Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
257 / 257


2021-03-02

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Dziennik treningowy - sezon 2021 (czytano: 730 razy)



1 grudnia, tak jak w ostatnich latach, zaczynam sezon 2021. Co prawda nieco inaczej to wygląda, ponieważ są biegi Zimowej Ligi Biegowej w Wolinie, które odbywają się od listopada, więc nie zrobiłem roztrenowania w listopadzie jak zwykle, tylko podtrzymywałem formę treningami na szóstkach, ale przynajmniej oficjalnie tak to będzie wyglądać.

Cele na ten sezon są prawie identyczne jak w poprzednim. Kopiuję więc i wklejam:

Cele na sezon 2020:
1. Udział w Dziwnowskiej Lidze Biegowej i walka o zwycięstwo w swojej kategorii wiekowej.
2. Udział w Zimowej Lidze Biegowej w Wolinie i walka o miejsce w pierwszej szóstce w końcowej klasyfikacji.
3. Udział po raz dwudziesty drugi w XXII Biegu Cztery Mile Jarka.
4. Udział w bezpłatnych i w kilku płatnych biegach w zasięgu jazdy rowerem. Płatne biegi w których zamierzam wystąpić: Kamień Pomorski, Dziwnów, Wolin, Świnoujście, Gryfice, po jednym w każdej z tych miejscowości.
5. Udział w bezpłatnych marszach nordic walking, zawodach kolarskich i innych zawodach sportowych, w zasięgu jazdy rowerem.
6. Cele czasowe: półmaraton - 1:35:00, 10 km - 42:00, 5 km - 20:30. Tak mniej więcej, chociaż fajnie by było złamać 20 minut na piątkę. Dlatego też, kiedy nie będę startował w zawodach, będę raz w tygodniu biegał szybkie piątki albo trójki. Szybkość przyda się w DLB, gdzie są starty na 5, 6, 7, 9 i 21 km.
Dodane: treningi 10x500m z górki na trasie T1, wolno pod górkę (było to też w tamtym roku, ale zapisane w innym miejscu już w trakcie sezonu).



01.12 - wtorek
Bez treningu.

02.12 - środa
6 km (T2) - 29.36
1 km - 4.51, 3 km - 14.56, 5 km - 24.55, 5,5 km - 27.19, ostatnie 3 km - 14.40, ostatni 1 km - 4.41, ostatnie 0,5 km - 2.17

03.12 - czwartek
6 km (T2) - 29.21
1 km - 4.42, 3 km - 14.33, 5 km - 24.37, 5,5 km - 27.03, ostatnie 3 km - 14.48, ostatni 1 km - 4.44, ostatnie 0,5 km - 2.18

04.12 - piątek
Bez treningu.

05.12 - sobota
6 km (T2) - 29.26
1 km - 4.49, 3 km - 14.55, 5,5 km - 27.14, ostatnie 3 km - 14.31, ostatnie 0,5 km - 2.12
Bez międzyczasu na 5 km.

06.12 - niedziela
6 km (T2) - 28.33
3 km - 14.26, 5 km - 24.11, 5,5 km - 26.29, ostatnie 3 km - 14.07, ostatni 1 km - 4.22, ostatnie 0,5 km - 2.04
Bez międzyczasu na 1 km. Starałem się biec długim krokiem i czas o wiele lepszy niż zazwyczaj.

07.12 - poniedziałek
6 km (T2) - 27.41
1 km - 4.36, 3 km - 14.08, 5 km - 23.28, 5,5 km - 25.39, ostatnie 3 km - 13.33, ostatni 1 km - 4.13, ostatnie 0,5 km - 2.02
Dzisiaj przeszedłem własnego siebie. Czułem dużo energii i na drugiej połówce przycisnąłem, chociaż i pierwsza połówka była szybsza niż zwyczaj.

08.12 - wtorek
6 km (T2) - 28.25
3 km - 14.17, 5,5 km - 26.19, ostatnie 3 km - 14.08, ostatnie 0,5 km - 2.06
Nie włączyłem międzyczasu na 1 i 5 kilometrze. Można i tak. Szybko, ale nie tak szybko jak wczoraj.

09.12 - środa
Bez treningu.

10.12 - czwartek
6 km (T2) - 29.27
1 km - 4.48, 3 km - 15.02, 5 km - 24.57, 5,5 km - 27.19, ostatnie 3 km - 14.25, ostatni 1 km - 4.30, ostatnie 0,5 km - 2.08

11.12 - piątek
6 km (T2) - 29.07
1 km - 4.44, 3 km - 14.38, 5 km - 24.37, 5,5 km - 26.57, ostatnie 3 km - 14.29, ostatni 1 km - 4.30, ostatnie 0,5 km - 2.10

12.12 - sobota
Bez treningu.

13.12 - niedziela
7 km (T1) - 29.41 (4:14 min/km)
1 km - 4.08, 2 km - 8.23, 3 km - 12.37, 3,5 km - 14.46, 4 km - 16.53, 5 km - 21.10, 6 km - 25.27, 6,5 km - 27.37
Bieg w ramach Zimowej Ligi Biegowej. Celem było złamanie 30 minut. Bieg w tempie 4:15 min/km dawał 29:45, czyli do tego tempa porównywałem swoje międzyczasy. Początek może trochę za szybki, ale pozostałe kilometry przebiegłem w pobliżu tempa 4:15 min/km i cel zrealizowałem z nawiązką.

14.12 - poniedziałek
6 km (T2) - 29.17
1 km - 4.46, 3 km - 14.44, 5,5 km - 27.08, ostatnie 3 km - 14.33, ostatnie 0,5 km - 2.09
Dzień po bardzo szybkiej siódemce w dosyć szybkim tempie. Jak widać - bez międzyczasu na 5 km.

15.12 - wtorek
6 km (T1) - 28.09
1 km - 4.42, 3 km - 14.22, 5 km - 23.43, 5,5 km - 25.59, ostatnie 3 km - 13.47, ostatni 1 km - 4.31, ostatnie 0,5 km - 2.10
Szosa była mokra, więc nie biegałem po crossowej trasie T2, gdzie mogło być jeszcze bardziej mokro. Biegłem więc po szosie, bardzo szybko jak na trening, ponad minutę lepiej niż wczoraj. Jutro chyba bez treningu.

16.12 - środa
Bez treningu.

17.12 - czwartek
6 km (T2) - 29.58
1 km - 4.49, 3 km - 15.04, 5 km - 25.22, 5,5 km - 27.44, ostatnie 3 km - 14.54, ostatni 1 km - 4.36, ostatnie 0,5 km - 2.14
Ledwo ledwo złamałem 30 minut.

18.12 - piątek
6 km (T1) - 28.27
1 km - 4.40, 3 km - 14.36, 5 km - 24.07, 5,5 km - 26.22, ostatnie 3 km - 13.51, ostatni 1 km - 4.20, ostatnie 0,5 km - 2.05
Mokro, więc po szosie. Szybko, coraz szybciej i czas o wiele lepszy niż wczoraj.

19.12 - sobota
6 km (T1) - 27.18
1 km - 4.38, 3 km - 14.10, 5 km - 23.06, 5,5 km - 25.16, ostatnie 3 km - 13.08, ostatni 1 km - 4.12, ostatnie 0,5 km - 2.02
Miałem ochotę spróbować jeszcze raz przebiec 7 kilometrów w tempie startowym, ale nie pobiegłem. Szansa na poprawę wyniku z niedzieli była niewielka, a i temperatura 2 stopnie nie zachęcała do bardzo szybkiego biegu. Za to trening był najszybszy od kilku lat. Szczególnie druga połówka była bardzo szybka.

20.12 - niedziela
Bez treningu.

21.12 - poniedziałek
6 km (T1) - 28.30
1 km - 4.49, 3 km - 14.42, 5 km - 24.07, 5,5 km - 26.25, ostatnie 3 km - 13.48, ostatni 1 km - 4.23, ostatnie 0,5 km - 2.05

22.12 - wtorek
Bez treningu.
Deszczowo, więc nie biegałem.

23.12 - środa
6 km (T1) - 28.30
Bez międzyczasów, bo znowu się coś wykasowało zamiast zapiać.

24.12 - czwartek
6 km (T1) - 29.25
1 km - 4.55, 3 km - 14.56, 5 km - 24.42, 5,5 km - 27.05, ostatnie 3 km - 14.29, ostatni 1 km - 4.43, ostatnie 0,5 km - 2.20

25.12 - piątek
6 km (T1) - 29.49
1 km - 4.54, 3 km - 15.04, 5 km - 25.07, 5,5 km - 27.31, ostatnie 3 km - 14.45, ostatni 1 km - 4.42, ostatnie 0,5 km - 2.18

26.12 - sobota
Bez treningu.
W drugi dzień świąt postanowiłem nie biegać.

27.12 - niedziela
6 km (T2) - 30.09
Bez międzyczasów - coś albo znowu źle przycisnąłem, albo zegarek szwankuje. Powyżej 30 minut, co mi się nieczęsto zdarza, ale coś czułem jakiś ból w krzyżu.

28.12 - poniedziałek
Bez treningu.
Dalej czułem, że coś w krzyżu boli. Nie biegłem więc i nie ćwiczyłem ciężarkami. Może jutro odpuści. Za to trochę pochodziłem z żoną.

29.12 - wtorek
0 km
Rozgrzewka bez problemu - 10 minut. Zacząłem biec i po około 200 metrach ból w krzyżu taki, że musiałem się zatrzymać. Powrót do domu - nawet nie mogłem truchtać. Iść mogłem. Kiedy znowu będę mógł biegać? Któż to wie. Będę próbował. Zawsze mówiłem, że trzeba być wdzięcznym za to, że można biegać.

30.12 - środa
Bez treningu.
Ból krzyża.

31.12 - czwartek
Bez treningu.
Ból krzyża.

01.01 - piątek
Bez treningu.
Ból krzyża.

02.01 - sobota
Bez treningu.
Ból krzyża.

03.01 - niedziela
3 km (T1) - 16.32
Wreszcie mogłem pobiec. Krócej i wolniej, żeby nie przedobrzyć. Nie bolało, ale jeszcze czułem coś koło krzyża.

04.01 - poniedziałek
6 km (T1) - 30.12
1 km - 5.07, 3 km - 15.11, 5 km - 25.18, 5,5 km - 27.47, ostatnie 3 km - 15.01, ostatni 1 km - 4.54, ostatnie 0,5 km - 2.25
Już szybciej, ale nie starałem się złamać 30 minut, chociaż było blisko tego.

05.01 - wtorek
6 km (T1) - 29.59
1 km - 4.50, 3 km - 14.58, 5 km - 25.07, 5,5 km - 27.33, ostatnie 3 km - 15.01, ostatni 1 km - 4.52, ostatnie 0,5 km - 2.26
Miało być już szybciej, a ledwo ledwo złamałem 30 minut. Mogę biegać i to jest najważniejsze.

6.01 - środa
6 km (T1) - 29.20
1 km - 4.56, 3 km - 14.49, 5 km - 24.32, 5,5 km - 26.57, ostatnie 3 km - 14.31, ostatni 1 km - 4.48, ostatnie 0,5 km - 2.23
Początek wolniejszy niż wczoraj, ale druga połówka szybsza i wreszcie mocno złamane 30 minut.

7.01 - czwartek
6 km (T1) - 29.31
1 km - 4.57, 3 km - 14.54, 5 km - 24.47, 5,5 km - 27.10, ostatnie 3 km - 14.37, ostatni 1 km - 4.44, ostatnie 0,5 km - 2.21
Trochę wolniej niż wczoraj, ale i tak w dobrym tempie.

8.01 - piątek
6 km (T1) - 29.32
1 km - 4.52, 3 km - 14.53, 5 km - 24.48, 5,5 km - 27.13, ostatnie 3 km - 14.39, ostatni 1 km - 4.44, ostatnie 0,5 km - 2.19
Prawie tak samo jak wczoraj - tylko sekunda różnicy, więc jest stabilizacja.

9.01 - sobota
6 km (T1) - 29.52
1 km - 4.59, 3 km - 15.09, 5 km - 25.10, 5,5 km - 27.35, ostatnie 3 km - 14.43, ostatni 1 km - 4.42, ostatnie 0,5 km - 2.17

10.01 - niedziela
Bez treningu.

11.01 - poniedziałek
6 km (T1) - 29.42
1 km - 4.55, 3 km - 15.06, 5 km - 25.00, 5,5 km - 27.21, ostatnie 3 km - 14.36, ostatni 1 km - 4.42, ostatnie 0,5 km - 2.21

12.01 - wtorek
6 km (T1) - 29.49
1 km - 4.52, 3 km - 14.57, 5 km - 25.00, 5,5 km - 27.26, ostatnie 3 km - 14.52, ostatni 1 km - 4.49, ostatnie 0,5 km - 2.23

13.01 - środa
6 km (T1) - 29.52
1 km - 4.54, 3 km - 15.05, 5 km - 25.13, 5,5 km - 27.33, ostatnie 3 km - 14.47, ostatni 1 km - 4.39, ostatnie 0,5 km - 2.19

14.01 - czwartek
6 km (T1) - 29.53
1 km - 4.57, 3 km - 15.14, 5 km - 25.10, 5,5 km - 27.38, ostatnie 3 km - 14.39, ostatni 1 km - 4.43, ostatnie 0,5 km - 2.15

15.01 - piątek
6 km (T1) - 29.39
1 km - 4.48, 3 km - 14.55, 5 km - 24.54, 5,5 km - 27.18, ostatnie 3 km - 14.54, ostatni 1 km - 4.45, ostatnie 0,5 km - 2.21

16.01 - sobota
6 km (T1) - 29.33
1 km - 4.58, 3 km - 14.57, 5 km - 24.49, 5,5 km - 27.16, ostatnie 3 km - 14.36, ostatni 1 km - 4.44, ostatnie 0,5 km - 2.17

17.01 - niedziela
Bez treningu.

8.01 - poniedziałek
Bez treningu.
Ostatni dzień mrozów. Najpierw -4 stopnie, potem -3 stopnie. Nie chciało mi się biegać w takim zimnie, chociaż biegam do -5 stopni.

9.01 - wtorek
6 km (T1) - 28.58
1 km - 4.52, 3 km - 14.44, 5 km - 24.21, 5,5 km - 26.45, ostatnie 3 km - 14.14, ostatni 1 km - 4.37, ostatnie 0,5 km - 2.13
Mokro, topniejący śnieg, więc miałem duże wątpliwości czy biegać. Pobiegłem i na szosie było tylko mokro bez błota pośniegowego.

20.01 - środa
6 km (T1) - 28.52
1 km - 4.46, 3 km - 14.32, 5 km - 24.17, 5,5 km - 26.36, ostatnie 3 km - 14.20, ostatni 1 km - 4.35, ostatnie 0,5 km - 2.16
Śnieg stopniał, ale nadal mokro i na początku dużo wielkich kałuż. Po drodze jeszcze trochę deszczu.

21.01 - czwartek
6 km (T1) - 29.50
1 km - 4.52, 3 km - 15.06, 5 km - 25.07, 5,5 km - 27.33, ostatnie 3 km - 14.46, ostatni 1 km - 4.43, ostatnie 0,5 km - 2.17

22.01 - piątek
6 km (T1) - 29.25
1 km - 4.50, 3 km - 14.53, 5 km - 24.47, 5,5 km - 27.10, ostatnie 3 km - 14.32, ostatni 1 km - 4.38, ostatnie 0,5 km - 2.15

23.01 - sobota
6 km (T1) - 29.10
1 km - 4.47, 3 km - 14.38, 5 km - 24.26, 5,5 km - 26.51, ostatnie 3 km - 14.32, ostatni 1 km - 4.44, ostatnie 0,5 km - 2.19

24.01 - niedziela
6 km (T1) - 28.32
1 km - 4.47, 3 km - 14.32, 5 km - 24.03, 5,5 km - 26.20, ostatnie 3 km - 14.00, ostatni 1 km - 4.29, ostatnie 0,5 km - 2.12
Dzisiaj był bieg w realu w Wolinie w ramach Zimowej Ligi Biegowej. Nie miałem w planie startować, więc nie wystartowałem. Gdyby był wirtualnie to może bym pobiegł.

25.01 - poniedziałek
Bez treningu.
Pojawił się ból w okolicach gardła i ucha - nie stały, tylko pojawiający się na chwilkę. Może i tak bym zrobił sobie przerwę po 6 dniach biegania, ale teraz to musiałem. Jak będzie tak dalej, to przerwę treningi do czasu całkowitego ustąpienia objawów przeziębienia czy choroby. Dobrze, że wczoraj nie biegałem na zawodach, bo bym bardzo tego żałował. Nie wiedziałbym, że to nie zawody, tylko po prostu, tak miało być.

26.01 - wtorek
Bez treningu.

27.01 - środa
Bez treningu.

28.01 - czwartek
Bez treningu.

29.01 - piątek
Bez treningu.
Jeszcze wczoraj wieczorem podczas przełykania czułem ból gardła. Dzisiaj już przeszło, ale muszę jeszcze trochę poczekać. Może jutro? Ale jutro zapowiadają śnieg i zimno. Dzisiaj było fajnie - słoneczko i plus 2 stopnie.

30.02 - sobota
Bez treningu.
Jeszcze nie dzisiaj.

31.01 - niedziela
Bez treningu.
Dzisiaj też nie.

01.02 - poniedziałek
6 km (T1) - 29.06
1 km - 4.43, 3 km - 14.40, 5 km - 24.23, 5,5 km - 26.45, ostatnie 3 km - 14.26, ostatni 1 km - 4.43, ostatnie 0,5 km - 2.21
Wreszcie po tygodniu wznawiam treningi. Jak na pierwszy raz - bardzo dobrze.

02.02 - wtorek
6 km (T1) - 29.16
1 km - 4.47, 3 km - 14.43, 5 km - 24.38, ostatnie 3 km - 14.33, ostatni 1 km - 4.38

03.02 - środa
6 km (T1) - 28.52
1 km - 4.42, 3 km - 14.30, 5 km - 24.17, 5,5 km - 26.37, ostatnie 3 km - 14.22, ostatni 1 km - 4.35, ostatnie 0,5 km - 2.15

04.02 - czwartek
6 km (T1) - 29.50
1 km - 4.59, 3 km - 15.09, 5 km - 25.08, ostatnie 3 km - 14.41, ostatni 1 km - 4.42
Mokro, ślisko, po opadach deszczu ze śniegiem.

05.02 - piątek
6 km (T1) - 29.25
1 km - 4.53, 3 km - 14.50, 5 km - 24.37, 5,5 km - 27.02, ostatnie 3 km - 14.35, ostatni 1 km - 4.48, ostatnie 0,5 km - 2.23

06.02 - sobota
6 km (T1) - 29.09
1 km - 4.48, 3 km - 14.50, 5 km - 24.33, 5,5 km - 26.55, ostatnie 3 km - 14.19, ostatni 1 km - 4.36, ostatnie 0,5 km - 2.14
Na 3 kilometrze tak samo jak wczoraj, końcówka szybsza. Zbliżają się mrozy. Dzisiaj było - 1/0 stopni. Od jutra będzie mroźno. Biegać czy nie biegać? - 5 stopni - taką najniższą temperaturę sobie od dawna ustaliłem. Może ustalę sobie teraz -4 lub -3 stopnie?

07.02 - niedziela
Bez treningu.
Po 6 dniach biegania zrobiłem przerwę. Zresztą było -6 stopni koło 11, gdy zaczynam biegać. Później było -4 stopnie, ale to już za późno.

08.02 - poniedziałek
Bez treningu.
-7 stopni.

09.02 - wtorek
Bez treningu.
-4 stopnie i też mi się nie chciało.

10.02 - środa
6 km (T1) - 29.52
1 km - 4.57, 3 km - 15.07, 5 km - 25.05, 5,5 km - 27.31, ostatnie 3 km - 14.45, ostatni 1 km - 4.47, ostatnie 0,5 km - 2.21
-3/-2 stopnie więc wreszcie się ruszyłem. Pruszył trochę śnieg, ale biegłem po czarnym asfalcie. Udało mi się złamać 30 minut po przyspieszeniu w końcówce.

11.02 - czwartek
6 km (T1) - 30.46
1 km - 4.59, 3 km - 15.17, 5 km - 25.39, ostatnie 3 km - 15.29, ostatni 1 km - 5.07.
Po mocnych opadach deszczu szosa była całkowicie przykryta śniegiem. Było ślisko miejscami. Chociaż się starałem, to nawet nie zbliżyłem się do 30 minut.

12.02 - piątek
Bez treningu.
W porze startu treningu sypał mocno śnieg więc zrezygnowałem. Potem było lepiej, ale po obiedzie nie biegam od jakiegoś czasu.

13.02 - sobota
6 km (T1) - 30.24
1 km - 4.59, 3 km - 15.07, 5 km - 25.26, ostatnie 3 km - 15.17, ostatni 1 km - 4.58.
Drugi dzień biegałem po śniegu. Rekord śniegowej szóstki, ale trzeba jeszcze będzie walczyć o złamanie 30 minut, co nie jest łatwe. Dzisiaj walczyłem, ale tylko na pierwszym i ostatnim kilometrze było lepiej niż 5 min/km. Z drugiej strony nie ma co za szybki biegać, bo jest zimno i można się przeziębić. Dzisiaj było słoneczko i plus 2 stopnie, więc nie było tak źle.

14.02 - niedziela
6 km (T1) - 29.52
1 km - 4.57, 3 km - 15.04, 5 km - 25.06, ostatnie 3 km - 14.48, ostatni 1 km - 4.46
Złamałem 30 minut na śniegu. Druga połówka szybsza i jest. Dzisiaj jest bieg w Wolinie w ramach ZLB, ale postanowiłem nie startować, bo w zimie nie za bardzo chciałbym biegać bardzo szybkie biegi. Zresztą i tak nie miałbym szans na dobry wynik, bo nie trenowałem ostatnio dużo, no i śnieg, a nie mam odpowiednich butów.

15.02 - poniedziałek
Bez treningu.
Temperatura rano minus 13 stopni. W godzinie startu treningu minus 5 stopni, potem było cieplej. Nie chciało mi się wychodzić w taką zimnicę.

16.02 - wtorek
6 km (T1) - 30.19
1 km - 4.57, 3 km - 15.15, 5 km - 25.27, ostatnie 3 km - 15.04, ostatni 1 km - 4.52
Tym razem nie złamałem 30 minut.

17.02 - środa
Bez treningu.
6 stopni i deszcz. Wszystko się topiło, więc było bardzo mokro. Nie zdecydowałem się taplać w tym błocku pośniegowym i śniegowym.

18.02 - czwartek
6 km (T1) - 29.10
1 km - 4.48, 3 km - 14.38, 5 km - 24.25, 5,5 km - 26.45, ostatnie 3 km - 14.32, ostatni 1 km - 4.45, ostatnie 0,5 km - 2.25
Roztopy i wszytko by było dobrze, gdyby nie wielka kałuża na drodze startowej. Nie udało się przebiec suchą stopą. Na szosie już nie było śniegu. Wielkie kałuże, ale można było biec nie mocząc butów.

19.02 - piątek
6 km (T1) - 29.08
1 km - 4.54, 3 km - 14.57, 5 km - 24.34, 5,5 km - 26.54, ostatnie 3 km - 14.11, ostatni 1 km - 4.34, ostatnie 0,5 km - 2.14
7 stopni i śniegu już prawie nie ma. Kałużę z drogi wypompowała straż pożarna, więc można było biec suchą stopą. Rano padał deszcz, ale później przestał. Początek o wiele słabiej niż wczoraj, druga połówka o wiele lepsza. Starałem się biec jak najdłuższym krokiem i to jest to co muszę trenować. Muszę wykorzystywać dłuższe nogi od wielu moich rywali.

20.02 - sobota
6 km (T1) - 29.44
1 km - 4.55, 3 km - 15.00, 5 km - 24.53, 5,5 km - 27.20, ostatnie 3 km - 14.44, ostatni 1 km - 4.51, ostatnie 0,5 km - 2.22

21.02 - niedziela
6 km (T1) - 29.26
1 km - 4.55, 3 km - 15.06, 5 km - 24.49, 5,5 km - 27.12, ostatnie 3 km - 14.20, ostatni 1 km - 4.37, ostatnie 0,5 km - 2.14
Podobnie jak wczoraj druga połówka szybsza, ale wolniej niż wczoraj. 9/10 stopni, więc już wiosna. Jutro ma być jeszcze cieplej.

22.02 - poniedziałek
6 km (T1) - 28.06
1 km - 4.45, 3 km - 14.30, 5 km - 23.45, 5,5 km - 26.00, ostatnie 3 km - 13.36, ostatni 1 km - 4.21, ostatnie 0,5 km - 2.06
Bardzo szybko jak na mnie, szczególnie druga połówka. Długi krok pomógł.

23.02 - wtorek
6 km (T1) - 28.48
3 km - 14.37, 5 km - 24.12, 5,5 km - 26.34, ostatnie 3 km - 14.11, ostatni 1 km - 4.36, ostatnie 0,5 km - 2.14
Włączyłem zamiast stopera timer, gdzie było 15 minut. Stoper włączyłem na 2 kilometrze. Szacunkowo dwa pierwsze kilometry przebiegłem po 4:55, bo trzeci kilometr wyszedł 4:47, a specjalnie nie przyspieszyłem. Tak więc czasy szacunkowe, ale mniej więcej tak było, a może nawet lepiej.

24.02 - środa
6 km (T1) - 29.34
1 km - 4.50, 3 km - 14.50, 5 km - 24.46, 5,5 km - 27.13, ostatnie 3 km - 14.44, ostatni 1 km - 4.48, ostatnie 0,5 km - 2.21
Słabiej niż ostatnio. W końcówce przy zbiegu z lewej strony na chodnik przebiegłem tuż przed samochodem. Oglądnąłem się, ale go nie zauważyłem, bo świeciło słońce. Ponadto nie było go w ogóle słychać. Trzeba uważać.

25.02 - czwartek
6 km (T2) - 29.51
1 km - 4.46, 3 km - 14.51, 5,5 km - 27.34, ostatnie 3 km - 15.00, ostatnie 0,5 km - 2.17
Pierwszy bieg w tym roku na crossowej trasie T2. W tamtym roku biegałem tu często, bo nie było śniegu. Było ciężko.

26.02 - piątek
6 km (T2) - 28.49
1 km - 4.42, 3 km - 14.37, 5 km - 24.17, 5,5 km - 26.37, ostatnie 3 km - 14.12, ostatni 1 km - 4.32, ostatnie 0,5 km - 2.12
Drugi raz na T2 i już znacznie szybciej. Szczególnie druga połówka.

27.02 - sobota
6 km (T2) - 28.40
1 km - 4.37, 3 km - 14.23, 5 km - 24.07, 5,5 km - 26.28, ostatnie 3 km - 14.17, ostatni 1 km - 4.33, ostatnie 0,5 km - 2.12
Początek - długi krok. Trochę szybciej niż wczoraj. Postanowiłem nie biegać na treningu nic dłuższego niż 6 km. Za to w okresie przygotowawczym 7 razy w tygodniu i szybko, a ostatni kilometr i 0,5 km - bardzo szybko. Kiedyś trenowałem w ten sposób, ale po 10 km.

28.02 - niedziela
6 km (T2) - 29.32
1 km - 4.44, 3 km - 14.48, 5 km - 24.53, 5,5 km - 27.16, ostatnie 3 km - 14.44, ostatni 1 km - 4.39, ostatnie 0,5 km - 2.16
Miało być trochę odpoczynku, więc trochę wolniej i było wolniej.

01.03 - poniedziałek
6 km (T2) - 27.59
1 km - 4.33, 3 km - 14.06, 5 km - 23.36, 5,5 km - 25.52, ostatnie 3 km - 13.53, ostatni 1 km - 4.23, ostatnie 0,5 km - 2.07
Dzisiaj z kolei miało być szybciej i było szybciej. Nawet złamałem 28 minut.

02.03 - wtorek
6 km (T2) - 29.01
1 km - 4.40, 3 km - 14.36, 5 km - 24.27, 5,5 km - 26.51, ostatnie 3 km - 14.25, ostatni 1 km - 4.34, ostatnie 0,5 km - 2.10
Słabiej niż wczoraj o ponad minutę, ale i tak dobrze. Nie można bardzo szybko biegać dzień po dniu.

03.03 - środa
















Zdjęcie - rozpoczęcie sezonu startowego. Przed wirtualnym biegiem na 7 km w ramach Zimowej Ligi Biegowej w Wolinie.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Bartuś
13:21
chiptiming.pl
13:05
ZBYSZEK1970
12:44
eldorox
12:36
kasjer
12:18
StaryCop
11:36
andbo
11:03
heelmaes
10:58
42.195
10:47
biegus.pl
10:45
1223
10:09
Grzegorz Gębski
09:46
St.Majkowski
08:36
michu77
08:10
platat
08:02
Leno
07:50
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |