Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

    

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [124]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
324 / 325


2020-06-09

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Poczucie włsnej wszechmocy (czytano: 1050 razy)

 

Maraton, pycha, upadek. Wydawałoby się, że trudno to powiązać z sobą, a jednak życie pokazuje, iż biegacze często wpadają niepostrzeżenie w sidła pychy, co czasami kończy się bardzo boleśnie. A wszystko rozbija się o właściwe wyczucie swoich możliwości, dostosowanie ambicji do rozsądnych granic swojego organizmu. Gdzie zatem leży ta granica, w której kończy się zdrowie, a zaczyna upadek, gdzie kończy się sprawność, a zaczynają nieodwracalne skutki ?

Zainspirował mnie do tego tematu wywiad z Tomaszem Lisem na początku maja br. w Radiu ZET. Po dwóch udarach mózgu przyznał, iż chciał oszukać czas. „Maraton pierwszy, drugi, dziesiąty, piętnasty. Jakiś obłęd. Dawało mi to poczucie niemal wszechmocy. Buńczuczno-narcystyczne przekonanie, że czas mija, a ja jestem coraz szybszy, mam coraz lepszą kondycję, a więc jestem chyba niezwyciężony, a może graniczy to z nieśmiertelnością. A potem jakiś szast-prast i człowiek dowiaduje się, że guzik z tego”.

W ostatnich 10 latach mojej zwiększonej aktywności zdążyłem już poznać kilku biegaczy, którzy albo przeszli na „biegową emeryturę”, albo zaczęli odkrywać (często z powodu różnych dolegliwości) uroki biegów na 5 czy 10 km, o maratonach czy ultra nie chcąc już słyszeć. Każdy przypadek jest z pewnością odmienny, jedyny w swoim rodzaju, ale łączy ich wspólny mianownik; że kiedyś gdzieś „przegięli”.

Gdy zaczynałem to moje na wpół zawodowe bieganie, myślałem, że przemierzanie tras biegowych do 80-tki nie będzie żadnym problemem. Pobiegnięcie kilkudziesięciu maratonów, tudzież kilkugodzinnych trathlonów nie wydawało mi się jakimś nadludzkim wyzwaniem. Po dziesięciu latach znacznie już zweryfikowałem swoje podejście do ilości biegów i długości tras. Nawet „udało mi się” w zeszłym roku resztkami rozsądku zejść z trasy na połówce Ironmana. Niemniej obecnie jestem na etapie ciągłego naprawiania w organizmie czegoś, co nagle doskwiera. To jednak na szczęście uczy mnie pokory i weryfikowania oczekiwań od mojego organizmu.

„Maraton i z powrotem, czyli udowadnianie sobie wszechmocy, zaprzeczanie prawom upływu czasu i z powrotem, czyli udar, który rozkłada człowieka na łopatki i sprawia, że zapinanie guzików urasta do rangi przedsięwzięcia logistycznego” – formuła, którą ułożył sobie do opisania tej historii Tomasz Lis.

Pamiętam, osiem, siedem lat temu byłem pod wrażeniem jego czasów. Nie raz tak po ludzku mu trochę zazdrościłem, bo to przecież facet w moim wieku. Dzisiaj mogę być wdzięczny losowi, że nie „zrobiłem” iluś tam po drodze kolejnych życiówek, że nie robiłem ich za wszelką cenę. Na szczęście mogę dzisiaj spoglądać w przyszłość, w której jeszcze nic nie jest przesądzone, zdrowy i sprawny.

Niemniej ta granica uprawiania biegania, uprawiania różnych sportów, granica przebieganych kilometrów ciągle mnie fascynuje. Bardzo chciałbym znać odpowiedź, jak daleko można, ile można i kiedy powiedzieć STOP ? Czy można na to pytanie sobie odpowiedzieć ? Nie jest to proste. Najlepiej jeśli człowiek byłby mądry przed szkodą, przed upadkiem. Cóż, trzeba próbować wsłuchiwać się w swój organizm, bo on wiele podpowiada, a także korzystać z doświadczeń innych, a szczególnie z doświadczeń tych sportowców, którzy biegać już dzisiaj nie mogą. Jest tam wiele mądrości.

A na koniec zupełnie optymistycznie; 26 czerwca, czyli już niedługo będę biegł w zawodach w realu :) Nie mogę jeszcze w to uwierzyć, ale naprawdę w Biedrusku/k Poznania odbędzie się dla 150 biegaczy: Night Express na 5 i 10 km :) Jak to Stuhr powiedział na końcu w „Seksmisji”: „ patrz bociany. Jak one żyją my też będziemy żyli” :) Zatem do roboty :)



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Marco7776 (2020-06-10,16:49): Pawle, czytając Twoje mądre wpisy od kilku lat jestem przekonany, że bieganie do osiemdziesiątki jest możliwe dla Ciebie. Dlatego, że masz zdrowe podejście, dystans i POKORĘ do tego co robisz. I oby tak dalej ! Pozdrawiam :-)
paulo (2020-06-11,09:28): Marku, miło mi 🤗 Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś znów spotkamy się na dłuższą chwilę 😊
jacdzi (2020-06-11,16:24): To prawda, trzeba odlozyc chore ambicje na polke i truchtac dla przyjemnosci i zdrowia a nie kolejnych zyciowek.
paulo (2020-06-12,09:49): I tym sposobem Jacku możemy biegać do osiemdziesiątki albo i dłużej 😁
Jarek42 (2020-06-14,17:35): Już to kiedyś tutaj pisałem. Trzeba się cieszyć, że można biegać. Nieważne jakim tempem. Jak można potrenować, żeby było szybciej, to trzeba trenować, ale tak by sobie nie zaszkodzić.
Tom74 (2020-06-14,23:22): Paweł, nie czytałem tego wywiadu z Lisem, więc nie jestem w stanie się w pełni do tego odnieść. Też byłem pod wrażeniem jego czasów ale z tego co wiem to poza bieganiem nie prowadził zbytnio higienicznego trybu życia a fajeczka po biegu nie była niczym odosobnionym w jego przypadku. Nie wiem jak było z innymi używkami a na pewno nie brakowało mu stresu. Myślę więc że te kwestie mogły mieć większe znaczenie niż eksploatowanie organizmu podczas biegania. Aczkolwiek tego nigdy do końca nie wiadomo i do wszystkiego należy podchodzić z umiarem
paulo (2020-06-15,08:11): Jarku, i tym sposobem możemy dotrwać w bieganiu do osiemdziesiątki, albo i dłużej :)
paulo (2020-06-15,08:21): Tomku, być może masz rację, niemniej znam brata mojej koleżanki z pracy, który dwa lata temu na ultra na 52 km w upale dostał udaru i skończył z bieganiem. Wiem, że na pewno nie palił i nie popijał. Każdy przypadek z pewnością jest inny i ta granica między szaleństwem a rozsądkiem jest chyba zawsze bardzo cienka i ciągle należy jej szukać w sobie i u innych mądrych ludzi.
michu77 (2020-06-21,16:30): maratonów na poprawę życiówki, już nie biegam. Ale rekreacyjnie ... i owszem. To żaden wysiłek. Ultramaratony to z kolei, przede wszystkim super zabawa... w górach. Nic ponad siły, bo znam swoje ograniczenia. Krotkie biegi na maxa aktualnych mozliwości ok, ale w długich od jakiegoś czasu szukam już czegoś innego. Wśród ultramaratończyków, chyba najwięcej jest 40-latków.
paulo (2020-06-22,10:32): Rekreacyjnie pobiec maraton. To jest to, o czym myślę już prawie od dwóch lat. Dzisiaj sądzę, że jest to dobry sposób dotrwania biegowo do emerytury :)
jacdzi (2020-06-28,07:09): Mam podobne pragnienia, niech będzie wolniutko ale do 80-tki w biegu.
paulo (2020-06-30,09:23): :)







 Ostatnio zalogowani
Januszz
09:34
gawon
09:31
gall
09:31
marianzielonka
09:20
biegus.pl
09:18
wielepiej
09:06
M1chaLL
08:55
TieM
08:51
emka64
08:45
Krzysztof-Oknobur
08:43
Łukasz S.
08:43
dudi1233
08:41
platat
08:33
fit_ania
08:23
kasjer
08:22
kostekmar
08:19
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |