Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
248 / 257


2020-10-18

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Wirtualny Półmaraton Gdynia. 2x21,1x1:37:09, czyli blaski i cienie wirtualnych biegów (czytano: 618 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: http://app.allyouneedisrunning.com/pl/challenges/details/2020-WAHMCVR

 

No i stało się. Wybrałem wirtualny bieg zamiast realnego. Wirtualny Półmaraton Gdynia czy 10 Bieg Dziwnowskiej Ligi Biegowej na dystansie 9,44 km? Długo się nad tym zastanawiałem. Nawet przygotowałem opcję połączenia jednego z drugim - najpierw bieg 9,44 km, potem 19 okrążeń po 611 metrów na pętli przebiegającej przez metę biegu DLB. Miałem jeszcze szansę w klasyfikacji generalnej DLB zająć pierwsze miejsce w kategorii M50. Potrzebowałem jednak pobiec 19 sekund lepiej niż 40:38, czyli 40:19 (tempo 4:16 min/km), co byłoby poprawieniem mojego rekordu na tej trasie o 10 sekund. Trasa nie jest łatwa, bo część prowadzi lasem po górkach, więc tak łatwo tu nie ma. Ostateczną decyzję podjąłem po wirtualnym biegu na dystansie 10 km w ramach wyzwania Wirtualnego Półmaratonu Gdynia. Czas jaki uzyskałem - 44:28 (tempo 4:27 min/km) ostatecznie mnie utwierdził, że nie mam szans na uzyskanie takiego czasu. Ostatecznie okazało się, że miałem rację. Zdzisiek, pierwszy w kategorii M50, przybiegł w czasie 41:05, czyli sporo gorszym od 40:19. Ale kto wie jak by było, chociaż w biegach jakiś mocnych wyskoków formy nie należy się spodziewać.

Przed wirtualnym półmaratonem jakoś mocno nie trenowałem, więc powinienem być wypoczęty. 4 października przebiegłem półmaraton DLB w czasie 1:37:56, chociaż mógłby być ten czas lepszy, bo od półmetka do 15 kilometra jakoś przysnąłem z tempem i dopiero na 15 kilometrze obudziłem się przyspieszając mocno. Niestety już było za późno i stąd te 19 sekund które musiałbym nadrobić. Po półmaratonie dzień przerwy, potem 4 szóstki, dzień przerwy, dyszka w wirtualnym biegu na 10 km w czasie 44:28, dwie szóstki, dzień przerwy, szóstka, dzień przerwy. Czyli przerwy, przerwy, przerwy jak nigdy dotąd. Jakie były moje plany wynikowe? Pomyślałem sobie - jak złamię 1:40 to będzie dobrze.

17.10.2020 - start biegu, godzina dowolna.
Obudziłem się przed 7:00, ważenie - 76,3kg. Śniadanie - trzy kromki chleba z masłem i miodem, herbata. Start planowałem koło godziny 10:00, więc koło 7:00 musiałem zjeść. Zbliżała się godzina startu. Temperatura 11 stopni, więc góra - zielona koszulka z długim rękawem, na to pomarańczowa koszulka DLB z krótkim rękawem, czapka z daszkiem, opaska do zasłonięcia twarzy w razie czego na szyję. Dół - krótkie spodenki i w ostatniej chwili założone opaski na podudzia.

Jeszcze trasa - nie chciało mi się startować 2,5 kilometra od domu tak jak na wszystkich wirtualnych biegach w ramach wyzwań Półmaratonu Gdynia. Pomyślałem sobie - wystartuję sprzed domu z początku mojej trasy T1, dobiegnę 2,5 kilometra do półmetka trasy T1, potem sześć 2,5 kilometrowych odcinków na drugiej połówce trasy T1. Po ostatnim takim odcinku miałem dokręcić jeszcze kilometr i 2,5 kilometra powrotu do domu. Trasa więc w większości płaska, tylko na początku i na końcu - pagórkowata.

Początek rozgrzewki zacząłem przed 10:00. Kilka minut w domu i kilka minut na dworze. Razem 10 minut. Nie chciałem marnować energii, więc skróciłem rozgrzewkę.

10:11
START
Włączyłem stoper i aplikację Decathlon Coach w telefonie. Niestety jakoś się tak zdarzyło, że zamiast zapisać międzyczasy w stoperze wykasowałem je, chociaż dałbym się pokroić, że włączyłem prawidłowy przycisk - lewy górny. Prawy dolny jest do kasowania. Dokładnie więc nie wiem jak przebiegał ten bieg, ale coś tam zapamiętałem. Pierwszy kilometr starałem się biec nie za szybko, ale i tak czas był nieco ponad 4:20. Tak to zapamiętałem. Pierwsze 2,5 kilometra - 11:05, drugie 2,5 km - 11:35, więc 5 km - 22:40. Trzecie 2,5 km - 11:40, więc tempo spadło, a ja zastanawiałem się jakie to w ogóle jest tempo. Coś te odcinki 2,5 km nie za bardzo mi pasowały, dlatego też zacząłem patrzeć na czasy 1 kilometra. To pomogło mi w utrzymywaniu tempa. Następnym razem muszę włączać międzyczasy co kilometr lub dwa kilometry jak na treningach. Dobiegam do półmetka - czas na 10,5 kilometrze gdzieś 28:15, czyli dodając czas brakujących 50 metrów wychodzi półmetek 28:30, 30 sekund lepiej niż dwa tygodnie temu. Utrzymuję tempo. Dobiegam do 15 kilometra i tu oczom nie wierzę - nieco ponad 1:09:00. Dwa tygodnie temu było to prawie 1:11:00. Dodało mi to energii. Dobiegam do siódmego odcinka 2,5-kilmetrowego, więc jest już 17,5 kilometra. Teraz dokręcam dodatkowy kilometr - 500 metrów do przodu i 500 metrów do tyłu i jestem na środku mojej trasy T1. Ten kilometr wyszedł w czasie 4:48, więc przyspieszam - nie mogę stracić za dużo. Ostatnie 2,5 kilometra to wydłużony krok i bieg na tyle ile mi zostało. Ostatni kilometr przebiegam w czasie około 4:20 (przedostatnie 500 metrów - 2:13 i przyspieszenie na koniec). Jeszcze 100 metrów i
META

Wyłączam stoper, wyłączam Decathlon Coach. Czas 1:37:09. Świetnie - 47 sekund lepiej niż dwa tygodnie temu. Chciałem przecież tylko złamać 1:40 a i to wydawało mi się nierealne. W aplikacji niestety tylko 18,140 km, więc bieg niezaliczony. Niestety często podczas biegania GPS w Decathlon Coach wyłącza się i aplikacja nie zalicza wtedy przebiegniętego dystansu. W stoperze jeszcze zapisałem czas pamiętając o tym, żeby nacisnąć prawidłowy górny przycisk i udałem się do domu. Chciałem tutaj spisać międzyczasy i konsternacja - nie ma. Co się stało? Błąd zegarka czy mój błąd?

Temperatura po biegu - 12 stopni, waga przed biegiem - 76,7 kg, po biegu 75,3 kg, czyli 1,4 kg mniej.

A co z biegiem wirtualnym? Nie chciałem zmarnować swojego wysiłku, więc postanowiłem przejechać dystans rowerem w takim czasie jak pobiegłem. Trudno - trzeba się pomęczyć. Spisałem co kilometr międzyczasy i w takim tempie zamierzałem jechać. Ale to nie od razu. Najpierw obiad - makaron z gulaszem i oglądanie relacji z Mistrzostw Świata w Półmaratonie w Gdyni. Przecież i ja uczestniczę wirtualnie w tym wydarzeniu. Jeszcze ładowanie telefonu i można zacząć drugą część wirtualnego biegu.

13:53 - drugi start tym razem rowerem. Włączam Decathlon Coach. Jadę, jadę, staram się w tempie zbliżonym to tego biegowego. Staram się mieć jednak zapas kilku minut w razie gdyby wyłączył się GPS. Szybko nie było, ale czuję się zmęczony. Jadę, jadę, patrzę na międzyczasy. Myślę sobie - jak się zepsuje rower to koniec. Drugi raz chyba nie zacznę. Nic się nie zepsuło. Jechałem po trasie biegu oczywiście, ale nie dokładnie tak jak biegałem. Tym razem Decathlon Coach zaliczał kilometry tak jak je pokonywałem, więc nie było problemów z czasem. 21,1 km - zatrzymuję się. Kilka minut muszę poczekać aż będzie dokładnie 1:37:09. Wyłączam - jest. Jestem kilkaset metrów od domu, więc po chwili jestem i mogę zobaczyć wyniki. W chwili zsynchronizowania aplikacji byłem koło 350 miejsca, w kategorii M55 byłem drugi, chociaż i tak wiedziałem, że szanse na podium są niewielkie.

Ostatecznie zająłem 501 miejsce na 4926 startujących, w kategorii 6 miejsce na 201 startujących (dane z 18.10.2020, godzina 17:15).

Podsumowując - bardzo dobry wynik, szkoda, że takiego nie uzyskałem dwa tygodnie temu. Pomogła w tym pogoda - prawie bezwietrznie, idealna temperatura, czasami siąpiący deszczyk. Dodam jeszcze, że na trasie nic nie jadłem i nic nie piłem.

Jeszcze o wirtualnych biegach. Tutaj są większe możliwości oszustwa. Przecież mogłem rowerem pojechać o wiele szybciej. Ale po co? Jeden gostek z Polski podczas Wirtualnego Półmaratonu Gdynia pobiegł w czasie 1:01:52. Śmiech na sali. Oczywiście organizatorzy mogą weryfikować takie biegi, ale czy wszystko wychwycą? Bieg wirtualny nigdy nie zastąpi biegu w realu - każdy wie dlaczego, więc nie będę się rozpisywał. To cienie. Blaski też są - nieograniczona możliwość uczestnictwa. Dziwię się, że tak mało ludzi wzięło udział w tym wirtualnym biegu, bo przecież prawie 30 tysięcy zapisało się na ten bieg w realu. A przecież jeszcze tak jak ja można było bezpłatnie wziąć udział.

... 20.10.2020 (godzina 9:26) - 510 miejsce na 5008 startujących, w kategorii M55 - 6 miejsce na 208 startujących. Wszystko się zmienia. Ten gość z pierwszego miejsca został usunięty z klasyfikacji. Może to był zresztą jakiś błąd aplikacji mierzącej czas?

Do tej pory najniższe miejsce uzyskałem w I ORLEN Warsaw Marathon - 511/3953. To był też mój najliczniejszy bieg. Teraz jest ten.

... 22.10.2020 - With your 1:37:09, you finished 508th out of 5022 finishers and 6th out of 209 in your Age Group. Chyba są to ostateczne wyniki?

... 23.10.2020 - With your 1:37:09, you finished 509th out of 5028 finishers and 6th out of 209 in your Age Group. Jednak wyniki dalej się weryfikują.

... 01.11.2020 With your 1:37:09, you finished 511th out of 5038 finishers and 6th out of 209 in your Age Group. Czy to już ostateczne wyniki? Jak na razie wyrównałem swoje najniższe miejsce. Dokładnie 511 miejsce!!! Przypadek?

... 14.11.2020 With your 1:37:09, you finished 512th out of 5047 finishers and 6th out of 211 in your Age Group. Może już się nic nie zmieni? Jednak 512 a nie 511 miejsce.

Wyniki w kategorii M55:

Darmowy hosting zdjęć fotoo.pl


Podsumuję jeszcze starty związane z Wirtualnym Półmaratonem Gdynia:

Darmowy hosting zdjęć fotoo.pl



link - strona biegu z wynikami
zdjęcie - banner biegu

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
eldorox
12:36
kasjer
12:18
StaryCop
11:36
andbo
11:03
heelmaes
10:58
42.195
10:47
biegus.pl
10:45
1223
10:09
Grzegorz Gębski
09:46
St.Majkowski
08:36
michu77
08:10
platat
08:02
Leno
07:50
jarek 105 kg
07:20
biegacz54
07:20
Darek Ł.
07:14
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |