Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

          

W.Brytania, 12 sierpnia 2017, 16:30, 459/121303
GrandF
Łukasz
Panfil
MŚ w Londynie - złoty Fajdek, brązowy Nowicki!

LINK 1: ARCHIWUM: ZAGRANICA - W.BRYTANIA



      

Fantastycznie zakończył się wczorajszy finał męskiego rzutu młotem. Paweł Fajdek wywalczył złoty medal, a Wojtek Nowicki zdobył brąz! Nasi eksportowi młociarze powtórzyli wyczyn z poprzednich mistrzostw świata gdzie w takiej samej kolejności stawali na podium.

Fajdek dokonał rzeczy historycznej. Jest pierwszym „czystym” zawodnikiem, który trzykrotnie z rzędu został mistrzem świata. Wcześniej wydawało się, że w blasku trzykrotnego złota przejdzie do galerii sław Białorusin Ivan Tichon. Afery dopingowe związane z dziś 41-letnim, do zeszłego roku czynnym zawodnikiem, wykasowały mu kilka znaczących osiągnięć. Jednym z nich był tytuł mistrzowski wywalczony w Helsinkach przed 12 laty łączący triumfy z Paryża i Osaki (2003 i 2007). W związku z tym Tichon pozostaje z dwoma medalami na koncie. Fajdek debiutował na mistrzostwach świata 6 lat temu w Dageu. Zajął wówczas 11 miejsce. Od kolejnej odsłony czempionatu do dnia dzisiejszego jest jednak najlepszy.

Mając na uwadze dwa Fajdkowe konkursy olimpijskie niepokój kibiców o początek konkursu był zrozumiały. No i pierwszą próbę Paweł spalił… W drugiej jednak posłał młot na bezpieczną odległość 77.09, można było sądzić zapewniającą Polakowi miejsce w ścisłym finale. I tak rzeczywiście było. W kolejnych trzech młot Fajdka lądował tuż pod osiemdziesiątym metrem. Nie udało się tej bariery przekroczyć, ale 79.81 pozwoliło o 1.65m pokonać drugiego zawodnika. A tym drugim przez znaczną część konkursu był Wojtek Nowicki. Dopiero w ostatniej kolejce rzutów został zepchnięty przez jednego z najmłodszych w stawce, 23-letniego Walerego Pronkina, Rosjanina startującego pod flagą neutralną. Ostatecznie drugi z naszych reprezentantów został sklasyfikowany na 3 miejscu. Na dzień dzisiejszy Nowicki ma w swoim dorobku medal olimpijski, dwa mistrzostw świata i jeden mistrzostw Europy – wszystkie w kolorze brązowym.

Paweł Fajdek poprzednie tytuły mistrzowskie zdobywał wynikami 81.97 i 80.88. W bieżącym sezonie na 12 konkursów poprzedzających mistrzostwa świata, aż 9 kończył z wynikami powyżej 80m. 27 czerwca na mitingu w Ostrawie umocnił się na pozycji lidera tabel rocznych trzecim wynikiem w karierze, 83.44. W ciągu 14 lat od kiedy zaczął przygodę z lekką atletyką, 44 konkursy kończył z rezultatami powyżej 80 metrów. W ostatnich 3 sezonach tylko on, Wojciech Nowicki i wspomniany Tichon uzyskiwali wyniki z „8” z przodu.

W półfinale biegu na 1500m doskonale spisał się Marcin Lewandowski. W drugiej serii zajął pewne, trzecie miejsce z czasem 3:38.32 i już jutro zobaczymy go wśród najlepszych dwunastu zawodników świata walczących o medale. Lewandowski będzie pierwszym, polskim finalistom w historii mistrzostw świata. Po raz pierwszy od 20 lat nasi reprezentanci w ogóle startowali w biegu na 1500m. Ostatnim był przed 20 laty Piotr Rostkowski. Drugi z Plaków w Londynie, Michał Rozmys zakończył zmagania na 10 miejscu pierwszego biegu półfinałowego. 22-latek, który wcześniej zaliczył półfinał biegu na 800m narzekał w ostatnich dniach na niedomagania zdrowotne. Debiut w gronie seniorów wypadł jednak zdecydowanie na plus. Warto dodać, że Rozmys jeszcze dwa sezony temu legitymował się rekordem życiowym na poziomie 3:50.16. Dziś biega 14 sekund szybciej i istnieją podstawy, aby sądzić, że w przyszłości finały najważniejszych imprez lekkoatletycznych będą formalnością.

Fantastycznie zaprezentowała się Angelika Cichocka w półfinale żeńskiej osiemsetki. Wychodząc na ostatnią prostą zajmowała szóste miejsce jednak piorunującym finiszem przesunęła się ostatecznie na drugą pozycję. Na mecie zanotowała czas 1:59.32 będący jej drugim wynikiem w karierze. Londyński półfinał rozegrała perfekcyjnie pokonując obydwa okrążenia w niemal identycznym czasie – 59.69 i 59.63. Brawa dla trenera Tomasza Lewandowskiego, który potrafił przygotować Angelikę i Marcina do przebogatej karuzeli turniejowej. Druga z naszych reprezentantek, Joanna Jóźwik zakończyła londyńskie zmagania na 5 miejscu w swojej serii z wynikiem 2:01.91. Po doskonałym sezonie halowym Polka prezentuje się znacznie poniżej swoich możliwości. Minione trzy sezony kończyła każdorazowo z wynikami poniżej 2 minut, tegoroczny najlepszy czas Jóźwik to 2:00.77

Najbardziej emocjonującym wydarzeniem z zaskakującym rozstrzygnięcie okazał się bieg na 3000m z przeszkodami kobiet. W stawce znalazły się wszystkie, najszybsze w tym roku specjalistki od tej konkurencji. Termin „specjalistki” jest w tym przypadku niekoniecznie właściwy zważając na fakt w jakim stylu afrykańskie zawodniczki pokonywały przeszkody. Techniczna katastrofa. Rekordzistka świata prowadząca przez z znaczną część dystansu, Ruth Jebet nawet w minimalnym stopniu nie zbliża się do przeszkodowej poprawności. Jeżeli jednak sprawdza się stara maksym „nie ważne jak, ważne że skutecznie”, do zawodniczki nie można mieć pretensji.

W Londynie Jebet, Hyvin Jepkemoi, Beatrice Chepkoech i Celpihine Chespol zostały dosłownie zmiażdżone przez dwie reprezentantki USA. Mistrzynią świata została brązowa medalistka olimpijska z Rio, Emma Coburn. Amerykanka o 5 sekund poprawiła rekord życiowy. Na absolutne, sportowe wyżyny wzniosła się równie srebrna medalistka Courtney Frerichs. Finalistka olimpijska sprzed roku o ponad 15 sekund poprawiła rekord życiowy! Zawodniczki z USA doskonale radzą sobie z pokonywaniem przeszkód i właśnie ten czynnik zemścił się na Kenijkach. Chepkoech posiada świetny rekord życiowy na płaskich 3000m, 8:28, Jebet w tym roku biegała „piątkę” w 14:53. W tej konfrontacji Amerykanki wyglądają naprawdę słabo. Frerichs może poszczycić się wynikami na poziomie 8:56 i 15:31. Coburn właściwie skupia się wyłącznie na przeszkodach, notując na przestrzeni sezonu jedynie nieliczne starty w biegu na 1500m na poziomie 4:05-4:10

Pomijając katastrofalną technikę reprezentantek Kenii już po pierwszym okrążeniu Chepkoech zapomniała, że bieg na 3000m z przeszkodami składa się również z rowu z wodą. Zawodniczka na łuku zorientowała się, że biegnie normalnym, długodystansowym trybem po pierwszym torze bieżni. Dopiero kiedy zauważyła, że tuż obok toczy się zacięty bój w rowie z wodą, zawróciła i pokonał barierę. Pogoń zapewne kosztowała ją wiele, ale ciężko powiedzieć czy byłaby w stanie nawiązać walkę z Amerykankami. Gdybanie jest tu bezzasadne, bo zawodnik kompletny to taki, który oprócz doskonałego przygotowania motorycznego nie traci przytomności umysłu. Zwłaszcza w początkowej fazie rywalizacji. Amerykański, podwójny triumf jest jedną z największych niespodzianek londyńskich mistrzostw świata.

Tytuł mistrzyni świata w biegu na 200m obroniła Dafne Schippers. Jest to już piąty medal Holenderki w karierze. Jeden w tej kolekcji wywalczyła przed czterema laty w siedmioboju. Po ośmiu sezonach uprawiania tej konkurencji przekwalifikowała się na sprint, jak się okazało z doskonałym efektem. Wicemistrzynią świata została Marie Josee Ta Lou. Brąz przypadł Shaunae Miller Uibo.

W żeńskim skoku w dal, wynikiem 7.02 czwarty tytuł mistrzyni świata wywalczyła Amerykanka, Brittney Reese. Wcześniej triumfowała w Berlinie, Dageu i Moskwie z wynikami odpowiednio – 7.10, 6.82 i 7.01. Srebro wywalczyła jedna z kilkunastu reprezentantek kraju, o którym w Londynie się nie mówi, Daria Klishina. Mimo jej obecności w światowej czołówce od ośmiu sezonów, jest to jej pierwszy medal zdobyty na międzynarodowej imprezie wyłączając sukcesy europejskie. Brąz przypadł najstarszej i najbardziej doświadczonej Tiannie Bartolettcie z USA, mistrzyni świata w tej konkurencji z Helsinek i Pekinu.

W przedostatnim dniu mistrzostw świata kibicujemy Kamili Lićwinko w skoku wzwyż i Marcinowi Krukowskiemu w rzucie oszczepem. Trzymajmy również kciuki za awans do finału naszych sztafet.

Komentarze czytelników - 26podyskutuj o tym 
 

Arti

Autor: Arti, 2017-08-10, 02:42 napisał/-a:
Czyli jeden kibic już będzie ;)

 

Jarek42

Autor: Jarek42, 2017-08-13, 07:41 napisał/-a:
Piękne osiągnięcie, tylko żeby nie okazało się później, że to na dopingu.

 

Fidelio

Autor: Fidelio, 2017-08-13, 11:25 napisał/-a:
Te mistrzostwa pokazały, że jesteśmy liczącym się państwem na lekkoatletycznej mapie świata i to jest istotne. Nie deprecjonowałbym osiągnięć naszych młociarzy - mimo że nie jest to popularna dyscyplina, ma jednak status olimpijskiej, więc prestiżowej. Za to co zrobili Anita i Paweł - ogromny szacunek! A jak ktoś ma wątpliwości, to niech spróbuje rzucić młotem - choćby na połowę tej odległości co oni...

 

Tatanka Yota

Autor: Tatanka Yotanka, 2017-08-14, 09:06 napisał/-a:
HENIU - Królowa Sportu w Polskim wydaniu ma się bardzo dobrze !!!

 

Stepokura-na

Autor: Stepokura-nazwisko zlat60, 2017-08-14, 17:18 napisał/-a:
Na pewno nie mniej, niż obecnie. a jeśliby dodając do tego 3.0 m.z przeszkodami ,bez kobiet,to na pewno nie mniej niż obecnie,nie wiem czego chcesz dowieszc, mam nadzieje, iż nie tego ze wtedy było łatwiej ,bo wielkie sukcesy odnosili polscy biegacze w tym Zimy ,KRZYSZKOWIAK ,CHROMIK, Ożóg,Graj, ORAZ ŚREDNIACY [Baran,SZORDYKOWSKI- DWAJ BRACIA, Grywał, Ma komaski,i Kazimierski
A to przecież tylko wierchuszka.Byli najlepsi ,nie dlatego ,ze mniej wówczas biegało. niż obecnie ,Było wprost odwrotnie.

Trzeba tylko dobrze policzyć ,ale to rola dla statystyków

Bylo tez zaplecze ,nie wiele im ustępujące

 

Siemach

Autor: Siemach, 2017-08-15, 11:48 napisał/-a:
Mam pytanie do autora : Czy Pan czytał ostatni wywiad z Szymonem Ziółkowskim na temat poziomu w rzucie młotem (?)
...Jeżeli chodzi o tę imponujacą listę młociarzy i młociarek, o której pisze autor, to wiekszość osób tam występujacych to przypadkowo startujący w tej konkurencji, gdyż w tej niszowej i niepopularnej dyscyplinie bardzo łatwo o ligowe punkty i sukcesy. Gdy jest taka potrzeba, to zwykle namawia się do startu sportowców uprawiających inne dysypliny, w których rówież posiadanie nadmiernej masy i muskulatury jest wskazane.
I jeszcze jedno. Przestańcie czepiać się Pana Henryka. W jego wypowiedziach "widać" prawdziwą troskę o polskie biegi, o ich poziom. Nie da się ukryć, że obecy poziom naszych biegów jest tragiczny.
Jeżeli jest tak dobrze, jak tu niektórzy piszą, do dlaczego pięciu Ukrainców potrafi zdominować wiekszość biegów rozgrywanych w Polsce (?)

 

Admin

Autor: Admin, 2017-08-15, 13:48 napisał/-a:
Większość z naszych zawodowców pokonuje tychże zawodników z Ukrainy w bezpośredniej walce. Problem w tym, że zawodowiec profesjonalista nie startuje w każdy weekend dzień po dniu, dlatego na biegach w małych miasteczkach i na wsiach nie zobaczy Pan Szosta, Kulki, Chabowskiego czy Kozłowskiego. A Ukraińców owszem, bo przyjechali do roboty więc nawet za 200 złotych pobiegną, bo to dla nich wartościowe pieniądze.

 

GrandF

Autor: GrandF, 2017-08-15, 14:08 napisał/-a:
Czytałem panie Zbigniewie. Czytałem i jestem zażenowany pierwszą częścią wypowiedzi pana Ziółkowskiego. Druga jest sensowna i analityczna. Ale w pierwszej nasz były mistrz "robi" we własne gniazdo i przede wszystkim dyskredytuje osiągnięcia Pawła Fajdka. Zdanie "jak ja rzucałem 80m to wystarczyło do zajęcia 7 miejsca" to brak klasy i jak to pan Szymon określił "poziom kreta na Żuławach" (cokolwiek to znaczy). Równie dobrze można w ten sposób zdyskredytować osiągnięcia pana posła. W 1988 roku 30 osób na świecie rzucało powyżej 80 metrów. Na mistrzostwach Europy w Stuttgarcie "86, Splicie "90, igrzyskach olimpijskich w Seulu trzeba było rzucać powyżej 84m żeby zdobyć złoto. Każda dekada jest inna, w każdej są inni mistrzowie, którzy ze względu na szereg różnych okoliczności stają w obliczu wyższego czy niższego poziomu. A fakt, że poziom światowej czołówki w młocie jest niższy niż jeszcze 10-15 lat temu to wynik przede wszystkim czystek dopingowych, o czym z resztą mistrz Ziółkowski wspomina. A nadmierna masa i muskulatura nie wystarczy żeby rzucać daleko. Nawet 60m, to wynik, którego nie jest w stanie uzyskać człowiek "z ulicy".

 

Siemach

Autor: Siemach, 2017-08-15, 15:31 napisał/-a:
Czyli polska lekka atletyka ma tylko tych biegaczy... To właśnie ci panowie ostatnio w Gdańsku (MP w biegu na 10 km) mieli problemy z czwartym garniturem Kenijczyków(biegających zarobkowo nawet 3 razy w weekend),oraz trzecim garniturem z Ukrainy i Białorusi (oni również startują często i zarobkowo).
Na ostatnich MP w maratonie, w rywalizacji zawodników PZLA do brązu wystarczał wynik lekko poniżej 2:31.
Moim zdaniem ta nasza elita w imprezach w małych miasteczkach i wioskach również miałaby problemy.
Dlaczego tej naszej elity nie było w Londynie ?
Ta nasza współczesna elita osiąga wyniki gorsze od naszej elity sprzed 30-50 lat.

 

Siemach

Autor: Siemach, 2017-08-15, 15:50 napisał/-a:
Panie Łukaszu ja podziwiam pańską fachowość i lekkość pióra, ale uważam, że nie ma osoby, która w danej dziedzinie we wszystkm jest autorytetem. Pisząc o sportowcach miałem na myśli innych miotaczy (kulomioci, dyskobole). To właśnie oni startują w zawodach mniejszej rangi w rzucie młotem i uzuskuja wyniki, które można odnaleźć w tych tabelach o których Pan wspomina.

 


















 Ostatnio zalogowani
Denges6w
03:31
StaryCop
03:08
loniuwielki
02:43
Ziutek
02:07
Wandersaq4y
01:24
Sasza
01:04
marzap
00:59
matthew
00:38
nertysower
00:24
Admin
23:48
Beata72
23:47
STARTER_Pomiar_Czasu
23:25
mariachi25
23:17
sojer
23:07
henrykchudy
23:05
jabi76
23:01
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |