2015-09-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Maraton Warszawski (czytano: 552 razy)

W niedzielę 27 września odbył się 37 Maraton Warszawski zwany PZU Maraton Warszawski ze względu na pozyskanego strategicznego sponsora. Równolegle odbywa się sztafeta maratońska i bieg na 5 km. Pogoda wymarzona, lekkie zachmurzenie, 14-16 st.C i chłodny wiatr. Wystartowałem z moją drużyną MORT! Łącznie 12 osób. To był naprawdę miejski maraton bez wybiegania na odludne przedmieścia Warszawy. Nowa trasa ze startem na błoniach Stadionu Narodowego początkowo prowadziła ulicami Pragi. Pierwszy odcinek trasy zaczynam tempem 5:05-5:10, trochę za szybko ale biegnie mi się lekko i przyjemnie. Powrót Wałem Miedzeszyńskim do mostu Świętokrzyskiego, którym wbiegamy do Warszawy. Trochę kręcimy po Solcu, Łazienkach i Gagarina przypominając sobie przy okazji stare kąty dawno nie odwiedzane przez Maraton Warszawski. W końcu wbiegamy na Czerniakowską i Wisłostradę przed nami 10 km prostej a po drodze tunel bardzo lubiany przez biegaczy. Połówkę mijam w dobrym czasie 1:52:02. Dalej biegniemy prosto aż do mostu Grota, za którym skręcamy na 29 km w lewo w ul. Gwiaździstą. Mała pętelka na Kępie Potockiej i na 32 km znów jesteśmy na Wisłostradzie. Biegniemy już w kierunku Stadionu Narodowego. Na 34 km skręt w prawo i zaczyna się forsowny podbieg ul. Sanguszki, dawno tu nie byliśmy ale daję radę, praktycznie prawie nie zwalniam, kocham ten podbieg, przypomina mi moje pierwsze maratony. Robimy pętlę w prawo i Mostem Gdańskim wracamy na Pragę . Na 37km kryzys i kłopoty z żołądkiem . Ale po dwóch minutach w Toi Toi znów wracam na trasę. Jeszcze trochę kręcimy po ulicach Pragi ale to już ostatnie 5 km, biegnie mi się teraz całkiem dobrze. Tempo poniżej 6:00 min/km. Na ostatnim kilometrze już słychać doping ze stadionu, mogę przyspieszyć. Mijam ze 30 osób i wbiegam na stadiom. Jest tu tłum kibiców i prawdziwa wrzawa. O takim finiszu może marzyć każdy sportowiec. Zegar wskazuje 3:54:18. Niezły czas. Miejsce 2604/6506. Odrobiłem lekcje na 3+. Po kilku marnych startach wróciłem do swojego przyzwoitego poziomu.
Drużyna wypadła świetnie , Tomek i Radek złamali 3 godz. Iwona osiągnęła 3:35:24 dzięki temu zdobyliśmy vice mistrzostwo Polski w klasyfikacji drużynowej. MORT’em All!!! No i Paula biegnąca w welonie.
Maraton zorganizowany świetnie. Nowa , szybka i bardzo atrakcyjna trasa. Tłumy kibiców praktycznie cały czas dopingowały biegaczy. Po drodze strefy kibica i ze cztery energetyczne zespoły rockowe.
Bufety co 2,5km, świetnie zorganizowane i wystarczająco długie, jest woda, izotonic i banany a w jednym miejscu dają żele energetyczne. Są też miski do zamoczenia gąbki. Wolontariusze wspaniali, nie dość, że uwijają się jak w ukropie to jeszcze dopingują biegnących. A na mecie medal, woda, izotonic i banany, później posiłek regeneracyjny i piwo bezalkoholowe. No i największa bomba: peleryna podbita polarem zamiast tradycyjnej folii izotermicznej. Czegoś takiego jeszcze nie było.
Szkoda, że frekwencja nie dopisała, bieg ukończyło 6,5 tys. biegaczy, chociaż uwzględniając sztafetę i bieg na 5km wyszło lekko ponad 10tys.ludzi, znów nie udało się złamać magicznej granicy 10tys. uczestników maratonu.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |