Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

         

Dębno, 31 stycznia 2017, 06:00, 1340/110129Jerzy Skarżyński
Dębno 1985 - bieg po medal

LINK 1: ZOBACZ PEŁNY TEKST ARTYKUŁU
LINK 2: ARCHIWUM: DęBNO



      

Czy jeśli ktoś ci powie, że po 9 latach wyczynowego treningu będziesz miał szansę zdobyć medal MP w maratonie – zaczniesz trening? Jeśli tak, to przynajmniej wiesz, że taka szansa się pojawi. Inna sprawa jednak, czy zdołasz ją wykorzystać, bo zwykle potencjalnie równie silnych jest kilku więcej niż miejsc na podium.

Mi w roku 1977, gdy studiowałem na drugim roku Politechniki Szczecińskiej nikt nie obiecywał medalu MP, a już na pewno nie w maratonie, który był wtedy dla mnie abstrakcją. Nawet o nim nie śniłem. Do czasu...

W roku 1982, po udanym starcie w Dębnie, zostałem przez trenera Zbigniewa Orywała powołany do kadry narodowej. Wspólne treningi z moimi krajowymi idolami – Ryśkiem Marczakiem, Jurkiem Kowolem, Ryśkiem Kopijaszem, Heniem Nogalą, Zbyszkiem Pierzynką czy Andrzejem Sajkowskim, mocno mnie budowały. Na tyle, że zacząłem wierzyć w swoje umiejętności, w to, że mogę z nimi walczyć jak równy z równym. I zaczęło się to spełniać w sezonie 1983. Z czasem zacząłem z nimi wygrywać. Senne marzenia o medalu MP nabierały coraz realniejszych kształtów! Dopiero jednak w sezonie 1985 po raz pierwszy stanąłem przed taką szansą.

Poprzedni sezon był dla mnie bardzo udany – byłem trzeci w rankingu maratończyków (2:12:37), piąty na 10 000 m (28:33,26) a piętnasty na piątkę (13:58,91) i już tylko to było dla mnie powodem do dumy. Miałem wprawdzie trzy medale akademickich MP, ale tego „prawdziwego” ciągle mi brakowało. I nie zamierzałem udawać przed sobą, że to jeszcze nie czas. Wręcz przeciwnie – był najwyższy czas, by „coś” z tym zrobić! Jak nie teraz, to kiedy?

Nie tylko ja tak to oceniałem. Pojawiając się w Dębnie występowałem w roli jednego z faworytów. To że był to już mój 9. sezon wyczynowca nie miało dla mnie żadnego znaczenia – nie czułem się zmęczony tyloletnim już okresem trenowania. Wiedza, Systematyczność, Cierpliwość i Rozsądek – cztery gwiazdy wyznaczające drogę do Sukcesu, mrugały do mnie porozumiewawczo. Ufałem, że podołam wyzwaniu, chociaż miałem świadomość tego, że kilku rywali myśli podobnie: Ratkowski – panujący jeszcze mistrz Polski, a do tego kilku mistrzów lub medalistów z lat poprzednich, m.in. Marczak, Misiewicz i Sajkowski.

Pełny tekst znajdziecie na stronie http://maraton.zakonmaltanski.pl/debno-1985-bieg-po-medal/

Komentarze czytelników - 3podyskutuj o tym 
 

13

Autor: 13, 2017-01-31, 21:46 napisał/-a:
jak ten czas leci.Byłem wówczas w Dębnie, widziałem to z bliska.Wygrał Rysiu Misiewicz z "Zawiszy" Bydgoszczy.....

 

KaT

Autor: KaT, 2017-02-02, 13:13 napisał/-a:
fajne wspomnienia i chyba potrzebne. Środowisko widzi Henia Szosta, Yareda Shegumo, Kowalskiego a potem przerwa. Widać, że w 80tych latach biegali świetnie.
Panie Jurku powodzenia w Dębnie - czekam na ten start z dużą ciekawością i .. obstawiam Pana czas w konkursie - tylko jeszcze myślę jaki wynik -:))

 

zbigniewwalo

Autor: zbigniewwalo1, 2017-02-05, 14:10 napisał/-a:
Jurek gdzie biegałeś te 10km z wyniku na 10km 5km powinno być lepsze,50 wynik jest chyba nie do pobicia .Pozdrawiam!

 


















 Ostatnio zalogowani
wacul
11:40
Riza
11:39
nedvedstu
11:36
Luf813
11:34
peligrosa1
11:31
Jarek73
11:30
JERZYK-51
11:29
Januszz
11:27
Blazi
11:26
keram
11:20
kajazych
11:19
Pinky
11:19
maciejmajchrzak
11:17
teddymk
11:13
Paweł.Ż
11:13
MarioRunner
11:11
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |