Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [31]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
jann
Pamiętnik internetowy


Jan Nartowski
Urodzony: 1959-03-24
Miejsce zamieszkania: Warszawa
96 / 169


2015-01-18

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Bieg Chomiczówki (czytano: 460 razy)

 

W niedzielę kultowa impreza biegowa na Chomiczówce. Najpierw o 10:00 wystartował Bieg o Puchar Bielan. To już X edycja. Pogoda znakomita 2-3 st. C delikatny wiatr i sucho. Do przebiegnięcia jest jedna pętla długości 5 km. Dużo młodzieży ale również weteranów. Rozpoczynam rozsądnie 4:30-4:40 . Trochę czuję w nogach wczorajszy Parkrun w Parku Skaryszewskim . Trasa wije się osiedlowymi uliczkami, kibiców na razie niezbyt wielu. Po pierwszej zatłoczonej prostej wzdłuż muru cmentarnego skręt w prawo na ulicę Conrada i już stawka się rozciąga, można biec spokojnie. Co chwilę miga ktoś znajomy. Staram się nie odpuszczać tempa, ale robi mi się bardzo gorąco, jestem zlany potem, żałuję że nie biegnę w samej koszulce i krótkich spodenkach ale ostatecznie jest środek zimy.
Gdy mijamy Lidla wiem, że już blisko, słychać już metę. Trochę przyspieszam ale jest ciężko, tempo jak dla mnie dość duże, tętno też w granicach 160bpm. Finisz na krótkiej 50m prostej i meta. Czas 22,48 miejsce 195 na 948 finiszujących. Wieszam na szyi pierwszy medal i idę się ogarnąć, Do następnego startu pozostaje niecała godzina. Puki jestem rozgrzany jest O.K. ale po 15 min. zaczynam odczuwać dotkliwy chłód z powodu mokrego stroju. Popijam ciepłą herbatę i zaczynam lekką rozgrzewkę. W tym czasie przybywa dużo zawodników. Zbliża się godzina startu. Zbieramy się znów pod murem cmentarnym.
O 11:00 ruszamy do XXXII Biegu Chomiczówki. Tym razem dystans wynosi 15 km. Do przebiegnięcia są trzy pętle długości 5 km. po tej samej trasie co w poprzednim biegu. Start w dużym tłoku, ale gdy po kilkuset metrach przecinamy ulicę Conrada jest już dobrze biec. Zaczynam nieco wolniej niż godzinę temu tempem 4:50-5:00 min/km. Jest trochę więcej kibiców niż rano, dopingują szczególnie na przejściach dla pieszych przez ul. Conrada i przy kościele. Dużo biegaczy zdecydowało się na oba biegi, łatwo ich rozpoznać po widocznym zmęczeniu. Na pierwszej pętli idzie mi dobrze, zmęczenie umiarkowane ale już od 7 km czuję bieg w nogach, trudno utrzymać tempo poniżej 5:00, Do końca pętli męczę się strasznie, wyprzedza mnie sporo osób , nie mogę im dać stanowczego odporu. Na 8-9 km dublują mas zawodnicy biegnący na czele stawki, którzy właśnie kończą trzecie okrążenie.
Ostatnie 5 km zaczynam z ulgą, jest już wyraźnie blisko do mety, utrzymuję tempo powyżej 5:00min/km. Na 10 km, piję kilka łyków wody ale nie chcę się narażać na kolkę, jest mi bardzo ciepło a ja znów jestem trochę za grubo ubrany . Na 12 km trochę przyspieszam, nie mam już wiele siły ale przecież meta już niedaleko. Jeszcze kilka zakrętów osiedlowymi uliczkami i skręt w lewo na ostatnią prostą do mety. Szybki finisz i meta. Czas 1:15:43 miejsce 623/1030. Wieszam na szyi drugi medal . Powinno być trochę lepiej ale zmęczenie zrobiło swoje. Piję kawę w kiosku IdeeCafe i ustawiam się po gorącą zupę. Można teraz trochę pogadać ze znajomymi i odpocząć.
Impreza jak zwykle bardzo udana , przy świetnej pogodzie frekwencja dopisała , wszyscy są zadowoleni, naprawdę można było sobie pobiegać.
Fot. Dorota Świderska/Maratończyk.pl

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
czewis3
20:25
Raf  Gav
20:25
42.195
20:21
romelos
20:15
Daro091165
20:13
Hari
20:10
Bartuś
20:07
JW3463
20:02
ED Foto
19:47
Admin
19:25
młodyorzech
19:05
proch
19:01
uro69
17:56
bogaw
17:51
kostekmar
17:20
Pędziwiatr
17:18
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |