Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
256 / 257


2020-12-13

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Zimowa Liga Biegowa 2020/2021 Wolin, bieg 3 - wirtualnie. Świetne warunki, świetny czas (czytano: 735 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: : http://www.facebook.com/zimowaligabiegowa

 

7 kilometrów to dystans 3 biegu Zimowej Ligi Biegowej 2020/2021 Wolin. Można już organizować biegi, ale organizator postanowił, że dla bezpieczeństwa pandemicznego pobiegamy jeszcze raz wirtualnie, od niedzieli 13 grudnia do niedzieli 20 grudnia.

13 grudnia zapowiadały się dobre warunki - prawie bezwietrznie z temperaturą powyżej zera, z temperaturą odczuwalną też powyżej zera. Skusiłem się na te warunki, pomimo tego, że nockę przed pracowałem.

28 listopada przebiegłem 5 kilometrów w czasie 20:52, cztery dni wcześniej w czasie 21:02. Od tamtego czasu biegałem szóstki - raz po szosie, 9 razy po crossie, w czasie od 27:41 do 29:36. Starałem się przyspieszać na ostatnim kilometrze, a szczególnie na ostatnich 500 metrach (czasy ostatnich 500 metrów - od 2:02 do 2:20). Zrobiłem sobie 4 dni wolne od biegania. Tak podtrzymywałem formę na start na 7 kilometrów ZLB. Nie przemęczałem się więc za bardzo, ale też nie leniuchowałem. Dzień przed biegiem - bez treningu.

Jakie były założenia na ten bieg? Złamać 30 minut, czyli pobiec w tempie lepszym niż 4:17 min/km. Tempo 4:15 min/km to czas 29:45 i tego tempa zamierzałem się trzymać. Międzyczasy postanowiłem mierzyć na pełnych kilometrach, na półmetku i 0,5 km przed metą, żeby zafiniszować i zobaczyć jaki miałem finisz czasowo. Dodatkowo powinien być jak najlżejszy wiatr i temperatura powyżej zera. Trasa parkrunu Kołczewo 1, czyli od mojego domu do 3,5 km trasy T1 i powrót Trasa pagórkowata - dwa pagórki, czyli cztery razy pod górkę i cztery razy z górki. Początek spokojny - 4:10 - 4:15 na pierwszym kilometrze, długi krok, równe tempo. Coś za bardzo nie wierzyłem, że uda mi się złamać te 30 minut, ale podstawą do tego był nie za szybki początek.

Z nocki wróciłem o 8:20. Śniadanie - dwie kromki chleba z masłem i miodem, kubek kakao. Normalnie to na śniadanie jem kromkę chleba z kakao, ale tym razem postanowiłem to zmienić. Dwie godzinki snu i o 11 byłem gotowy na start.

Prognoza się sprawdziła i było bezwietrznie z temperaturą 4 stopnie. Nie miałem kłopotu z wyborem ubioru: dół - legginsy biegowe, góra - koszulka techniczna z krótkim rękawem, bluza biegowa, czapka na głowę, cienkie rękawiczki biegowe na ręce.

5 minut rozgrzewki w domu, 10 minut rozgrzewki na dworze, więc razem 15 minut.

11:35
START
Włączam Endomondo (chyba po raz ostatni) i włączam stoper w zegarku. Biegnę spokojnie, długim krokiem, najpierw po kocich łbach, potem po zakręcie w lewo po chodniku z polbruku, na którym ciągle jest pełno piachu. Zaczęła się tutaj pierwsza górka. Biegnę pod górkę, chociaż na początku biegu nie odczuwam tego tak bardzo. Było pod górkę i jest z górki. Mijam znacznik 0,5 km, ale nie włączam międzyczasu. Dobiegam do pierwszego kilometra - czas 4:07 (zaliczony później jako 4:08). Było więc trochę za szybko i tak właśnie pomyślałem sobie. Ale trzeba było biec dalej a nie myśleć, więc biegłem. Teraz pod górkę. Na tym podbiegu zawsze dużo traciłem, więc starałem się nie skracać kroku i nie zmniejszać za bardzo tempa. Z górki starałem się też nieco przyspieszyć. Czas drugiego kilometra - 4:15, więc było dobrze. Teraz było mniej więcej płasko - trzeci kilometr 4:14. Trzymałem więc właściwe tempo. Dobiegam do półmetka i nawrót. Czas 0,5 km - 2:09, więc trochę za wolno.

Przyspieszyłem więc trochę na następnym 0,5 km (czas 2:07) i czwarty kilometr przebiegłem w 4:16. Czułem, że mam coraz mniej sił, ale starałem się jak mogłem. Biegłem jednak tak, żeby nie osłabnąć jakoś tragicznie. Piąty kilometr po płaskim zrobiłem w 4:17. Szósty kilometr to na początku pod górkę, potem z górki. Z tej górki starałem się odzyskać trochę tego, co straciłem pod górkę. Czas szóstego kilometra - znowu 4:17, więc było dobrze. Złamane 30 minut miałem jak w banku. Teraz ostatni kilometr na początku pod górkę. 0,5 km - czas 2:10, więc było trochę za wolno, ale widocznie szybciej się nie dało. Nie dało? Może by i dało się, gdybym pobiegł na zapalenie płuc, w trupa (czy jak tam to określają biegacze). Ostatnie 0,5 km jest z górki i na koniec po płaskim. Finiszuję - jak najdłuższy krok, mocna praca ramion. Biegnę po lewej stronie szosy nie wbiegając na chodnik z piaskiem. Ale kiedyś trzeba było przebiec na prawą stronę, więc chwilę na chodnik, zrobić zakręt w prawo i po drodze z kocimi łbami dobiec do mety. Czas ostatniego 0,5 km -2:04, więc finisz był, chociaż bywało szybciej, dużo szybciej.
META

Wyłączam Endomondo i stoper. Czas - jak dla mnie fantastyczny - 29:41 (tempo 4:14 min/km). Wyraźnie złamana bariera 30 minut, z którą nie potrafiłem się uporać w tym roku. Pogoda pomogła mi w tym znacznie. Bezwietrznie i 4 stopnie utrzymały się do końca. Pierwszy bieg sezonu 2011 więc już za mną.

Nie ważyłem się przed biegiem, ale po biegu już tak - 76,4 kg. 1 kg - 2 kg więcej niż w środku sezonu, a mimo to forma taka sama, a może lepsza.

Międzyczasy:
1. 1 km 4:08
2. 1 km 4:15
3. 1 km 4:14
4. 1 km 4:16
5. 1 km 4:17
6. 1 km 4:17
7. 1 km 4:14
1. 3,5 km 14:46
2. 3,5 km 14:55
1 km 4:08 (4:08 min/km)
2 km 8:23 (4:12 min/km)
3 km 12:37 (4:12 min/km)
4 km 16:53 (4:13 min/km)
5 km 21:10 (4:14 min/km)
6 km 25:27 (4:15 min/km)
7 km 29:41 (4:14 min/km)
ostatnie 0,5 km 2:04 (4:08 min/km)

Patrząc na czasy poszczególnych kilometrów był to równy bieg z szybszym pierwszym kilometrem. Jednak realnie tak równo nie było. Ostatni kilometr trochę za wolno, bo pierwsza jego połówka była za wolna, a i druga też nie była rewelacyjna. Może mógłbym coś tutaj dołożyć, ale trzeba byłoby dać dużo więcej zdrowia niż dałem.

Podsumowując - nie ma co narzekać. Było lepiej niż przewidywałem. Forma jest, nawet lepsza niż w środku sezonu.

Wieczorem wysłałem wyniki do organizatora, żeby nie kusiło mnie pobiec jeszcze raz. W zimie i w zimnie lepiej nie biegać szybko za często, żeby nie zachorować.

A może jeszcze przejść się z kijkami, bo Nordic Walking jest też w programie tych zawodów? Tylko czy ci co chodzą będą z tego zadowoleni, szczególnie gdybym wykręcił dobry czas. Nie mam jednak wymierzonej odpowiedniej trasy i czy mi się chce?

Jak będą końcowe wyniki to jeszcze tutaj coś napiszę.

... dłużej pisałem niż biegłem - biegłem niecałe 30 minut pisałem ponad 2 godziny.

...wyniki czołówki:
1. Kamil Hołub 25:40
2. Małgorzata Krynicka - Grzyb 28:35
3. Jarosław Kosoń 29:41
4. Zdzisław Kowalski 30:10
5. Waldemar Brząkała 30:44
6. Dorota Kowalska 30:56
7. Kuba Kwieciński 31:42
8. Dariusz Przybylski 32:00
9. Jarosław Chadaś 32:15
10. Joanna Paczyńska 32:58

Wystartowało 14 kobiet i 21 mężczyzn. Znowu znalazłem się na podium, ale tylko dlatego, że lepsi nie wzięli udziału. Chociaż nie do końca, bo gdybym biegł w tempie z wiosny, to bym został pokonany przez Zdziśka i Waldka i Dorotę.








Link - strona Zimowej Ligi Biegowej Wolin.
Zdjęcie - przed startem na linii startu.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
ZBYSZEK1970
12:44
eldorox
12:36
kasjer
12:18
StaryCop
11:36
andbo
11:03
heelmaes
10:58
42.195
10:47
biegus.pl
10:45
1223
10:09
Grzegorz Gębski
09:46
St.Majkowski
08:36
michu77
08:10
platat
08:02
Leno
07:50
jarek 105 kg
07:20
biegacz54
07:20
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |