Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

     

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
247 / 251


2020-09-22

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
VI Dziwnowska Liga Biegowa 2020 - 8 bieg. Nie odpadłem!!! (czytano: 567 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://www.facebook.com/DLB-Dziwnowska-Liga-Biegowa-836363536509847/

 

8 bieg Dziwnowskiej Ligi Biegowej odbył się w niedzielę 20 września (godzina 10:00), na leśnej trasie między Dziwnówkiem a Łukęcinem o długości 6,680 km. Tydzień wcześniej biegałem w 7 biegu DLB na dystansie 5 km, ale dla mnie to było 5 kilometrów z hakiem. Czas 21:15, więc forma była, tylko nie wiem dokładnie jaka, bo nie wiem ile miał ten hak, którego sam sobie zafundowałem (tempo 4:10 min/km - 4.12 min/km, a może lepiej?). Tydzień wcześniej biegałem na leśnej trasie w 6 biegu DLB i tam na dystansie 6,240 km osiągnąłem tempo 4:26 min/km, czyli słabiutko.

Tydzień przedstartowy - szybkie 5 km, 4 szóstki po crossowej trasie T2, dzień przerwy dwa dni przed startem. Dzień przed startem biegałem wolną zbierającą energię szóstkę, na obiedzie zbierałem energię z makaronu z gulaszem, później jeszcze krótsze niż zwykle ćwiczenia ze sztangielkami. Noc przed startem zbierałem energię w dobrym śnie. Tak piszę o tej energii, bo właśnie to jest sedno sprawy. Można przebiec jeden bieg w tygodniu na maksimum i do tego trzeba mieć dużo skumulowanej energii.

Dzień startu.
Pobudka o 6:40, ważenie - 76,0 kg. Śniadanie - 4 kromki chleba z margaryną i miodem, kubek herbaty. Zawsze jadłem tyle kromek, ile było godzin do startu, czyli powinno być trzy, ale dzisiaj dokroiłem tą czwartą. Miałem dzisiaj problem jak się ubrać, bo temperatura była niska - 8 stopni. Chciałem pojechać tak jak tydzień temu, ale wtedy było o wiele cieplej. Dzisiaj więc do czarne koszulki z długim rękawem, pomarańczowej krótkiej koszulki z 4 Mil Jarka, dodałem wiatrówkę, którą niedawno kupiłem w Decathlonie. Opcją była druga zielona koszulka z długim rękawem, ale w ostatniej chwili zdecydowałem się na wiatrówkę. Na nogi biegowe leginsy, na głowę kask, na dłonie biegowe rękawiczki. Piszę tak szczegółowo, bo ubiór to jest poważny problem. Ubrać się tak, żeby się nie spocić i nie zmarznąć to duża sztuka.
Tuż przed wyjazdem jeszcze raz się zważyłem - 76,0 kg i popatrzyłem na termometr - 9 stopni.

Wyjazd rowerem - godzina 7:58. Prawdę mówiąc wyjechałem nieco wcześniej, ale po kilkunastu metrach musiałem się zatrzymać i dopompować przednie koło. Jechałem spokojnie na luzie, a mimo to przy dojeździe do Dziwnowa stwierdziłem, że jest jakoś szybko. Jeszcze wczoraj na moim blogu szukałem ile to jechałem kiedyś. W tamtym roku nie jeździłem rowerem, za to dwa lata temu czas przejazdu wyniósł w jedną stronę 1:17, w drugą 0:52. Do tego dostosowałem wyjazd. Na miejsce startu przyjechałem o godzinie 9:08, czyli czas przejazdu wyniósł 1:10, o całe 7 minut lepiej niż dwa lata temu. Tak sobie pomyślałem - czyżby dzisiaj było dobrze z formą? Kiedyś jak jeździłem na parkruny do Świnoujścia był taki dzień, że też jakoś szybciej pojechałem rowerem. Pobiłem wtedy o wiele sekund mój najlepszy czas.

Przyjechałem jako pierwszy biegacz, chociaż samochodów na parkingu było sporo (czas grzybowy). Gdy stałem przy wjeździe i sprawdzałem czas przyjazdu przyjechał organizator - Jurek. Zapisałem się i trzeba było trochę poczekać. Posiedziałem, pochodziłem, pogadałem i nastał czas na przygotowanie się do biegu. Start był po drugiej stronie szosy, więc poszedłem tam z rowerem, postawiłem go przy bramie startowej, zdjąłem wiatrówkę i rozpocząłem rozgrzewkę. Jakoś krótko się rozgrzewałem (około 10 minut, a może więcej?). Przed startem ściągnąłem górę, założyłem zieloną koszulkę DLB, ściągnąłem biegowe legginsy, ściągnąłem też czapkę i byłem gotowy do startu. Plan - początek nie za szybki, trzymać się Zdziśka.

START
Jak z procy wystrzelił Łukasz, ja za nim w tempie umiarkowanym. Biegnę zgodnie z planem spokojnie, za mną moi stali rywale - Zdzisiek i Marcin. Biegnę przed nimi, ale w głowie mam jedno - nie za szybko i dać się dogonić i przegonić. Zdzisiek mnie dogonił i przegonił, Marcin biegł za nami. Biegnę więc zgodnie z planem za Zdziśkiem. Ostatnio jest lepszy ode mnie, więc tylko tyle mogłem zrobić. Biegniemy, biegniemy, czasem oglądam się czy Marcin się nas trzyma. Trzyma się, więc walka o podium rozegra się miedzy naszą trójką, o ile oczywiście nie spuchnę wcześniej. Biegnę jak zwykle głośno oddychając, Zdzisiek biegnie cichutko. Ja tam nie mam się co kryć. Daję z siebie ponad 100% mocy, więc mam powody, żeby tak oddychać. Biegniemy tak biegniemy i tak jak w pierwszej części dystansu biegłem za Zdziśkiem i ciężko było mi się utrzymać, to później coraz częściej biegnę obok a nawet przed. Czuję, że mógłbym biec szybciej, ale po pierwsze - jak zabłądzę to wszystko stracę, po drugie - mógłbym nie wytrzymać tempa, po trzecie - postanowiłem oszczędzać energię na finisz. Dobiegamy do mety. Biegnę pierwszy i nagle widzę, że wyprzedza mnie Marcin. Przyspieszyłem i próbowałem się go przytrzymać. Niestety był za mocny i odbiegł do przodu. Jedyny pozytyw to to, że Zdzisiek został z tyłu za mną. Ostatni skręt w lewo i prosta do mety. Wydłużyłem krok i finisz. Wcześniejsze przyspieszenie wyczerpało moje siły, ale udało mi się na oparach energii dotrzeć do mety.
META

Czas 28:28, tempo 4:15 min/km, trzecie miejsce oczywiście. W porównaniu do biegu sprzed dwóch tygodni było o wiele lepiej, bo na podobnej trasie, ale trochę krótszej miałem tempo zaledwie 4:26 min/km, ale tam biegłem sam, więc jest to jakieś usprawiedliwienie. Na mecie Zdzisiek dziwił się, że nie odpadłem. Powinienem odpaść, a nie odpadłem. Taki jest sport, że wszystko może się zdążyć i wszystko możemy osiągnąć. Trzeba tylko odpowiednio trenować, odpowiednio odpoczywać, odpowiednio jeść i odpowiednio się nastawić. Czasem z tym albo z tym mam trudności, tak zresztą jak i większość biegaczy, ale próbuję wykorzystać wszystko na 100%. Dzisiaj na 100% zrealizowałem plan taktyczny biegu i z tego się cieszę. Trzeba było teraz poczekać na zakończenie. Za trzecie miejsce otrzymałem dyplom i czas do domu. Ubrałem się na krótko - spodenki biegowe i krótka pomarańczowa koszulka, bo na powrocie miałem w planie jak najszybszą jazdę, jak zawsze zresztą.

Wyjazd - godzina 11:11. Cisnąłem, cisnąłem i na wyjeździe z Dziwnowa włączyłem stoper jak zawsze. Nie przyspieszyłem, a może trochę? Szybko, szybko, jak najszybciej no i dojechałem do Kołczewa. Czas przejazdu Dziwnów - Kołczewo - 29:50, czyli 55 sekund lepiej niż tydzień temu. Do domu dotarłem o godzinie 12:05, czyli czas przejazdu - 54 minuty. Dwa lata temu było 2 minuty lepiej, ale za to wolniej było na biegu (28:44). Wolę tak. Temperatura - 20 stopni. Waga - 75,5 kg, czyli 0,5 kg mniej niż przy wyjeździe. Taki był ostateczny bilans.

Czołówka biegu:
1. Łukasz Szymański 24:33
2. Marcin Zych 28:12
3. Jarosław Kosoń 28:23
4. Zdzisław Kowalski 28:29
5. Krzysztof Wilczyński 29:28
6. Igor Dąbkowski 30:07
7. Dorota Kowalska 30:19
8. Piotr Roczniak 30:40
9. Grzegorz Stępniak 30:55
10. Dariusz Bojzan 30:58

Bieg ukończyło 34 biegaczy i biegaczek. Łukasz daleko z przodu. Marcin na ostatnich metrach odskoczył mi 11 sekund - trochę dużo. Z drugiej strony odskoczyłem Zdziśkowi 6 sekund - może być. W porównaniu do poprzedniego roku byłem 20 sekund wolniejszy, ale wtedy byłem w superformie. To mój drugi wynik na tej trasie. Trzeci - dwa lata temu - 28:44. W porównaniu do wirtualnego biegu pobiegłem 34 sekundy lepiej, więc jest poprawa, a to najważniejsze.

Podsumowując - sukces!!!




Link - strona Dziwnowskiej Ligi Biegowej.
Zdjęcie - organizator. Tak biegliśmy przez większą część dystansu. Druga połówka, więc już się nie wiozę za Zdziśkiem.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Namor 13
16:58
lechu93
16:49
zamorrad
16:38
VaderSWDN
16:37
slamar1
16:37
jankos6
16:32
Daniel Danielecki
16:22
tomasso023
16:08
Wojciech
16:02
andbo
15:51
arrek777
14:34
Bafana2k10
14:03
mariolapaprocka
14:02
M1chaLL
13:43
martinn1980
13:36
kostekmar
13:30
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |