Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

   

Wrocław, 19 listopada 2021, 08:06, 460/321675
Głowacz
Maciej
Głowacki
Pożegnaliśmy Marka Danielaka

LINK 1: ARCHIWUM: WROCłAW



W czwartek na Cmentarzu Osobowickim w ostatni bieg z Markiem Danielakiem wyruszyła jego rodzina, koledzy, przyjaciele, pracownicy, współpracownicy, dobrodzieje jego biegów i sami biegacze.

W tym gronie także wojewoda dolnośląski, dawny konserwatywny opozycjonista i wiceprezydent Wrocławia Jarosław Obremski oraz obecny prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Grono zacne, a i Marka droga zawodowa godna; zaś po skończeniu wrocławskiej AWF długa - od ZW TKKF przez DOSiR Krzyki, DOSiR Stare Miasto, MOSiR Południe, MOSiR Wrocław i Halę Ludową po MCS.

Równolegle organizował od 1983 roku Maratony Wrocław, na początku pod nazwą Ślężańskich, gdy startowały z Sobótki. Tworzył i przewodniczył ogólnopolskim strukturom organizatorów biegów; do dzisiaj funkcjonującym pod nazwą Polskiego Stowarzyszenia Biegów.

Stał się działaczem liczącym się w skali międzynarodowej, jego Maraton Wrocław czołowym europejskim maratonem, a ten pierwszy - przypomnijmy - z Sobótki do Wrocławia ukończyło zaledwie 153 biegaczek i biegaczy.

W gronie biegających na co dzień, a dzisiaj Go żegnających były prawdziwe ikony ulicznego biegania z Henrykiem Załęskim, który od boksowania w mistrzowskim teamie Gwardii Wrocław i wychowywania w szkolnych zakładach naukowych całych pokoleń biegaczek I biegaczy sam stał się asem światowych masterskich maratonów.

Marek Musiał z kolei ukończył wszystkie wrocławskie i sobótczańskie maratony oraz półmaratony na przestrzeni już ponad 38 lat.

Andrzej Cały niegdyś wielokrotnie przeskakiwał wzwyż 2 metry, budował Markowi dom i biegał po całym świecie. Wreszcie Antoni Stankiewicz niegdyś biegający z powodzeniem 400 m ppł, dziś młody wciaż senior sobóckiego biegania, założyciel KB Sobótka i współzałożyciel sobóckich ścieżek chwały dla najlepszych nie tylko polskich biegaczy i kolarzy.

Mszę celebrował, a kondukt pogrzebowy wiódł ksiądz Rafał Kowalski, rzecznik prasowy wrocławskiej kurii, biegacz znamienity, triumfator wielu biegów, także i tych organizowanych przez Zmarłego również w okolicy jego ulubionych Sulistrowic, gdzie Marek od lat zamieszkiwał. Ksiądz Kowalski po poświęceniu urny przypomniał, jak był przed laty wzburzony, gdy korki spowodowane wrocławskim Maratonem uniemożliwiły mu dotarci na czas na mszę, którą miał odprawić.

Złość minęła, a biegający ksiądz Rafał błogosławił dzisiaj powód dawnej zwłoki. Nad grobem, jako pierwszy przemówił prezydent Sutryk przypominając, jak to on jako młody licealista podziwiał maratony, jeszcze nie wiedząc, że jeszcze będzie im patronował i je finansował, a w dodatku tłumaczył przed niebiegajacymi samochodziarzami.

Wojciech Gęstwa z kolei, obecnie szef MCS-u i wrocławskich maratonów półmaratonów oraz pomysłodawca maratońskich spacerów po mieście opowiedział, jak na Marku się wzorował, doświadczenia z biegów odbierał, a później razem z nim jego obecną, wielką pozycję jako Maraton Wrocław budował. Przyszedł i czas na mnie, aby zabrać głos w imieniu nie tylko wrocławskich czy dolnoslaskich biegaczy.

Biegam w końcu od prawie 50 lat, współtworzyłem WKB PIAST, działam i biegam w KB Sobótka, prezesuję w wciąż w nieco domniemanej Dolnośląskiej Federacji Klubów Biegacza w Polsce i pełnię obowiazki prezesa w Dolnośląskim Związku Weteranów Lekkiej Atletyki.

Ważniejsze w tym dniu żałoby jest to, że to ja jako młody dziennikarz Słowa Polskiego dałem się Markowi namówić do pokonania 2. Maratonu Ślężańskiego z Sobótki do Wrocławia w 1984 roku bez żadnego prawie, że przygotowania i ukończyłem go równo w w środku stawki. Jako sto drugi wśród 205 biegaczek I biegaczy, którzy ten maraton ukończyli.

I takimże tekstem "Na 102" w Sprawach I Ludziach zadebiutowałem w swoim maratońskim, redakcyjneym pisaniu. Jak Marek o te swoje, a i nasze maratony walczył, tak ja je opisywałem wydzierając należne im miejsce na łamach Słowa Polskiego i Słowa Sportowego kosztem (czy aby na pewno) piłki nożnej, koszykówki, żużla i złych, niebiegowych przyzwyczajeń kolegów.

Bo, jeśli biega i ma swoje związki biegaczy czy lekkoatletów więcej krajów niż liczy ONZ - to chyba jest to siła i zdrowie przy tym bezwzględne.

Przypomniałem, że Marek nas inspirował i pomagał, ale łatwym sprzymierzeńcem nie był. Zatrudniał biegaczy, ale i srogo ich ganił, gdy zamiast pracować biegali po stadionie czy wałach.

Na konferencjach, które organizował osobiście czy zaocznie w Pile, Spale, Wałczu, Wrocławiu i wielu innych biegowych miejscowościach kraju rozpoczynały swój byt takie sławne dziś firmy, jak m. In. Maratony Polskie, Data-Sport, Wikoss czy Poltent, a my także biegaczki I biegacze integrowaliśmy się w trudzie organizowania coraz lepszych biegów.

Dlatego chwała Markowi za ten Jego wielki zapał - powiedziałem i obiecałem, że na pewno nie pozwolimy, aby pamięć o nim nie była zawsze żywa.

Postaram się - tu kiwnąłem do dyrektora Gęstwy - aby już za rok start maratonu Wrocław nastąpił w Sobótce, a ważnemu biegowi w Sobótce czy Wrocławiu nadano jego imię. Myślimy o tym i z obecnym honorowym prezesem KB Sobótka, moim wieloletnim przyjacielem Antonim Stankiewiczem. Krótki uścisk dłoni i pochwała od prof. Jana Chmury, naukowego autorytetu na miarę światowa z dorobkiem maratońskim godnym podziwu.

Przyszedł czas na smutne, ale i pełne nadziei, jak prosił nas biegający ksiadz Rafał pożegnalne słowa i zdjęcia przy grobie Marka z wdową Basią. Mówimy cześć kolegom i możemy z prof. Jackiem Stodółką prezesem AZS-AWF Wrocław i przyszłym - oby - za 3 lata rektorem AWF Wrocław wsiąść do tramwaju linii 70 i spokojnie pojechać; ja do domu na Miernik, a on do Zakładu Lekkiej Atletyki AZS-AWF Wrocław, którym kieruje. Na pewno za tydzień uczestnicy konferencji PSB w Jarosławcu uczczą tam pamięć, swojego byłego szefa.

Ja w tym raczej nie pomogę, bo wyjazd daleki i drogi, a nie zawsze sympatii do biegania towarzyszy dostatek finansowy.

R. I. P. Marku...



Komentarze czytelników - 6podyskutuj o tym 
 

Kamus

Autor: Kamus , 2021-11-16, 18:03 napisał/-a:
Pewnie będzie TAM coś organizował.
Miałem przyjemność wiele razy rozmawiać z Panem Dyrektorem Maratonu Wrocławskiego.
Traktował mnie sympatycznie i odwrotnie.Pamiętam,że kiedy w Toruniu padły tak wspaniałe czasy (1994), telefonował do mnie z pytaniem czy trasa była krótsza?
Opowiedziałem ...- Marku tam prawie każdy zrobił życiówkę mieliśmy silny wiatr w plecy. Spoczywaj w Pokoju Marku.
.

 

Admin

Autor: Admin, 2021-11-16, 19:47 napisał/-a:
Marek Danielak był także w pewnym sensie moim mentorem - jego maraton był pierwszym moim poza Warszawą, to w Biurze Maratonu Wrocław po raz pierwszy zobaczyłem komputery stosowane do zapisywania zawodników, był też jednym z pierwszych organizatorów którzy nasz portal uznali za wart reklamy i współpracy.

Dziękuję Panu Panie Marku.

 

J@rek

Autor: J@rek, 2021-11-16, 21:05 napisał/-a:
Pierwszy raz miałem okazje spotkać Pana Danielaka 21.05.1989 podczas 7 Maratonu Ślężan. Wspaniały organizator, wspaniały człowiek - szkoda.

 

paulo

Autor: paulo, 2021-11-19, 11:53 napisał/-a:
Nie znałem osobiście Pana Marka, ale to, co czytam, to budzi podziw i szacunek. Chylę czoło. Niech odpoczywa zatem w pokoju.

 

Głowacz

Autor: Głowacz, 2021-11-19, 16:27 napisał/-a:
W uzupełnieniu relacji przesyłam moje zdjęcie z ostatniej chyba Jego aktywności sportowej, gdy otwierał jakże niedawno 2 października br. w Sobótce 13. PANAS Półmaraton Ślężański.
Pozdrawiam
Maciej Głowacki
+48 690 570 542
glowkin@wp.pl

 

tytus :)

Autor: tytus :), 2021-11-30, 19:45 napisał/-a:
Ostatnio Marka spotkałem w 2019 roku, kiedy dzięki jego wstawiennictwu udało mi się z wieloma biegaczami ukończyć Wrocław Maraton mimo niezmieszczenia się w limicie

 












 Ostatnio zalogowani
ahawranek
13:28
vipsektor
13:27
runner
13:26
d.chylinska@wp.pl
13:12
Andrzej.
12:30
nikram11
12:11
Admin
12:06
pol1948
11:54
gawon
11:38
Gapiński Łukasz
11:24
biegacz54
11:23
Jurek z Jasła
11:22
Konsul
11:14
aniquo
10:45
Fidelio
09:25
Madmax
09:24
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |