. A może to było to, że co jak co, ale dyskusji na tematy różne było sporo i jakoś te kilometry szybko nam leciały. Wisienką na torcie było odwiedzenie „Studzienki Jankowickiej”, a potem piękne widoki wąwozu, który podziwialiśmy z góry, chociaż mieliśmy lecieć dołem. Potem jeszcze tylko parę krętych ścieżek w lesie i z oddali wyłoniło się miejsce naszego startu.
Pognaliśmy do przodu niesieni zachętą Hanny, która obiecała nam po zakończeniu tego odcinka sok z brzozy, którego miała pełny słój. Słój był, sok także, ale w stanie przypominającym stalaktyty czy stalagmity czy jakoś tak. Słowem z degustacji nic nie wyszło. Po pierwszym etapie i małym posiłku, Ada i Hanna zakończyły swój bieg i serdecznie się z nami pożegnały. A my zmarznięci do szpiku kości zaczęliśmy drugi odcinek …
MEDIUM (według Radliników w biegu – 9,41 km, myśmy zrobili 10,14 km).
Jeszcze na dobre nie opuściliśmy parkingu i szliśmy w kierunku startu, usłyszałem zza pleców swoje imię. No i pełne zaskoczenie – grupa pieRUNskie canGÓRY także zaczęły przygotowywać się do pokonania tras MEDIUM i LIGHT. Parę słów wzajemnego, serdecznego powitania i moje zapytanie w myślach : ciekawe czy nas wyprzedzą na trasie ? Ale jakoś szybko sam sobie udzieliłem uspokajającej odpowiedzi – mając w składzie Kaśkę ze zbliżoną do mojej umiejętnością orientacji w terenie, tak szybko nas nie złapią … i nie pomyliłem się.
Madzia, Magda, Marysia i ja wyruszyliśmy dosyć żwawo na ten odcinek. O ile HARD był dosyć wymagającym odcinkiem, o tyle trasa MEDIUM okazała się bardzo łagodna. Zaczęliśmy dosyć szybko, aby się jakoś rozgrzać. Zdecydowana większość trasy przebiegała przez odkryte pola. Podejrzewam, że będzie to ulubiona trasa na wiosnę, gdy wszystko się zazieleni i jakoś w tak w kolorze nadziei przyjdzie każdemu z biegaczy pokonywać kolejne kilometry. Niestety dla nas, ta trasa okazała się jednym wielkim, zimnym wydmuchowiskiem. Dodatkowo trzeba było uważnie spoglądać pod nogi, bo niektóre ścieżki między polami były mocno oblodzone. Sam tego doświadczyłem, ale bez skutków ubocznych. Takim fajnym miejscem na tej trasie była wędkarska miejscówka z małymi pomostami. Zrobiliśmy tam krótką przerwę na sesję zdjęciową. A później znowu polami polecieliśmy w kierunku mety. Z utęsknieniem powitałem wbiegnięcie do lasu na końcowy fragment trasy. I znowu las zaskoczył nas fajnymi, klimatycznymi krajobrazami, a nasze odczucia były jednoznaczne – bieganie w takich okolicznościach przyrody to czysta przyjemność. A do tego track na tej trasie spisywał się bez zakłóceń. I niewielkie przestrzelenie wynikało tylko z małego zbiegnięcia na wspomnianą sesję fotograficzną. Przed nami pozostał już tylko najkrótszy odcinek …
LIGHT (według Radliników w biegu – 6,27 km, myśmy zrobili 7,00 km).
Szybko podjęliśmy decyzję, że ze względu na przenikliwe zimno, nie robimy przerwy tylko od razu całą czwórką atakujemy ostatnią, najkrótszą trasę. Ale zanim to nastąpiło, spotkaliśmy w okolicach startu Izę i Beatę z Radliników w biegu. Fajnie Was było spotkać i przekazać Wam wyrazy uznania za pomysł organizacji LMH 2021. A potem nasz kwartet ruszył z kopyta w ostatnią trasę. Jeszcze na dobre nie zaczęliśmy, a już musiałem szybko wyjmować aparat. Otóż wszem i wobec, na 21 kilometrze, Madzia przekroczyła swój najdłuższy pokonany dystans, a przecież na tym nie koniec. Nasze tempo wyraźnie się podkręciło. Wszak trasa szeroka i łagodna. Niestety, trochę to nas uśpiło. Wlecieliśmy w nieznane nam tereny. Garmin zwariował i coś zaczął nieprzyjemnie pikać. Na szczęście ponownie spotkaliśmy Izę i Beatę, które wskazały nam właściwy kierunek. I znowu lekkie przyśpieszenie i fajna rozmowa z Magdą o naszych biegowych przemyśleniach. A potem już bieg do mety ostatniego odcinka. Bieg radosny, bo udało nam się w ciągu jednego dnia zaliczyć wszystkie trasy. Zaliczyć pomimo kiepskiej pogody i pomimo kiepskiego przewodnika (czyli mnie). A może nie powinienem napisać „pomimo” a „na przekór wszystkiemu” ?
Ale to już takie nic nie znaczące dywagacje. Najważniejsze, że Marysia i Madzia pokonały dzisiaj swe najdłuższe dystanse. Według mnie 29,06 km. WIELKIE GRATULACJE.
Na koniec moje osobiste podziękowania.
- Radliniokom w biegu za kolejną ciekawą inicjatywę zachęcającą ludzi do biegania,
- Markowi za pomysł na spędzenie tego niedzielnego przedpołudnia. Zamiast kręcić kółka w Paprocanach, świetnie i zdecydowanie lepiej bawiłem się w Radlinie. Szkoda, że nie pobiegłeś z nami. Ale obiecuję, zrobimy te trasy jeszcze raz wspólnie,
- Adzie i Magdzie za fachową pomoc na poszczególnych trasach LMH 2021. Wasze tracki stanowiły cenne wsparcie, dla mojego szalonego czytania mapy,
- wszystkim dziewczynom czyli Adzie, Hannie, Madzi, Magdzie i Marysi (kolejność alfabetyczna) za towarzyszenie mi na trasie. Za te wszystkie małe radości, wypowiedziane zdania, zachwyty nad krajobrazem, wspólne zagubienia i odnalezienia.



Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
janusz9876543213
19:44
entony52
17:42
aschro
17:30
Volter
17:19
fit_ania
17:16
DaroG
15:18
biegacz54
13:55
An_Hal
13:40
Bartuś
13:26
Nicpoń
13:13
GriszaW70
13:03
pawelzylicz
12:14
Jarek42
11:59
sandan
11:44
zmierzymyczas.pl
11:28
42.195
11:18
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |