Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

          

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [1456]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jarek42
Pamiętnik internetowy
Biegnę więc jestem, jestem więc biegnę

Jarek Kosoń
Urodzony: 1962----
Miejsce zamieszkania: Kołczewo
104 / 106


2017-07-15

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Parkrun Świnoujście #53. Debiut na pierwszą rocznicę (czytano: 239 razy)

PATRZ TAKŻE LINK: https://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=2&action=44&code=44960

 

Od jesieni 2016 roku wybierałem się na parkrun Świnoujście i wreszcie się wybrałem. Tak się złożyło, że nie sam. Mój syn Marcin pojechał ze mną i zadebiutowaliśmy razem.

Dzień przed biegiem już było wiadomo, że pojadę. Prognoza pogody była słoneczna. Marcin akurat był w domu i postanowiłem go namówić. Namówiłem, więc szybka rejestracja, wydrukowanie kodu i mógł już startować. Ja swój kod miałem już jesienią 2016 roku. Na kolację makaron - trzeba coś przecież zrobić dla jutrzejszego wyniku.

Sen niezbyt udany. Wstałem przed piątą. obowiązkowe ważenie - 74,2 kg, czyli forma wagowa jest. Śniadanie - powróciłem po eksperymentach do margaryny z miodem. Do tego duży kubeł herbaty.
O godzinie piątej - bardzo zimno - tylko 9 stopni. Z upływem czasu temperatura rosła, ale nim urosła trochę zmarzły mi ręce.
Wyruszyliśmy rowerami dokładnie o 5.52. Do Międzyzdrojów nie jechaliśmy szosą, tylko trochę zielonym szlakiem, trochę Bałtyckim Szlakiem Rowerowym R10. Umordowaliśmy się, bo było na początku błoto, później wyboje. Pod górki podchodziłem na piechotę, żeby się za bardzo nie zmęczyć, ale i tak się zmęczyłem. Z Międzyzdrojów jechaliśmy już szosą. Było szybciej i lżej. Do przystani promów dojechaliśmy o godzinie 7.46. Dystans 28,5 km pokonaliśmy w 1:54. Przepłynęliśmy promem na drugą stronę i szybko dojechaliśmy na miejsce parkrunu. Organizatorzy już szykowali bieg. Pogadałem trochę ze znajomymi, przebrałem się, rozgrzewka i już można było startować. Parkrun Świnoujście obchodził roczek, więc nie mogło zabraknąć okolicznościowych przemówień. Wyróżniający się biegacze i kijkarze otrzymali pamiątkowe puchary. Organizatorka parkrunu, która rozmawiała ze mną i z synem przed biegiem, wymieniała skąd są uczestnicy - ze Świnoujścia, z Kołczewa, ze Szwecji. Taka kolejność rozbawiła mnie :)
Wreszcie...

START
Jakoś nie byłem w pierwszym rzędzie, więc na początku musiałem trochę ludzi powyprzedzać. Gdzieś przed pierwszym kilometrem doścignąłem Ryśka Pilza.

hostowane

Biegłem razem z Remkiem Joppkiem, który złamał kiedyś już tutaj 20 minut, więc tempo było dobre, a nawet za dobre. Koło drugiego kilometra już mi zaczął uciekać i uciekł. Pierwsze okrążenie, czyli 2,5 km, ukończyłem w niezłej formie. Zmęczenie narastało, ale próbowałem utrzymać tempo. Gdzieś na trzecim kilometrze dogonił mnie Janek Michalski. Najpierw mnie wyprzedził i odstawił o kilka metrów, później go doszedłem, ale w końcu okazał się trochę szybszy. Myślałem, że jeszcze w końcówce coś zawalczę, ale już nie miałem na to sił. Zresztą blisko mety już wiedziałem, że złamię 21 minut i odpowiedniego bodźca zabrakło.
META

Czas - 20:44. Miałem pobiec szybciej niż rekord M55 (21:16) i pobiegłem. Cel zrealizowałem. Tempo - 4:09 min/km. Chodziły słuchy, że jest tutaj 5200 m, ale po czasie widzę, że jest to mało prawdopodobne. Następny cel - złamanie 20 minut. Miejsce 14 na 145 startujących, co było rekordem frekwencji. Współczynnik wieku - 74,12%, co dało piąte miejsce w tym biegu i 11 miejsce w historii parkrunu Świnoujście. Marcin pobiegł świetnie jak na niego. Niewiele biegał, więc wynik 24:16 i 40 miejsce trzeba uznać za wielki sukces.
Na mecie każdy otrzymał coś z materiału, koloru brązowego. Myślałem, że to koszulka. Okazało się, że to nie koszulka, tylko buff. Właśnie buffa potrzebowałem na zimę i myślałem nad tym jak zdobyć jakiegoś. Nie muszę już myśleć - sam przyszedł do mnie :)
Po biegu odbyło się losowanie nagród. Marcin wylosował torbę plażową, ja - już bez losowania - długopis. Będę miał czym zapisywać swoje treningi. Oczywiście był jeszcze tort urodzinowy. Dla każdego starczyło.
Bieg się skończył, więc trzeba wracać do domu. Z powrotem postanowiliśmy jechać mocniejszym tempem. Wyjazd - 11.10. Do Międzyzdrojów (Netto na początku Międzyzdrojów) dojechaliśmy o godzinie 11.45, czyli w 35 minut. Tutaj zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy dalej. Znowu nie jechaliśmy po szosie, tylko mniej więcej tak samo jak w pierwszą stronę. Mnie więcej, bo pod koniec nieco nadłożyliśmy drogi, aby ominąć błotnistą końcówkę. Wyjazd - 11.57, przyjazd - 13.07. To znaczy ja przyjechałem, bo Marcin na końcówce dołożył mi 2 minuty. Stare nogi to nie to co młode. W sumie w drugą stronę jechaliśmy 1:45, czyli 9 minut lepiej niż w pierwszą.

Podsumowując - było świetnie. Jazda rowerem, bieg, uzyskany czas, nagrody, tort - wszystko na tak. 60 km rowerem i 5 km biegiem - to już jest coś.
Takie jeszcze moje spostrzeżenie. Gdyby parkruny odbywały się o godzinie 10, to myślę, że byłaby o wiele większa frekwencja.


Link - jak się wybierałem prawie rok na parkrun
Zdjęcie - organizator. Silna ekipa :)



Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
chris_cros
16:38
lordedward
16:34
Andrzej Hendrysiak
16:26
Larrens
16:02
szimi73
16:01
Peepuck
16:00
przemi74
16:00
Frycus
15:41
niedzielny truchtacz
15:41
Kondziu_91
15:36
pawel.agat@interia.pl
15:29
przemek300
15:28
henrykchudy
15:27
birdie
15:23
cyzik
15:19
Terebint
14:52
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |