Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

     

Zagranica, 10 lipca 2019, 18:03, 687/84940
Krzysiek_biega
Krzysztof
Bartkiewicz
Biegiem przez Australię, USA, Anglię

LINK 1: ARCHIWUM: ZAGRANICA



      

Weekend, który za nami obfitował w bardzo ciekawe rozstrzygnięcia zarówno w kontekście rywalizacji ulicznej, jak i bieżniowej. Na sam początek naszego tradycyjnego przeglądu wydarzeń wracamy do wydarzeń piątkowych, gdzie w Atlancie rozegrano bardzo mocny bieg na dystansie 10 kilometrów.

Jubileuszowa, 50-ta edycja zawodów AJC Peachtree Road Race 10-K przyciągnęła na start elitę legitymującą się imponującymi rekordami życiowymi. Zaowocowało to kapitalnymi wynikami na mecie - dopingowani okazałymi bonusami finansowymi zawodnicy (8.000 dolarów za zwycięstwo i 50.000 za rekord trasy) od samego wystrzału startera ruszyli do przodu w szalonym tempie.

Wśród kobiet uformowała się kenijska czteroosobowa czołówka w składzie: Fancy Chemutatai, Agnes Tirop, Caroline Kipkirui i Brigid Kosgei. Aż do ósmego kilometra pokonanego w czasie 24:44 wspomniany kwartet biegł ramię w ramię - wtedy to nastąpiły dramatyczne wydarzenia, a losy końcowego zwycięstwa ważyły się aż do samej mety. Brigid Kosgei najpierw jako pierwsza odpadła z czołówki i straciła kontakt ze swoimi rodaczkami, po to by kilka minut później zebrać się w sobie i z zaciśniętymi zębami, resztkami sił dopaść i wyprzedzić swoje rywalki, a ostatecznie wygrać bieg w czasie 30:22

Identyczny czas zmierzono drugiej w klasyfikacji końcowej Agnes Tirop, a 10 sekund za czołową dwójką finiszowała Fancy Chemutai z czasem 30:32. O kapitalnym poziomie biegu niech świadczy fakt, że pierwsza piątka na mecie złamała barierę 31 minut, 11 zawodniczek pobiegło szybciej niż 33 minuty, a czołowa osiemnastka pobiegła szybciej niż 34 minuty. Jak to zostało wspomniane wyżej, z racji zwycięstwa i pobicia rekordu trasy Kenijka Brigid Kosgei wzbogaciła się w piątek łącznie o 58 tysięcy dolarów.

"Ostatnie kilka minut biegu było piekielnie ciężkie. Zdawałam sobie sprawę, że rywalki mi uciekają - kluczem było sięgnięcie do swoich najgłębszych rezerw i to mi się udało." - dzieliła się swoimi wrażeniami po biegu zwyciężczyni.

Na kapitalnym poziomie stała również rywalizacja panów w Atlancie. ciężko jednak mówić w tym przypadku o rywalizacji, kiedy to zwycięzca, Kenijczyk Rhonex Kipruto ścigał się w zasadzie jedynie z uciekającym czasem i rekordem trasy. Zawodnik ten wygrał z rewelacyjnym wynikiem 27:01, wyprzedzając o 28 sekund drugiego na mecie...swojego brata Bravina Kiptoo, który uzyskał wynik 27:29. Podium uzupełnił Kennedy Kimutai z czasem 27:54. Aż siedmiu pierwszych biegaczy na mecie złamało barierę 29 minut i aż trzynastu czołowych zawodników uporało się z 30 minutami - w tym najlepszych z Amerykanów Collin Bennie z czasem 29:10

Czas zwycięzcy to najlepszy w historii wynik uzyskany na ulicznym dystansie 10 kilometrów na ziemii amerykańskiej biorąc pod uwagę zarówno atestowane i nie-atestowane trasy. Rhonex Kipruto to prawdziwe objawienie ostatnich miesięcy w świecie biegowym - w zeszłym roku we wrześniu na ulicach czeskiej Pragi uzyskał on drugi w historii wynik na "dyszkę" 26:46, natomiast 30 maja tego roku wygrał podczas Diamentowej Ligi w Sztokholmie bieg na 10.000 metrów z czasem 26:50. Biorąc pod uwagę, że Rhonex nie skończył jeszcze 20 lat można szacować, że najlepsze wyniki wciąż przed nim.

Z USA przenosimy się do Australii, gdzie w niedzielę rozegrano zawody Gold Coast Marathon w ramach cyklu IAAF Gold Label Road Races. Tegoroczna edycja z pewnością zapisze się w historii - oto Japończyk Yuta Shitara ustanowił najlepszy wynik na ziemi australijskiej w klasyfikacji all-time wygrywając w czasie 2:07:50. Co więcej czasy czołowej trójki mężczyzn plasują się w czołowej trójce najlepszych czasów w tabelach historycznych australijskich maratonów.

Z pewnością na tak doskonałe wyniki wpływ miały warunki atmosferyczne - w stosunku do poprzednich słonecznych i upalnych edycji tym razem Gold Coast powitało biegaczy chłodem, delikatnym wiaterkiem i przelotnymi opadami deszczu. Shitara przyleciał w tym roku do Australii jako jeden z faworytów biegu, legitymując się świeżą życiówką 2:06:11 uzyskaną jesienią zeszłego roku w Tokio. Pomimo silnej koalicji rywali z Kenii, jak Ezekiel Chebii, czy Philip Sanga Kimutai, Japończyk od początku starał się narzucić swoje mocne tempo, a kroku dzielnie dotrzymywał mu debiutant na dystansie maratońskim, Nowozelandczyk Zane Robertson.

Na półmetku przebiegniętym w czasie 1:03:36 to właśnie ta dwójka utrzymywała się na prowadzeniu, a jedynym zawodnikiem z Afryki pozostającym w kontakcie z wspomnianym duetem był Kenijczyk Barnabas Kiptum. Shitara, Robertson i Kiptum dobiegli wspólnie w czasie 2:01:02 do 40-tego kilometra. Od tego momentu rozgorzała zacięta walka o końcowy triumf, a dramaturgię sytuacji potęgował w dodatku silny przeciwny wiatr, zdecydowanie utrudniający zadanie biegaczom.

Najmocniejszy na finiszowych etapach rywalizacji okazał się Japończyk Shitara, który dzięki kilku zrywom zbudował sobie około 50-metrową przewagę, której to nie oddał do samej mety.

"Był to dla mnie lekki, łatwy bieg do 30-tego kilometra, myślałem o tym żeby biec luźno, komfortowo, traktowałem to jako trening przed japońskimi wewnętrznymi kwalifikacjami do igrzysk w Tokio, które to są dla mnie kluczowym startem. Przyjechałem tu bardzo pewny siebie i wiedziałem, że nawet biegnąc z delikatną rezerwą stać mnie na wygraną." - komentował swój zwycięski występ Japończyk.

Podium uzupełnili: Kiptum (2:08:02) oraz debiutant Zane Robertson z czasem 2:08:19, który wygrał tym samym w rozegranych przy okazji maratonu Gold Coast maratońskich mistrzostwach Oceanii.

Emocjonującą końcówkę, zwłaszcza dla lokalnych kibiców obserwowaliśmy w rywalizacji pań - jeszcze na półmetku Kenijka Rodah Tanui prowadziła z ponad 2-minutową przewagą nad drugą Australijką Milly Clark. Od tego momentu Clark rozpoczęła pogoń za swoją afrykańską rywalką redukując stratę do niecałych 2 minut na 30-tym kilometrze i do zaledwie 38 sekund na 40-tym kilometrze. Zachęcana do walki żywiołowym dopingiem Australijka dała z siebie dosłownie wszystko w pościgu za Kenijką - wśród kibiców odżyła też nadzieja na pierwsze od 10 lat zwycięstwo zawodniczki z Australii w maratonie Gold Coast (w 2009 sztuki tej dokonała Lauren Shelley)

Ostatecznie jednak Kenijka Tanui wbiegła jako pierwsza na metę z czasem 2:27:56 i przewagą zaledwie 12 sekund nad drugą Milly Clark. "Ostatnie 5 kilometrów było dla mnie dużym wyzwaniem, ze względu na narastające zmęczenie i przeciwny wiatr." - komentowała zwyciężczyni, dla której był to już czwarty maraton w 2019 roku. Wcześniej zaliczyła ona starty w Lagos, Enschede i cztery tygodnie temu w Genewie. W rozegranym równolegle półmaratonie triumfowali reprezentanci Australii: bieg panów zwyciężył Jack Rayner z czasem 1:02:30, natomiast wśród pań najszybsza okazała się Sinead Diver z rezultatem 1:09:45.

Z rywalizacji ulicznej przenosimy się na bieżnię, gdzie w sobotni wieczór w Londynie odbyła się rywalizacja o puchar Europy na dystansie 10.000 metrów. Organizatorzy, jak co roku, zorganizowali kapitalny show i festyn dla kibiców, którzy bawiąc się i miło spędzając czas na stadionie i w jego okolicach mogli obserwować rywalizację najlepszych biegaczy Starego Kontynentu. Ku ogromnej radości Brytyjczyków bieg pań zwyciężyła ich rodaczka Steph Twell z nowym rekordem życiowym 31:08:13

29-letnia pozostawiła w poknanym polu między innymi Kenijkę biegającą w barwach Izraela (31:15:78 i nowy rekord kraju) oraz Eilish McColgan (trzecia lokata i czas 31:16:76). Cała czołowa trójka na mecie w biegu spełniła normy kwalifikacyjne pozwalające na start zarówno podczas mistrzostw świata w Doha, jak i na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio. Aż 20 pierwszych pań na mecie podczas sobotniej rywalizacji w Londynie złamało barierę 33 minut, w tym reprezentantki Polski: Paulina Kaczyńska, która z wynikiem 32:50 zajęła 16-te miejsce oraz Renata Pliś (32:54 i 18-ta pozycja)

Trzecia z Polek, Anna Gosk, z wynikiem 34:48 wbiegła na metę na 34-tym miejscu. Polskie akcenty mieliśmy również w rywalizacji mężczyzn, gdzie na bardzo szybkie bieganie liczyli: w biegu A Krystian Zalewski i w biegu B Tomasz Grycko. Dla reprezentantów naszego kraju wydarzenia sobotniego wieczoru nie ułożyły się jednak pomyślnie, jako że Grycko ostatecznie nie ukończył biegu z powodu kontuzji, natomiast kolizja na pierwszych metrach i krwawiąca stopa popularnego "Zalewa" przekreśliły szanse na mocny bieg.

Bardzo szybko biegano za to w ścisłej czołówce, gdzie czołowa trójka finiszowała w czasie poniżej 28 minut, a po triumf sięgnął Yemaneberhan Crippa z Włoch z czasem 27:49 przed Amanalem Petrosem z Niemiec (27:52) i Benem Connorem z Wielkiej Brytanii (27:57). Z bardzo dobrej strony pokazał się również były rekordzista Europy w maratonie Sondre Moen, który finiszował jako piąty z czasem 28:06. Pomimo bólu i dużego dyskomfortu, Krystian Zalewski z czasem 29:14 ukończył rywalizację na 32-giej pozycji.

7.07.2019: Gold Coast marathon (Australia)

Mężczyźni:
1. Yuta SHITARA JPN 2:07:50
2. Barnabas KIPTUM KEN 2:08:02
3. Zane ROBERTSON NZL 2:08:19
4. Vincent YATOR KEN 2:09:59
5. Noah Kigen KIPROTICH KEN 2:10:29
6, Liam ADAMS AUS 2:11:36
7. Bernard LAGAT USA 2:12:10
8. Shin KIMURA JPN 2:12:12
9. Ben St LAWRENCE AUS 2:14:27
10. Isaias BEYN ERI 2:14:32

Kobiety:
1. Rodah TANUI KEN 2:27:56
2. Milly CLARK AUS 2:28:08
3. Nazret WELDU ERI 2:28:57
4. Munkhzaya BAYARTSONG MGL 2:29:18
5. Truphena CHEPCHIRCHIR KEN 2:33:35
6. Kit Ching YIU HKG 2:34:07
7. Dagmara Anna HANDZLIK CYP 2:34:17
8. Alice KiIBOR KEN 2:36:02

4.07.2019: AJC Peachtree Road race 10km, Atlanta (USA)

Mężczyźni:
1. Rhonex KIPRUTO KEN 27:01
2. Bravin KIPTOO KEN 27:29
3. Kennedy KIMUTAI KEN 27:54
4. Gabriel GEAY TAN 27:56
5. Bernard KIBET KEN 28:22
6. Joseph PANGA TAN 28:28
7. Stephen SAMBU KEN 28:38
8. Colin BENNIE 29:10
9. Tsegay TUEMAY ERI 29:19
10 Edwin MOKUA KEN 29:20

Kobiety:
1. Brigid KOSGEI KEN 30:22
2. Agnes TIROP KEN 30:22
3. Fancy CHEMUTAI KEN 30:32
4. Caroline Chepkoech KIPKIRUI KEN 30:54
5. Norah Jeruto TANUI 30:57
6. Daisy JEPKEMEI 31:01
7. Emily SISSON 32:03
8. Edna KIPLAGAT KEN 32:28
9. Kellyn TAYLOR 32:37
10. Sharon LOKEDI KEN 32:43



Komentarze czytelników - brakskomentuj informację


















 Ostatnio zalogowani
pterodaktyl
08:03
prgutek
08:02
kasjer
07:57
szogun-pj
07:41
Darek Ł.
07:35
michu77
07:32
PeteR W.
07:30
ewa_ryzner
07:29
Januszz
07:06
p.knopfler
06:56
radio_judasz
06:54
poltergeist
06:53
Rafał Polewski
06:24
janek2801
05:57
mieszek12a
05:42
psza
05:28
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |