Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

       

11 listopada 2020, 13:50, 609/149472Paweł Żuk
Rekord Świata i Rekordy Polski podczas światowego biegania na bieżni w ReShape

LINK 2: ARCHIWUM: ZABRZE



      

Początek listopada to czas, w którym największy w Polsce klub fitness czyli ReShape w Zabrzu obchodzi swoje urodziny. Z powodu pandemii, w tym roku klub musiał zrezygnować z licznych imprez lecz nie odpuszczono organizacji zawodów na bieżni mechanicznej. To jedyne takie zawody na świecie.

Chęć startu w II International World Cup i II Mistrzostwach Polski w biegu 48h na bieżni mechanicznej o puchar klubu ReShape wyraziło ponad 100 biegaczy z kilkunastu krajów. Ostatecznie COVID-19 pozwolił na start 16 zawodnikom i sztafecie klubowej.

Można wiele mówić o specyfice biegania na bieżni lecz dystanse ultra wymagają naprawdę wyjątkowych przygotowań. Nie każdy jest w stanie wytrzymać trudy takiego wyzwania. W tym roku jednak wielu biegaczy zaczęło zmagania z mocnym postanowieniem rozprawienia się z istniejącymi rekordami.

Od początku i konsekwentnie taktykę realizowała Patrycja Bereznowska ustanawiając po drodze kolejne Rekordy Polski. I tak:

- 100 mil przebiegła w 17h 48min 28s
- 24h – 212,25km
- 48h – 325km

325km to także aktualny Rekord Świata w biegu 48h. Poprzedni ustanowiony w 2014 roku należał do Szwedki Kristiny Palten i wynosił 322,93km.

Bardzo dobrze trudy biegu znosił Jakub Śleziak. Dość powiedzieć, że poprawił Rekord Polski w biegu 24h – 223,45km, bijąc dotychczasowe osiągniecie Adama Jagieły (222,11km) o 1,34km. Niestety po 34 godzinach poważna kontuzja, zerwanie mięśnia, zmusza go do zakończenia rywalizacji.

Ostatecznie zawody wygrał jeden z liderów światowych list biegów ultra, Francuz Christian Maudiut z wynikiem 366,75 km.

Tomasz Waszkiewicz podjął próbę ustanowienia rekordu Polski w biegu 6-dobowym na bieżni mechanicznej. Pomimo mnóstwa urazów wiemy, że do końca pozostała mu jeszcze tylko jedna doba i na pewno dotrze do mety.

Zdjęcia:

- Natalia Tejchma
- FB Patrycji Bereznowskiej
- FB Adama Olkusza

Zapraszamy także do odwiedzenia profilu Patrycji Bereznowskiej na fb gdzie znajdziecie dużo więcej informacji - TUTAJ



Komentarze czytelników - 21podyskutuj o tym 
 

DamianSz

Autor: DamianSz, 2020-11-18, 14:49 napisał/-a:
Ryszardowi chyba nie o takie łażenie chodzi ? I nie dotyczy to tylko biegów górskich. Nie będę pisał szczegółów, bo być może przypadkiem kogoś urażę, ale ja na pewno zrezygnuję z udziału w zawodach jak będę walczył o dobiegniecie w limicie albo odbiegał znacznie poziomem od większosci uczestnikow.

 

Ryszard N.

Autor: Ryszard N., 2020-11-18, 16:36 napisał/-a:
Damian, osoba dobiega. Dociera. Na mecie przedostatnia w open. Pierwsza w kategorii. Pudło. Szał. Samotność na pudle to taki wielki smutek.

 

DamianSz

Autor: DamianSz, 2020-11-18, 20:34 napisał/-a:
Ryszardzie konfabulujesz ;-) ale oczywiście bywa i tak jak piszesz, choć w większości biegów w kategorii musi być co najmniej pięć osób żeby była nagradzana.
A Ty chyba dawno nie biegłeś w zawodach a nawet nie kibicowałeś, bo to nie jest reguła, że na metę jako ostatni przybiegają ci z najstarszych kategorii. Dość często jest to typowy kanapowiec z nadwagą.

 

Ryszard N.

Autor: Ryszard N., 2020-11-18, 22:28 napisał/-a:
Damian, konkretny przypadek nie dotyczy ani +60, ani +70. Nie chcę podawać szczegółów ponieważ nie chcę nikogo personalnie naruszać. W biegach górskich, bardzo często brak kompletu na podium. Organizatorzy, na siłę chcą robić frekwencję. Spora grupa biegaczy z asfaltu, przenosi się w góry. Asfalt wymaga dyscypliny treningowych. Góry, to przyjemne marszów-biegi i przestrzeni która jest nie mierzalna. Trudno zazwyczaj powiedzieć, czy wynik jest cenny czy taki sobie. Ulica to coś innego.
Jeżeli chodzi o mnie, to biegam, czasem jakieś wirtualne biegi ale maraton ostatnio pobiegłem w listopadzie ubiegłego roku. Góry mnie nie pociągają. Bez tego mam co raz więcej różnych przypadłości. Jak COVID opuści planuję aktywny, nowy rok.

 

Arti

Autor: Arti, 2020-11-18, 22:55 napisał/-a:
Bardzo często osoby,które "krytykują" marszujących na biegach górskich albo nie startowały szczególnie w ultra górskich albo mają w nich małe doświadczenie.

Doświadczenie to powoduje ,że mamy szacunek do uczestników i gór a w momencie kryzysu czy częstego nadwyrężenia stawu czy więzadeł dotarcie w limicie do mety okazuje się słusznym sukcesem. Sam miałem przypadki gdy po mocnym upadku w górach mogłem zejść ale postanowiłem ukończyć ledwo mieszcząc się w limicie.
Właśnie na tym polega walka i charakter by się nie poddawać. Po poddaniu się, rezygnacji następuje później łatwiejsze schodzenie z trasy i tak głowa robi się słabsza i powodów zejścia pojawia się więcej niż wcześniej: a to czas za słaby, a to miejsce w drugiej 10 a nie w pierwszej 10, a to nóżka boli, a to za ciepło, za zimno itp.

Docieranie w limicie i stanięcie na podium w kat młodszej niż M50 w biegach górskich jest tak rzadko spotykane ,że wręcz można powiedzieć,że nie występuje. W biegach górskich trzeba porządnego treningu aby stanąć w kategorii. Chyba,że mówimy o kobietach np. K60 ponieważ biega ich mało.

Zatem nie naginajmy rzeczywistości bo w górach każdy walczy tyle ile może i sprawny piechur na odcinkach w górę jest nierzadko lepszy niż sprawny biegacz.

Zapewniam,że przy częstych startach w górach szczególnie gdy 40-60% ludzi odpada na trasie nawet ten co doszedł w limicie ostatni zasługuje i zbiera gromkie brawa, wszak tylu się poddało...

 

Ryszard N.

Autor: Ryszard N., 2020-11-19, 15:55 napisał/-a:
Nie wiem w większości o czym jest ten post ale zapytam,...
Przy jakim tempie/km średnio mówimy o biegu a kiedy zaczyna się turystyka górska. Nie mam na myśli, chwilowego tempa na podejściach.
W kategoriach kobiecych, również w k50 często trudno wypełnić podium.
Oczywiście, podziwiamy wszystkich którzy dobrnęli do mety, również tych z rozchwianym ego.
Sam fakt, że pomimo kontuzji dotarłeś do mety jest wręcz nieprawdopodobne. Wielki podziw i szacunek, z naciskiem na podziw.

 

michu77

Autor: michu77, 2020-11-19, 18:11 napisał/-a:
Bieg biegowi nierówny... nie da się porównać letniego biegu w Beskidzie Sądeckim z Zimowym Ultramaratonem Karkonoskim, gdzie na granii walczysz z kopnym śniegiem, wiejącym wiatrem, mgłą i niską temperaturą na Śnieżce. Nie da się podać prędkości... Też jak można porównać bieg na 50km, z biegiem na 240 km , gdzie czasami musisz znaleźć czas na sen w czasie drugiej nocy na trasie.
Walka z limitem na trasie trudnego biegu, który wielu startujących nie jest w stanie ukonczyć, też potrafi dać wiele satysfakcji.

Każdy jednak jest inny, i niech każdy biega to co lubi. Ja też wolę biegi gorskie, w kórych jest okazja troche pobiegać, niż takie... gdy nawet za zejściu, jest za stromo by biec ... i tempo w dół, jest gorsze od tego na podchodzeniu w górę. Dużo trwało, zanim się przestawiłem po biegach głównie na asfalcie, i nabrałem troche innych nawyków. W zasadzie każdy ultamaratończyk... - wcześniej wyśmiewał tempo tych biegaczy - póki sam nie spróbował.

 

Ryszard N.

Autor: Ryszard N., 2020-11-19, 18:22 napisał/-a:
Muchy, ale ja nie wyśmiewam, ja pytam.
Wyśmiewanie, generalnie jest niebezpieczne. Zawsze wielu może wyśmiać Twoje wyniki na asfalcie. W biegach, szczególnie górskich ale również ultra , wymierność wyniku jest utrudniona. Warunki pogodowe, profil trasy, dystans, itd powodujà, że różnice czasowe idą w godziny. Znam taki bieg w stanach, gdzie Pani dołożyła jednemu Kozakowi, prawie jeden dzień. Tak więc, wszystko jest względne.

 

Arti

Autor: Arti, 2020-11-19, 23:02 napisał/-a:
Turystyka kojarzy mi się gdyby szli od początku ale z moich obserwacji osoby na początku biegną a że potem słabną to już kwestia formy.

Poziom światowy w górskich to 5-6 min/km jako średnia ponieważ dużo zależy od przewyższeń i procentu nachylenia. Np. miałem takie przewyższenia gdzie nie da się wbiec a 1 km robi się do 20 minut pod górę.

Czołowka w Polsce to średnia 6-7 min/km .

Wszystko to zależy też od dystansu, pogody itp. Czynników jest wiele.

 

Arti

Autor: Arti, 2020-11-19, 23:12 napisał/-a:
Zależy czy tego samego roku ponieważ bieg w np. 44 C a 54 C jest jak niebo a ziemia szczególnie gdy w ciągu nocy masz 30 kilka stopni a nie 40 kilka.

Jeden walczy o rekord, inny schodzi z trasy a jeszcze inny walczy o dotarcie. W ultra decyduje żołądek, otarcia itp.

Widzisz..innego razu ta "Pani" w biegu 24h na papierze ma kilka kilometrów więcej bo jednej osobie zagrało zdrowie a drugiej nie.

W ultra to jest piękne ,że nie pytamy o wynik ale o to czy ukończyłeś i każdy wtedy jest równy bo każdy walczył tak jak mu organizm tego dnia pozwolił;)

Ultra to magia i strategia i o ile w maratonie na dotarcie do mety masz 10 km przy kryzysie to w ultra albo z krzysem czy kłopotami zdrowotnymi walczysz 100km albo schodzisz z trasy ;)

Do tego kwestia czy turystykę górską oceniamy po wyniku na papierze czy po tym jak widzimy osobę na całej trasie?

Ja biegłem w takich biegach gdzie średnie tempo na papierze wydawało się,że zrobiłbym na jednej nodze tyłem a w rzeczywistości np brodziłem wiele kilometrów po bagnach, mokradłach a nawet po drutach pod napięciem ;)

Jak nie przebiegnie się danej trasy to można tylko gdybać.
W moim biegu rekordzista trasy i dwukrotny zwycięzca zszedł z trasy, zeszło 30% i kiedy i tobie zdrowie zaczyna się w ciężkich warunkach rozjeżdżać to zmieniasz tryb z wyniku na ukończenie ;-) Takie jest ultra.

 




 Ostatnio zalogowani
prgutek
02:44
marczy
00:49
Henryk W.
00:12
mariusz67
23:57
fit_ania
23:05
RGT
22:47
Namor 13
22:27
kostekmar
21:54
pawelzylicz
21:47
StaryCop
21:31
FitFreelancer
21:23
Inek
21:20
jaceq
21:17
marian
21:15
tomasso023
21:13
Darek Ł.
21:05
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |