2012-01-01
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| noworoczne postanowienia..? (czytano: 404 razy)

No i jest już - kolejny Nowy Rok...
Nowy Rok...
- nowe plany
- nowe nadzieje
- nowe problemy
i znów jedna świeczka będzie więcej na torcie...
Noworoczne postanowienia? A co to takiego?
Nigdy nie miałam w zwyczaju sobie coś "postanawiać". Albo się o czymś myśli i się to robi automatycznie lub z miłą chęcią. Albo się tego nie robi.
Wczoraj był nad Maltą w Poznaniu Bieg Sylwestrowy. Ale nie brałam w nim udziału. Sezon startowy zamknęłam w listopadzie na kościańskim półmaratonie. Nie oznacza to, że nic nie robię...
Wczoraj na przykład wybrałam się w samo południe na spacer do lasu. No dobra - w samo południe to może nie, ale tak około 12.30. Słonko nieśmiało zaczynało się przebijać przez chmury, pogoda była całkiem fajna. Lubię las, a zawsze tam tylko biegam, więc czasem coś się przeoczy, a podczas spaceru można zauważyć wiele ciekawych aspektów otaczającej nas przyrody :) ogółem wyszło mi około 10 km w czasie 2 godzin i kilku-kilkunastu minut :)
A dziś? Jako że jestem ranny ptaszek i wczoraj tak jakoś "padłam" po 23 (nie lubię Sylwestra i czekania do północy - chociaż fajerwerki są ładne i przyciągają wzrok) to dziś o 7.30 byłam już na nogach.
O 8.30 byłam już na dworze. Ulice wyludnione - zero żywej duszy. Jak jakiś samochód przejechał raz na 5 minut, to był cud. Autostrada A2? Puściuteńka! Codziennie mogłoby tak być :)
Rano przyszedł lekki szronik i było całkiem chłodno. Około 10 zaczęło lekko mżyć i zrobiło się naprawdę zimno. Pogoda nie była zachęcająca, jednak pomimo tego (i mojego lenistwa) ubrałam się w ciuchy biegowe i pobiegłam do lasu.
Początkowo chciałam przebiec się moją trasą na około 10,5 km, ale tak było zimno, szaro-buro, mgliście, brzydko (i wiele innych epitetów można by tu użyć), że skróciłam sobie to pierwsze bieganko w Nowym Roku do 8 km. Ale jestem zadowolona :) Acha - nie chciałam też szaleć z bieganiem, bo ostatni trening miałam 2 tygodnie temu (jakoś tak przez święta nie udało się pobiegać)...
Jako że to Nowy Rok, a wcześniej nie było okazji do podsumowania 2011 - mała statystyka dotycząca starego roku:
Miesiąc - przebiegnięte kilometry w roku 2010/(i)/2011:
styczeń - 0,0/48,5
luty - 6,0/75,5
marzec - 58,5/95,5
kwiecień - 60,3/129,5
maj - 88,1/90,5
czerwiec - 89,0/107,8
lipiec - 61,0/85,5
sierpień - 123,5/112,5
wrzesień - 88,5/123,0
październik - 115,5/81,5
listopad - 58,0/42,0
grudzień - 21,0/21,0
Razem kilometry w ciągu roku (treningi i starty) - 769,4/1.012,8
Nie są to jakieś wielkie liczby, ale całkiem mnie zadowalają. Mam nadzieję, że ten nadchodzący Nowy Rok nie będzie gorszy od poprzedniego :)
Jeszcze raz Wszystkim życzę Szczęśliwego Nowego Roku 2012 :)
A na zdjęciu - przed startem w Kościanie (listopad 2011 i wiosenne ciepełko)...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora ineczka16 (2012-01-01,19:40): Angeliko - dziękuję i wzajemnie :) Namorek (2012-01-02,11:46): Najważniejsze że Ty jesteś zadowolona . :-) ineczka16 (2012-01-03,09:22): Tak Roman, masz rację - najważniejsze jest zadowolenie :)
|