Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

         

  WIZYTÓWKA  GALERIA [25]  PRZYJAC. [124]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
paulo
Pamiętnik internetowy
moja radość-bieganie

Paweł Kasierski
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Poznań
236 / 254


2017-09-13

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
wirus świrus i coś dla siebie (czytano: 306 razy)

 

Robię dla siebie coś dobrego. Biegam, pływam, gram w tenisa, ruszam się czasami na rowerze, a kilka razy w roku udaje mi się założyć rolki lub wziąć do ręki rakietkę do ping ponga :) I pomyśleć, że wszystko ma swoje źródło w bieganiu; od niego kiedyś zacząłem i na nim najczęściej kończę :) Dzięki nim w zasadzie dzisiaj mam to co mam. A mam jakąś tam satysfakcję, że robię dla siebie coś dobrego. Trochę więcej energii życiowej, kondycji niż przeciętny Kowalski. Moje ADHD trochę bardziej utemperowane :) Waga w normie. Sporo zadowolenia z siebie. Zdecydowanie mniej kupowania w aptekach, a lekarza widzę raz na parę lat :)

Właśnie dwa lata minęły gdy chorowałem więcej niż jeden dzień :) i niestety musiałem przyjąć ostatnio „na klatę” jakiegoś wirusa, który nie daje mi spokoju :( Jakże to irytujące jak sobie planujesz i to nie byle co, bo maraton, a tu osłabienie. Próbuję siebie pocieszać, że przecież nie biegasz dla „żyłowania” czasów, dla „złamania” czwórki, ale gdzieś z tyłu głowy ktoś, coś mi podpowiada: daj z siebie wszystko, zbliż się do życiówki itd :) I jak tu się zatem nie frustrować i zamartwiać ? :(

W tym słabszym okresie ambicja mi nie pozwoliła zrezygnować z turnieju indywidualnego w tenisie ziemnym z kolegami, w którym już nie raz tryumfowałem. Oczywiście, że „przerżnąłem” wszystko, co się dało :( Po cichu wierzyłem w jakiś cud, ale po raz kolejny się przekonałem, że szczęście sprzyja tym lepszym danego dnia i tym co mają zdrowszy silniejszy potencjał :) Wróciłem więc do domu jak rzadko kiedy bez pucharu :( Co jest fajne w tym wszystkim to to, iż niby każdy to traktuje jako zabawę, a w rzeczywistości walczymy do ostatniej kropli krwi :) Będę musiał zatem poczekać do przyszłego roku żeby się odegrać albo i nie :)

Stoję przed ostatnim akcentem zawodowego życia sportowego w tym roku – maratonem poznańskim. Życie mi pokazało kolejny raz, że bez pokory ani rusz. Osłabiony w walce z jakąś infekcją myślę sobie: „nie planuj, nie kalkuluj, tylko sobie pobiegnij Paweł na tyle na ile będzie Cię stać” Chyba tego będę musiał się trzymać, choć trudno nie marzyć o pięknym wyniku :) Robię jednak to wszystko tylko dla siebie. Fajne to. Robię coś dobrego, coś co daje mi ogromną satysfakcję. Jest to taki wypracowany dyscypliną mój skarb, który nie jest mi pewnie dany na zawsze. Będę miał go zapewne tak długo jak starczy mi sił i chęci do wychodzenia z domu w stroju sportowym :)


Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Hung (2017-09-13,15:36): Tak jak życie wyszło z wody, tak Twoja aktywność sportowa rozwinęła się z biegania. To prowadzi do zmiany środowiska, a zmiana środowiska niesie ryzyko "zakażenia", które może czasowo zakazać sportu. Kto potrafi przetrwać Ironmana, ten wytrzyma kilka dni choroby i brak pucharu.
paulo (2017-09-13,16:18): Fajnie mieć Marku takich Przyjaciół jak Ty :)







 Ostatnio zalogowani
marcoair
01:10
freerunner
00:56
runner
00:52
danielEm
00:18
Bartuś
23:37
tumek_pl
23:18
b1anco84
23:15
trix2
23:11
bozydarek
23:09
Henryk W.
23:09
Biały82
23:07
drAngla
23:02
szczypiorek
22:59
Blazi
22:56
Krystek
22:53
chrupek
22:50
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |