Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

    

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1517]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
233 / 237


2020-06-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
IV Wirtualny Bieg Dziwnowskiej Ligi Biegowej. Wirtualna klęska w 400-tnym starcie (czytano: 611 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://www.facebook.com/DLB-Dziwnowska-Liga-Biegowa-836363536509847/

 

Dystans - 9,4 km, termin - od 23.05 do 7.06.2020, miejsce dowolne.
Ponieważ było dużo czasu do biegania, więc zrobiłem trzy podejścia do tego biegu. Dwa udane, jedno nieudane. Poniżej wpisy z tych prób z dziennika treningowego 2020.

1 próba
26.05 - wtorek
9,5 km (T1) - 41.09 (9,4 km - 40:43), 4:20 min/km
1 km - 4.11, 2,5 km - 10.44, 5 km - 21.45, 7,5 km - 32:40, 8,5 km - 36.58, 9 km - 39.04, 9,4 km - 40.43, ostatni kilometr - 4.11, ostatnie 0,5 km - 2.05
1 odcinek 2,5 km - 10.44 (4:18 km/h)
2 odcinek 2,5 km - 11.01 (4:24 km/h)
3 odcinek 2,5 km - 10.55 (4:22 km/h)
4 odcinek 2km - 8.29 (4:15 km/h)
To był bieg w ramach DLB. Trasa T1, ale od połowy, gdzie jest płasko (3 odcinki po 2,5 km, jeden odcinek 2 km, 3 nawroty, asfalt miejscami nierówny). To też trasa Parkrunu Kołczewo 2, na której przebiegłem jedną piątkę w ramach tego parkrunu, w czasie 21:00 (11.03.2020). Ponieważ od domu start jest odległy o 2,5 kilometra, więc rozgrzewkę robiłem po tej trasie i wyszła dłuższa - 22 minuty. To dobrze, że była dłuższa rozgrzewka, w tym więcej truchtu. Przebiegłem 9,5 km, ale odmierzyłem też 9,4 km, bo taki nierówny dystans trzeba było przebiec w ramach Dziwnowskiej Ligi Biegowej. Chciałem przebiec 10 kilometrów, ale te 0,5 kilometra to wbrew pozorom jednak dużo, więc i czas mógłby być gorszy. Zacząłem trochę wcześniej niż o 11, bo potem miało mocniej wiać. Wiatr nie przeszkadzał za bardzo. Bardziej pod wiatr było chyba w drugiej połówce trasy, czyli 2,5-5km i 7,5-9,5km. Początek idealny - 4:11/km to w sam raz. Oszczędzałem się na pierwszej piątce, potem wykorzystałem wszystko co zostało, szczególnie na ostatnim kilometrze. Wytrzymałem do końca i to jest najważniejsze. Czas taki sobie, bo tempo 4:20 min/km to jeszcze nie to co chciałbym biegać. Patrząc na tempo środkowych odcinków wychodzi na to, że moja prędkość przelotowa to 4:22-4:24km/h. Biegnąc szybciej mogę nie wytrzymać tempa, chociaż trzeba może spróbować. Może jeszcze spróbuję poprawić ten wynik trenując trochę mniej, bo ostatnio mocno cisnąłem.
Meta była 3 kilometry od domu, więc po kilku minutach przerwy przebiegłem jeszcze dla treningu ten odcinek w czasie 15.47. Nogi z ołowiu, więc za bardzo nie mogłem szybciej. Waga po obudzeniu się - 75,0 kg. Po biegu i powrocie do domu - 74,0 kg.

2 próba
01.06 - poniedziałek
9,5 km (T1) - 41.04 (9,4 km - 40:38), 4:19 min/km
1 km - 4.01, 2,5 km - 10.23, 5 km - 21.16, 7,5 km - 32:18, 8,5 km - 36.46, 9 km - 38.58, 9,4 km - 40.38, ostatni kilometr - 4.18, ostatnie 0,5 km - 2.06
1 odcinek 2,5 km - 10.23 (4:09 km/h)
2 odcinek 2,5 km - 10.53 (4:21 km/h)
3 odcinek 2,5 km - 11.02 (4:25 km/h)
4 odcinek 2km - 8.46 (4:23 km/h)

Druga próba biegu na dystansie 9,4 km do Dziwnowskiej Ligi Biegowej.
Pierwszy kilometr w 4:01, czyli za szybko, ale biegłem na luzie z zapasem. Było z lekkim wiatrem, więc to też tłumaczy ten czas. Na 2,5 kilometrze było aż 21 sekund lepiej niż przy pierwszej próbie biegu do DLB. Wiedziałem o tym, więc na następnym odcinku starałem się biec szybko, żeby tego nie stracić, ale też tak, żeby zachować siły na drugą część dystansu. Było pod wiatr, ale taki, przy którym dało się biegać. Udało się i na 5 kilometrze powiększyłem zapas do 29 sekund. Teraz odcinek z wiatrem, ale mimo to zwolniłem. Starałem się biec szybko, ale przy tym oszczędnie, bo na ostatnie 2 kilometry pod wiatr trzeba było zachować siły. 22 sekundy lepiej, więc straciłem trochę. Nawrót i walka o jak najlepszy czas. Niestety było za wolno, chociaż się starałem ile mogłem. Na 8,5 km było tylko 12 sekund lepiej. Ostatni kilometr. Próbuję przyspieszyć i trochę się to udaje, ale na 9 km już tylko 6 sekund lepiej. Teraz ostatnie 500 metrów i wszystkie siły na pokład. Finiszuję. Co prawda straciłem jeszcze 1 sekundę, ale zostało 5 sekund lepiej niż przy pierwszej próbie biegu do DLB. W końcówce ciężko było zachowywać nadróbkę, bo przy pierwszej próbie końcówkę miałem bardzo szybką. Można było szybciej? Może i można, ale przy wolniejszym początku.
Chwila odpoczynku i jeszcze 3 kilometry biegiem do domu. Wolno - 17.40, prawie 2 minuty wolniej niż przy pierwszej próbie. Słabiutko. Jeszcze waga - 76,2/75,9/74,8 - rano/przed biegiem/po biegu. Dużo, ale ostatnio coś dużo jem i mniej biegam.

3 próba
07.06 - niedziela
9,5 km (T1) - 42.45 (9,4 km - 42:18), 4:30 min/km
1 km - 4.06, 2,5 km - 10.38, 5 km - 21.43, 7,5 km - 33.25, 8,5 km - 38.13, 9 km - 40.33, 9,4 km - 42.18, ostatni kilometr - 4.32, ostatnie 0,5 km - 2.12
1 odcinek 2,5 km - 10.38 (4:15 km/h)
2 odcinek 2,5 km - 11.05 (4:26 km/h)
3 odcinek 2,5 km - 11.42 (4:41 km/h)
4 odcinek 2km - 9.20 (4:40 km/h)
To była trzecia próba biegu na 9,4 km do DLB. Początek spokojny pod leciutki wiatr - 4.06 na pierwszym kilometrze. Na 2,5 km było 5 sekund lepiej niż w pierwszej próbie, ale o wiele słabiej niż w drugiej próbie. 5 km - 2 sekund lepiej niż w pierwszej próbie, ale 27 sekund słabiej niż w drugiej próbie. Tutaj się poddałem, bo była słaba szansa poprawić wynik, a sił nie było na tyle, żeby walczyć i dodatkowo było pod leciutki wiaterek. Chociaż może za szybko odpuściłem? Na 7,5 km już bardzo duże straty. Pomimo, że ostatnie dwa kilometry były z lekkim wiatrem, to za bardzo nie przyspieszyłem, więc dalej straty. Próbowałem jeszcze zafiniszować na ostatnim kilometrze, ale nie wyszło to jakoś energicznie. Brak sił plus psychika? Trzecia próba nieudana, ale nie ma się co załamywać. Chwila odpoczynku i 3 kilometry dobiegu do domu. Starałem się szybko, szybciej niż przy pierwszej próbie, ale się nie udało tak szybko. Za to o wiele szybciej niż przy drugiej próbie. Jeszcze waga przed biegiem - 76,1 kg. Po biegu nie zważyłem się, ale to gdzieś kilogram mniej.

Podsumowując - pierwszy bieg najrówniejszy i tutaj nie ma się do czego przyczepić. W drugim biegu pierwsza połówka bardzo szybka, druga wolniejsza i mogłem w niej uszczknąć kilka - kilkanaście sekund. Trzeci bieg w pierwszej połowie prawie jak pierwszy, ale druga połowa odpuszczona, więc to jakby połowa próby. Jeśli chodzi o czas, to jest słabiej niż w DLB w tamtym roku. Na trudniejszej trasie i na dystansie 9,44 km (a może to było 9,4 km?) zrobiłem 41:05 (wiosna) i 40:44 (jesień).

Wyniki czołówki:
1. Arkadiusz Borysiuk 35:39
2. Piotr Stępień 36:59
3. Zdzisław Kowalski 39:08
4. Waldemar Brząkała 39:29
5. Łukasz Gawle 40:35
6. Jarosław Kosoń 40:38
7. Bartłomiej Musiał 40:54
8. Grzegorz Stępniak 42:22
9. Dorota Kowalska 42:48
10. Robert Ling 43:30
11. Joanna Paczyńska 44;05
12. Marcin Zych 45:50

Tak jak w tytule tego wpisu - moja klęska. Ponad minuta straty do Zdziśka i Waldka to bardzo dużo, a jeszcze niedawno z nimi wygrywałem. Z drugiej strony na wynik mają wpływ różne rzeczy - trasa, warunki, dystans, więc ta strata w równych warunkach mogłaby być mniejsza, a może by jej nie było? Gdy się biega normalnie ze startu wspólnego, to wszystko jest równe dla wszystkich. Wirtualnie już nie bardzo. No bo przecież, gdybym wierzył swojemu GPS-owi, to zamiast oficjalnego czasu miałbym sporo lepszy niż 39 minut (GPS pokazał o 500 metrów dłuższą trasę). Gdybym pobiegł trasą pagórkowatą, to byłby wynik sporo słabszy. Gdybym pobiegł w jedną stronę z wiatrem byłby czas o wiele lepszy. I tak dale i tak dalej. Już nie mówię o oszustwach, bo mi się w głowie nie mieści, żeby ktoś oszukiwał w zawodach tej rangi. Jest jeszcze jedna porażka - z Łukaszem o marne 3 sekundy. Do tej pory wygrywałem z nim w wirtualnych zawodach. Jest i jedna wygrana - z Bartkiem, z którym ciągle ostatnio przegrywałem. Oczywiście piszę o wygranych i przegranych tylko z tymi biegaczami, z którymi bezpośrednio rywalizuję. Przegrywam więc z nimi 1:3.

Jeszcze jedno - to był 400-tny mój start w imprezach biegowych. Dopiero kilka dni po tym wpisie się zorientowałem. Do 1998 roku (do 36 roku życia) tych startów było 7. Co prawda w podstawówce było jeszcze kilka, ale nie wiem kiedy i na jakim dystansie, więc ich nie liczę. Od 1999 roku do czerwca 2020 roku (od 37 do 58 roku życia), przez 22 lata, przebiegłem 393 biegi na zawodach.





Link - strona Dziwnowskiej Ligi Biegowej
Zdjęcie - zgłoszenie do biegu. Między innymi zdjęcie ze startu.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
fit_ania
10:25
Struś Emu
10:14
ZBYSZEK1970
10:11
runner
10:10
Admin
10:08
dudi1233
09:50
GriszaW70
09:48
Januszz
09:34
gawon
09:31
gall
09:31
marianzielonka
09:20
biegus.pl
09:18
wielepiej
09:06
M1chaLL
08:55
TieM
08:51
emka64
08:45
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |