Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

     

  WIZYTÓWKA  GALERIA [26]  PRZYJAC. [125]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
282 / 282


2018-11-07

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Przymusowy postój (czytano: 181 razy)

 

Leżenie na kanapie i nic nie robienie :) Oczywiście najczęściej w towarzystwie z czworonogiem :) Można pomyśleć-to jest piękne :) Wydawać by się mogło, że jest fajnie, ale nie :( Sezon powoli się kończy. Chciałoby się jeszcze pobiegać w jakiś zawodach, a tu muszę sobie odpuścić.

Najbardziej zależało mi na Warta Challenge Marathon&Half. Jego piąta w tym roku edycja byłaby takim fajnym, małym jubileuszem. Brałem w tym udział od samego początku. Pięć półmaratonów zimą to był dla mnie niezły zasób kilometrów na kolejny sezon. Tym bardziej w miłym towarzystwie :)

Od ponad tygodnia jednak zmagam się z bólem podudzia w prawej nodze :( i niestety muszę sobie odpuścić dłuższe wybiegania. Nie wiem skąd to przyszło i skąd to się bierze :( Po prostu wracając z biegu rekreacyjnego 10-kilometrowego nagle poczułem ból, który nie ustępuje :( Na początku myślałem, że to może jakiś przykurcz, więc zastosowałem rozciąganie, zaaplikowałem masaże i nic :( Właściwie czekam na jakiś cud, bo do lekarza mi jakoś nie po drodze :)

Muszę zatem zweryfikować moje plany do końca roku. Odpuścić bieganie na przynajmniej dwa tygodnie. Zacząć więcej pływać i może zmusić się do wyjścia na spinning. Rower to najbardziej zaniedbana dyscyplina sportowa. Nigdy nie byłem zwolennikiem jazdy po ulicach i póki co, to tego się trzymam. Wolę kilkanaście minut na zawodach wolnej dojechać do mety, niż ryzykować swoje zdrowie i życie na polskich drogach, a już miejskich w szczególności. A propo roweru, to żal mi Ryszarda Szurkowskiego, że jesień życia spędzi mało aktywnie, bo to co kochał najbardziej, czyli rower odebrał mu zdrowie. Jako dzieciak pamiętam jak biegaliśmy na trasę z Konina do Poznania, by zobaczyć Wyścig Pokoju :) W tym Szurkowskiego, Mytnika i Szozdę. To były czasy :)

Kto ma zatem zdrowie i możliwość realizowania swoich pasji ten chyba jest wielkim szczęściarzem. Mam zatem nadzieję, że mój ból, który odebrał mi możliwość biegania minie, choć przykro mi, że ciągle boli. Już mniej bolało, to moja aktywna natura (ADHD :)) podpowiedziała mi w niedzielę - biegnij! No i doprawiłem się na nowo. 10km wystarczyło, żebym do dzisiaj kulał :(

I jak tu żyć w świecie ciągłego pośpiechu i nieustannej walki o wszystko ? Niektórzy mówią, że chwila nieuwagi, mały odpoczynek, i już zostajesz w tyle. A może trzeba, zatrzymać się, by zanalizować to co było dobre i to co może być do poprawienia ? Mam teraz taką możliwość. Przymusowy postój, który będę próbował przekuć w pozytywy.

Jest ponoć udowodnione, że biegający ludzie odmładzają nie tylko swoje ciało, ale i umysł. Dzisiaj, po sezonie chyba tak też o sobie mogę powiedzieć, że czuję się młodo, a i umysł pozwala mi optymistyczniej patrzeć na rzeczywistość. Pozwala mi uśmiechnąć się do siebie i często do innych. I tego będę się trzymał i wypatrywał przyszłości ze zdrową, nie bolącą nogą.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Hung (2018-11-07,14:23): To nas odróżnia od innych ludzi, że jak boli, to płaczemy z niemożliwości ruszania się, a nie że mamy wytłumaczenie na siedzenie w fotelu.
paulo (2018-11-08,13:27): no niestety, ciężko znieść przymusowe nic nie robienie :(







 Ostatnio zalogowani
Hari
19:45
caruzo
19:43
Tathagata
19:41
krako
19:40
Tusik
19:33
RomanMac
19:31
Robak
19:31
Michał Gie
19:28
tarzan
19:25
gama
19:23
alan_pinkerton
19:22
jaroszakal
19:19
krzybocz
19:10
jarecky75
19:09
adam72M
19:05
chrupek
19:02
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |