Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA  GALERIA [53]  PRZYJAC. [21]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
aspirka
Pamiętnik internetowy
Bieganie na zawołanie

Agata
Urodzony: 19xx-05-23
Miejsce zamieszkania: Modlnica / Kraków / Sosnowiec
72 / 83


2019-10-13

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Powrót na Półmaraton Królewski (czytano: 306 razy)

 

Minęły dwa lata odkąd stałam na starcie półmaratonu, ten sezon był dla mnie tak udany, że nie było już na co czekać, padło na Królewską „połówkę”. Brałam udział w 1.Półmaratonie Królewskim i mimo że wtedy startowało prawie 4000 uczestników, co było już ogromną liczbą, to tym razem znalazłam się pośród 8746 zawodników. Jakaż to ogromna różnica od tych imprez, które zwykle wybieram, małych, lokalnych, czasem kameralnych, gdzie samotnie dobiega się do mety. Tu w morzu biegaczy, czułam jednak niesamowite emocje, z jednej strony związane z samym powrotem na ten dystans, a z drugiej z tą wspaniałą atmosferą, jaką stworzyli organizatorzy. Sam start z mojej strefy startowej trwał około 14 minut, ustawiłam się bliżej początkowej grupy by towarzyszyć dawno nie widzianemu przyjacielowi, ale wiedziałam, że moje możliwości są raczej mniejsze i że szybko się rozłączymy. Do piątego kilometra, biegłam mając w zasięgu koszulkę Leszka z żółtym słoneczkiem Biegu Piastów i był to mój najszybszy etap biegu, potem słoneczko się oddaliło, moje tempo nieco spadło, ale czułam, że biegnę równo i rytmicznie z małym zapasem sił, miałam poczucie bezpieczeństwa, że skoro nie wyprzeda mnie zielony balonik zamykający strefę 2:00, to jestem w czasie, który gwarantuje mi przybycie na metę poniżej 2 godzin. I to był błąd, który ostatecznie kosztował mnie utratę zaplanowanego wyniku. Nie walczyłam, biegłam komfortowo, od 15 km bolały mnie jedynie stopy, na których zrobiły się 2 spore pęcherze, ale mówiłam sobie, to tylko mały ból, dajesz radę i nie myślisz o tym dyskomforcie. Wszystko szło dobrze, kilometry uciekały... Kraków ma wspaniałych kibiców i to jest naprawdę wyjątkowe uczucie, biec, przybijać piątki, odpowiadać uśmiechem na dopingujące okrzyki. Słońce mocno przypiekało, było jednak tyle punktów nawadniania i tylu wspaniałych wolontariuszy, że można było pić co kilka minut. Wszystko oczywiście trzeba było robić z rozsądkiem, bo widok leżących osób na kilometr od mety świadczy o tym, że nie wszyscy ocenili swoje siły odpowiednio.
Kilkaset metrów przed finiszem, wypatrzył mnie mąż, który krzyknął do mnie, że zmieszczę się w 2 godzinach, bo tak pokazywała mu aplikacja śledząca, zdopingowało mnie to by jeszcze przyspieszyć, wyprzedziłam sporo osób i do Tauron Areny wbiegłam na najwyższych obrotach. Ostatecznie okazało się, że mój czas to 2.01, zielone baloniki nie dawały jednak gwarancji, miałam poczucie, że trochę oddałam ten zaplanowany czas poniżej 2 godzin, na własne życzenie. Mój wynik sprzed 5 lat był lepszy o 2 minuty.
Na mecie oprócz męża, czekała na mnie moja drużyna z pracy, która biegła równolegle Olimpijską 5, byli ze mnie naprawdę dumni i dziękowali mi, że zachęciłam ich do tej imprezy.
A ja, kiedy trochę ochłonęłam i popatrzyłam na medal, pomyślałam: „kobieto, przecież wszystko się udało,przebiegłaś najdłuższy dystans od dwóch lat, jesteś super, a w nagrodę kup sobie nowe buty, żeby więcej pęcherzy nie było!”.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


paulo (2019-10-14,14:01): Uważam, że tylko dobrzy sportowcy mogą pokonywać takie dystanse. Udowodniłaś sobie i pokazałaś innym, że dużo potrafisz :) Gratuluję :)
aspirka (2019-10-14,14:44): Dziękuję, długo czekałam by znowu pokonać ten dystans i cieszę się, wszystko super się udało.
kokrobite (2019-10-15,10:56): Gratulacje! Nowe buty to świetny pomysł. Pęcherzy nie będzie :-)
DamianSz (2019-10-15,13:20): To Ty jeszcze nie biegłaś maratonu ? Postaw sobie to za cel na przyszły rok.
aspirka (2019-10-15,14:11): Leszku, buty już upatrzone, ale w najbliższą niedzielę chyba jeszczę wystartuję w starych...
aspirka (2019-10-15,14:13): Damian, no widzisz mam jeszcze taką dziurę bez maratonu w życiorysie, nie ma mnie kto pociągnąć za uszy:-)
kokrobite (2019-10-15,23:17): Maraton, tak, tak :-)
jacdzi (2019-10-31,07:59): 2h01’ GRATKI
aspirka (2019-11-04,14:37): A jednak bez tego "01 lepiej by wyglądało:-)







 Ostatnio zalogowani
platat
08:12
michu77
07:59
Leno
07:48
kostekmar
07:38
Darek Ł.
07:36
biegacz54
07:33
Ola*
07:15
Admin
05:06
Andrzej Bukowczan
05:00
arco75
23:42
Łukasz S.
22:52
MarWinc
22:47
jarek 105 kg
22:23
An_Hal
22:06
uro69
21:58
przemek300
21:50
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |