Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [31]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
jann
Pamiętnik internetowy


Jan Nartowski
Urodzony: 1959-03-24
Miejsce zamieszkania: Warszawa
93 / 169


2014-12-11

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Weekend Mikołajów (czytano: 268 razy)

 

W miniony weekend biegali głównie Święci Mikołaje.
6 grudnia Bieg Mikołajkowy na trasie w GPW Kabatach. Biuro zawodów tradycyjnie w Tesco. Od Mikołaja dostajemy w pakiecie startowym czapkę i czekoladę. Temperatura lekko powyżej zera, powietrze ciężkie i wilgotne.Na start stawiło się ponad 400 osób wyczerpując limit miejsc. Większość w czerwonych czapkach Mikołaja. O 11:00 startujemy. 10min. wcześniej wystartowały panie czyli śnieżynki.
Trasa 10 km . Pierwszy odcinek około 500m nieosłonięty, jest tłoczno, rozpędzamy się powoli. Później wbiegamy do lasu i biegniemy w rozciągniętej kolumnie. Na 4 km nawrotka i agrafka, na 5 km odbijamy w prawo w stronę Józefosławia by na skraju lasu znów zmienić kierunek biegu w stronę Warszawy. W drugiej połowie biegu jak zwykle ciężej ale udaje mi się utrzymać tempo poniżej 5/km, na ostatnich 500m znów otwarty teren. Wpadamy na metę pojedynczo , w niewielkich odstępach. Mój czas 45:37 i miejsce 100/397, w sumie nieźle zważywszy na ciężkie powietrze. Ze smakiem zjadamy barszcz czerwony z uszkami. Z braku czasu nie czekam na dekoracje, i losowanie prezentów od sponsorów.
Następnego dnia pobudka o 4:00. Tradycyjnie wybieramy się z Andrzejem na Półmaraton Świętych Mikołajów do Torunia. To już XII edycja biegu, który ze względu na swój niepowtarzalny charakter zyskał przez ten czas status kultowego. Do Torunia dojeżdżamy PolskimBusem o 9:30 i z dwoma Januszami udajemy się do biura zawodów w nowej Arenie Toruńskiej przy stadionie miejskim. Wydawanie pakietów startowych przebiega w tym roku sprawnie, pomimo dużej frekwencji.
Trasa prawie ta sama co w latach poprzednich, jednak na początku mamy krążyć trochę po Starym Mieście . Start z Rynku spod pomnika Mikołaja Kopernika tym razem bez tradycyjnej czapki. Organizatorzy podstawili autobusy aby dowieźć biegaczy na start. Odbywa się to szybko i sprawnie. Mamy dość czasu na rozgrzewkę i pogawędki ze znajomymi. Pogoda jest dobra , około -1st. C i tak jak wczoraj wilgotne powietrze. Oczekując na start przez 2 minuty bijemy rekord Guinesa w robieniu „pajacyków”, Po kilku okolicznościowych przemówieniach następuje start obwieszczony wystrzałem z zabytkowego działa i w chmurze konfetti zaczynamy bieg.
Na starcie jest prawie 4000 biegaczy, w większości w czerwonych czapkach i koszulkach Mikołajów dostarczonych przez organizatorów, są też białe śnieżynki i Mikołaje w długich pelerynach oraz renifer, Niestety rekordu frekwencji, na który liczyli organizatorzy tym razem nie udało się poprawić. Wybiegamy na ulice starówki a później skręcamy w stronę Wisły. Biegniemy Bulwarem Filadelfijskim i na 4 km ostatnią z bram wbiegamy stromym podbiegiem na starówkę by ulicą Szeroką pobiec wśród dopingujących kibiców. Nawierzchnia bardzo trudna z nierównej kostki brukowej. Po kilku zakrętach opuszczamy stary Toruń i po 5 km szosą Chełmińską biegniemy w kierunku lasu wracając na znaną trasę Półmaratonu. Temperatura lekko powyżej zera. Staram się trzymać tempo poniżej 5:00/km. Po lewej stronie mijamy Stadion Miejski,
Na 8 km wbiegamy do lasu , to wolniejsza część trasy, dróżka jest teraz gruntowa i dość miękka , chociaż trafiają się też korzenie, które trzeba omijać. Na 9km pierwszy bufet , jest tylko woda, dość zimna, Lekko się schładzam ale nie przesadzam aby nie uszkodzić gardła. Na 10 km dość szybko mija mnie Janusz, czas od startu 50min.Tak dobiegamy do 14 km i wtedy zaczynam lekko opadać z sił, muszę trochę zwolnić do 5:20/km. Na 14 km znów bufet tym razem jest letnia herbata, woda i izotonik,. Kryzys mija na 17 km ale Janusza już nie mogę doścignąć. Na 19 km, gdzie kończy się las wypadamy na osiedlowe uliczki i po kilku zakrętach już słychać doping z mety ustawionej na ulicy przed Areną. Jaszcze z kilometr uliczką i wbiegamy w wąskim szpalerze napierających kibiców na ulicę w stronę mety. Krótki 300m finisz i meta. Kończę z czasem 1:46:49 miejsce937/3295 i średnie tempo 5:07/km, Janusz jest pierwszy z czasem 1:43.
Odbieramy pamiątkowe dzwonki tym razem ceramiczne, wypijamy herbatę z termosu. Organizatorzy zadbali o foliowe torby do przykrycia spoconych biegaczy, to duży plus umożliwiające przebywanie w strefie finiszu jeszcze przez kilka minut. Można się też napić gorącej kawy od Idee Caffee.W hali Areny ustawiamy się w kolejkę po drożdżówkę i gorącą zupę. Jest dosyć duży tłok przy bufecie tak , że w kolejce spędzany dobre 15 min.
Wracam do Warszawy pociągiem, o godz.22 jestem w domu.
W sumie udana impreza z niezapomnianymi wrażeniami, niestety nie udało się zwiększyć frekwencji. To nietpliwie „zasługa” wyśrubowanej opłaty startowej. Pogoda wyjątkowo dopisała .
Dziękuję wszystkim uczestnikom i organizatorom za wspaniałą atmosferę i udany bieg i do zobaczenia w przyszłym roku.




Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
p5ychol
03:57
Pędziwiatr
02:53
Piotr100
23:40
mandos
23:38
romelos
22:53
Michał
22:12
anielskooki
22:07
jantor
21:46
Borrro
21:41
staszek63
21:35
BonifacyPsikuta
21:34
mittwoch1
21:32
akforce
20:50
szopinho
20:49
krzybocz
20:43
42.195
20:42
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |