2015-10-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 16 Poznań Maraton (czytano: 631 razy)

Do Poznania przyjechałem przebiec 16 maraton Poznański z zamiarem złamania 4 godzin. Przywitała nas piękna słoneczna pogoda. Niestety było bardzo zimno 7 st. C na słońcu i porywisty północny wiatr.
W sobotę odbieramy pakiety startowe. Wszystko tzn. biuro zawodów, targi, start i meta jest zorganizowane na terenie MTP. Dobrze, bo blisko z pociągu i dużo miejsca. W pakiecie m. in. kolorowa torba-worek na ramię. Sprawnie załatwiam sprawy w biurze zawodów, bez kolejki zjadam pasta party i już jestem wolny.
Start biegu wyznaczono na godz. 9:00 w niedzielę. Przychodzę godzinę wcześniej, już jest dużo biegaczy a za chwilę robi się naprawdę duży tłok. Co prawda w wielkiej hali jest dużo miejsca, tak że swobodnie można znaleźć kawałek podłogi do przebrania. Gorzej jest z ubikacjami , do których tworzą się długie kolejki. Co prawda przez okna widać rząd Toi-Toi w strefie mety, ale ochroniarze nie chcą tam wpuszczać zawodników. Koniec z końców do strefy startu na ulicy Grunwaldzkiej wychodzę z hali 10 min. przed biegiem. Zostało mało czasu na rozgrzewkę i przygotowanie się do startu. Nerwowo łapię GPS i robię kilka skłonów i przysiadów. W panującym tłoku nie ma już miejsca nawet na krótkie przebieżki. Na dworze jest bardzo zimno ale słonecznie. Właściwie to cały się trzęsę. Wieje lodowaty wiatr. Ponieważ bufety mają być rozstawione co 5 km biorę ze sobą pustą butelkę, którą ewentualnie napełnię później w miarę potrzeby. Staję w strefie 3:45.
O godz. 9:00 startujemy , jest ponad 6 tys. ludzi. Na początku jest tłoczno ale po kilkuset metrach robi się luźniej. Na początek biegniemy prosto 3 km ul. Grunwaldzką. Po czym skręcamy w prawo. Trasa okrąża właściwie dookoła cały Poznań. Nareszcie organizatorzy zaczynają czuć, że maraton jest również dla kibiców. Tak było w tym roku również w Warszawie. Na trasie często grają zespoły rockowe a na większych skrzyżowaniach i na przystankach komunikacji miejskiej stoją grupy kibiców. To również trochę pomaga w biegu. Bufety są dobrze zaopatrzone jest woda, izotonic, cukier, czekolada , banany i pomarańcze w kuwetach woda do schłodzenia, wszystko rozstawione po obu stronach jezdni więc nie ma większego problemu z dostępem.
Biegnę neutralnym tempem 5:10/km. Cały czas mimo słońca jest bardzo zimno. Trasa właściwie prawie płaska z niewielkimi pochyleniami to w górę to w dół , jest kilka podbiegów na wiadukty ale dość krótkich. 10. Km mijam z czasem 0:51 min. połówkę 1:50 a 30. km z czasem 2:42. Biegnie się całkiem dobrze, kibice głośno kibicują nikt nie przeszkadza w biegu ulice szerokie, asfaltowe, jest nawet trochę za łatwo co mnie zaczyna niepokoić.
Do 36 km jest super , później zaczynają się kłopoty z żołądkiem, od 38 km nie mogę już biec, przechodzę do marszu, czuję że mam kłopot. Mijają mnie znajomi , dopingują ale co mogę zrobić ? Odkrzykuję, że się zbieram i idę dalej. Na szczęście na 39 km wymiotuję i wszystko wraca do normy. Powraca siła i moc. Mija 3:48 i zostają jeszcze dwa kilometry. Nie pomoże już podkręcenie tempa, na ostatnim kilometrze dopadam idącego Tomka dopinguję go i dalej biegniemy już razem. Jeszcze tylko szpaler kibiców na ul. Głogowskiej i skręt na tereny MTP. Ostatnie 200 metrów przy szalonym dopingu kibiców i jest meta. Czas 4:03:52 i miejsce 3517/6242.
Frekwencja nieco mniejsza niż w zeszłym roku, ale trasa bardzo przyjemna , organizacja wzorowa. Impreza udana. Korona Maratonów zaliczona.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu Tr (2015-10-13,14:37): Niewiele zabrakło do celu. Gratulacje. 4.03 to bardzo dobry czas. :) Jacekh (2015-10-13,16:54): Patrząc na Twoje międzyczasy uważam, że za szybko pobiegłeś na początku ... Oczywiście każdy biegnie jak chce ale dla przykładu ja biegłem równo każdy km po ok. 5:30 i zaplanowałem czas 3:55:00 a zrobiłem 3:55:03 :) We wcześniejszych edycjach też porywałem się na większą szybkość ale kończyło się ścianą, teraz (już drugi raz bez ściany). Więcej napisałem na http://szachyibiegi.blogspot.com/2015/10/maratonska-precyzja.html jann (2015-10-13,19:29): dzięki, zawsze zaczynam za szybko a później zdycham na 30 km, najgorszy jest problem z żołądkiem bo nie mogę wtedy biec, muszę popracować nad jakąś dietą.
|