2012-01-10
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| ¦ródstopie (czytano: 292 razy)

Kiedy w zeszłym roku bolało mnie kolano pomy¶lałem, że warto byłoby zacz±ć biegać na sródstopiu. Nawet poczyniłem ku temu pewne kroki. Jednak kolano przestało boleć i wszystkie plany poszły na spacer. W sobotę wszelkie my¶li o bieganiu na ¶ródstopiu wróciły z tejże bardzo długiej przechadzki. A wszystkiemu "winna" anonimowa biegaczka z Parku Grabiszyńskiego, zafascynował mnie jej lekki krok i chyba tylko delikatne muskanie pięt± podłoża.
Oczywi¶cie nie zamierzam od razu walić na sródstopiu całych treningów, nie zamierzam również od jutra biegać w chińskich trampkach. Zmiany musz± być stopniowe. Bieganie boso również odpada, za bardzo szanuję s±siadów, żeby biegać wokół stołu w domu, oraz za bardzo się boję szkieł i innych smieci w "terenie", o wdepnięciu w psi± kupę już nawet nie wspominam! Od dzisiaj zero chodzenia w kapciach w domu, a nuż przypadkowo mię¶nie stopy się wzmocni±:). Już nie mówi±c o tym, że będę miał większ± motywację do odkurzania...:):)
A teraz jak już wychrzaniłem dzisiejsz± porcję głupot, o których pewnie za tydzień zapomnę, przechodzę do rzeczy:
Sobota:
W planie 930-metrowe kilometrówki. Poprzedzone i zakończone 3,6km truchtu. Pierwsze kółko wokół strzelnicy golfowej 3:47. Kółko odpoczynkowe. Drugie w 3:39, a trzecie 3:38, a biegać należy w 3:43:20 (tempo 4min/km). Szybko¶ciowe treningi daj± mi dużo więcej radochy niż wybiegania. Ja po prostu kocham być zmęczony i mieć zakwasiory! A wci±ż miałem zakwasy po czwartkowej "¶cieżce zdrowia" (nazwa robocza tych wszystkich ¶miesznych skipów i wykroków).
Niedziela:
Miałem jechać na wybieganie do Sobótki, ale kolega rano wysłał mi odwołuj±cego SMSa, zrobiłem tradycyjn± pętlę w Grabiszyńskim, plus kółko wałami nad rzek±. Popadywało lekko (ale ja to przecież bardzo lubię). Trasa jest w ¶wietnym stanie, czasem tylko trzeba biec slalomem wokół kałuż. Natomiast wały miejscowo przypominały błotn± ¶lizgawkę, było wesoło!:) Zrobiłem też dwa przystanki na rozci±ganie, zawsze to lepiej w parku niż przed blokiem;):).
Wtorek w sensie, że dzisiaj:
Cholerna Góra w połowicznym wymiarze (je¶li brać pod uwagę liczbę podbiegów). W tym dobieg i powrót na sródstopiu (ł±cznie ze 3km). Bol± mnie trochę łydki, ale nie aż tak jak my¶lałem, że będ±. Pewnie jutro będę miał zakwasy, super!:). W czwartek znowu te skipy ¶mieszne!:)
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora a.Klimczak (2012-01-12,17:41): musimy kiedy¶ i¶ć razem na trening bo widzę, że biegasz naprawdę szybkim tempem i może to być dla mnie wyzwanie, dotrzymać Ci kroku.
|