Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1520]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
157 / 158


2018-07-16

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Ekstremalne pływanie w Bałtyku (czytano: 264 razy)

 

Zdobyłem na biegu w Świnoujściu bon 100 złotych na zakupy w Decathlonie (za zajęcie 30 miejsca). Ślepy traf, a może nie tak ślepy? Dlatego też postanowiłem wykorzystać ten traf niekonwencjonalnie, czyli nie na rzeczy do biegania. Już dawno chciałem sobie popływać, ponieważ myślałem o wzięciu udziału w triatlonie. Basen mam jednak daleko od domu, a na otwarte wody coś trudno było mi się było zdecydować. W jeziorze nie za bardzo, bo niebezpiecznie. Wystarczy przecież 2 metry i w razie jakiegoś kryzysu człowiek tonie. Co prawda można zastosować bojkę, ale jeszcze do tego nie dorosłem. Pozostawało pływanie w morzu wzdłuż plaży. Kiedyś dawno temu pływałem już w ten sposób i pokonywałem długie odcinki. Ale jakoś mi się nie chciało. Żeby się zachciało za bon kupiłem długie spodenki pływackie i okulary pływackie.

No i się zachciało. Najpierw trzeba było poczekać na lato, bo w zimnej wodzie jakoś nie lubię pływać.

26.06.2018 - wtorek
rower 9 km
pływanie 0,6 km
rower 5 km
Ciepło na dworze, więc wybrałem się na pływanie po raz pierwszy. Najpierw jednak przebiegłem swoją trasę T2 - 6 kilometrów po górkach. Wyruszyłem rowerem. W Świętouściu zejścia na plażę już nie ma. Jadę, jadę i każda droga w stronę plaży to zakaz wejścia. Mijam camping "Tramp" i jadę dalej. Jak przed campingiem nie można było wjechać na drogi leśne, bo był Woliński Park Narodowy, to za campingiem nie można było wjechać, bo zakazywał SUM (Szczeciński Urząd Morski). Dojechałem tak do miejsca gdzie startujemy w półmaratonie, czyli do Międzywodzia skrzyżowanie. Dojechałem do plaży, a tu zejście z kilkudziesięcioma schodkami. Stwierdziłem, że miejsce nie nadaje się, bo roweru na górze nie zostawię. Wracam więc z powrotem i nie mam innego wyjścia jak zejść na plażę przejeżdżając przez camping. Tutaj zejście było mniej ekstremalne, więc zszedłem z rowerem, położyłem go przy wodzie i zacząłem mierzyć dystans krokami. Moje długie kroki to około 1 metra, więc zmierzyłem 100 metrów od zejścia na plażę i na takiej trasie postanowiłem pływać. Punktem orientacyjnym było zwalone drzewo na klifie. Przepłynąłem za pierwszym razem 600 metrów. Trochę sił mnie to kosztowało, ale bez przesady. Z pływaniem jak z jazdą na rowerze. Jak ktoś się nauczy, to pływa. Kraulem co prawda długo nie popływam, ale stylem grzbietowym to mogę długo. Żabką nie pływam, bo się męczę tym stylem a i prędkość przy tym jest niewielka.

29.06.2018 - piątek
rower 5 km
pływanie 0,8 km
rower 5 km
Drugi wypad nad morze. Tym razem przepłynąłem 800 metrów na uprzednio zmierzonej trasie. Morze falowało, ale dałem radę.

04.07.2018 - środa
rower 5,12 km - 15 minut
pływanie 1 km - 51 minut
rower 5,12 km - 14 minut
Postanowiłem mierzyć czas przejazdu rowerem (około 5 km). Dojazd - około 15 minut, powrót - około 14 minut.
Jeśli chodzi o trasę pływacką, to stwierdziłem, że 100 metrów to za mało, więc wymierzyłem 250 metrów i tak dzisiaj pływałem. Z jednej strony zejście na plażę, z drugiej strony punktem orientacyjnym były dwie zwalone brzuski. 1 kilometr pyknąłem. Morze falowało, ale dałem radę. Postanowiłem orientacyjnie zmierzyć czas i wyszło około 51 minut. Nic to nie mówi, bo wszystko zależy od stanu morza.

08.07.2018 - niedziela
rower 5,12 km - 15:46
pływanie 0,95 km - 1.02
rower 5,12 km - 14:02
Tym razem czas jazdy rowerem mierzyłem dokładnie, więc ustaliłem sobie start - sprzed domu (start do treningów biegowych), meta - brama campingu (przy plaży). Czasy - 15.46 i powrót - 14.12.
Było dużo ludzi, więc umieściłem się rowerem gdzieś 50 metrów od zejścia na plażę. Start do pływania na wysokości roweru, dopłynięcie do zejścia, dopłynięcie do dwóch zwalonych brzózek, powrót, zejście, brzózki, powrót. Fale dzisiaj były tak duże, że trzeba było uważać, żeby w ogóle jakoś płynąć i się nie zachłysnąć. Z powrotem było trudniej, bo chyba jakoś pod fale na skos. Może coraz bardziej falowało i niestety nie dopłynąłem do swojego kilometra. Zabrakło tylko 50 metrów do dokończenia trasy i nie byłem w stanie tego dokonać. Może na siłę dałoby się to zrobić, ale ciężko jest płynąć gdy fale przewalają się przez człowieka. Kilka razy pod koniec musiałem na chwilę stanąć, żeby wypluć wodę zalewającą mnie. Gdy raz nie poczułem dna, to od razu doznałem skurczu prawej łydki. Tak już coś mam, gdy nie czuję dna to od razu doznaję skurczu. To jakiś atak paniki, który muszę przezwyciężyć. Na szczęście skurcz przetrzymałem, i nie było głęboko, bo jak fala podchodziła, to robiło się głębiej. Czas - około 1 godziny 2 minut.
Już jakoś przeszedł mi triatlon. Pływanie w morzu jest zdecydowanie ciekawsze.
W domu zmierzyłem dystans trasy rowerowej (opcja - mierzenie odległości na mapie Google). Wyszło 5,12 km.

10.07.2018 - wtorek
Powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Zamówiłem bojkę asekuracyjną. Może teraz popływam po jeziorze, które mam pod nosem. Z drugiej strony może mi się nie chcieć jeździć nad morze, chociaż fajnie-ekstremalnie pływa się na falach.
...bojka po kilku dniach dotarła.

16.07.2018 - poniedziałek
rower 5,12 km - 22:25
pływanie 1 km - 47:28
rower 5,12 km - 20:46
Pojechałem z żoną, więc rowerem było wolno. Po raz pierwszy pływałem z bojką. Prawie tak się pływa jak bez bojki, ale nie trzeba się martwić czy płynę na głębszej wodzie, czy nie. Ponieważ fale były małe, więc było szybciej. Skończyłem kilometr i chciałem stanąć i pójść na brzeg. Okazało się, że jest za głęboko i musiałem najpierw dopłynąć kilkanaście metrów do brzegu. A jak zmierzyłem czas? Włączyłem stoper i zacząłem odliczanie mniej więcej co sekundę. Płynąć zacząłem po 60 sekundach, z powrotem wyjście na brzeg zajęło mi 110 sekund.


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


zbigniewwalo1 (2018-07-11,18:29): Cześc pływanie po biegu grozi zapaleniem płuc.Pozdrawiam!
Jarek42 (2018-07-11,19:05): Po biegu nie pływam, tylko po jeździe rowerem i to nie od razu.







 Ostatnio zalogowani
miniaczek
02:32
Bartoszu
02:20
Damianex
23:59
WaldemarGR
23:51
mariusz67
23:48
kozung
23:28
1223
23:26
zbig
23:22
Pawel233
23:16
kocurek251
23:14
mkmilosz
23:14
pixel5
22:54
ronan51
22:49
hporter
22:44
maratonczyk
22:32
zulek
22:30
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |