2011-04-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Koniec przygotowań (czytano: 646 razy)

Do Silesia Marathonu został już tylko tydzień, więc przygotowania do niego mogę uznać za skończone. Jeszcze tylko dzi¶ ostatni trochę mocniejszy trening, to znaczy 15 km, z czego 10 km w zakładanym (w optymistycznym wariancie) tempie na maraton, czyli po 5:40/km, a potem luz. Biegać oczywi¶cie jeszcze będę, ale już tylko bardzo spokojnie i niezbyt długo.
Je¶li czego¶ zabrakło, to już teraz tego nie nadrobię. Muszę przede wszystkim uważać, aby niczego nie zepsuć. Ostatni tydzień przed maratonem to będzie czas na regenerację i być może na aklimatyzację do słonecznej pogody.
Całe przygotowania przebiegły w miarę zgodnie z planem i bez zakłóceń. Szczególnie pilnowałem weekendowych długich biegów. Tych ponad trzydzistokilometrowych było tej wiosny trzy, a takich w okolicach półmaratonu, to już nawet nie pamiętam ile. Mam nadzieję, że przyniesie to odpowiednie efekty. Starałem się też w miarę regularnie, raz w tygodniu, biegać WB2. Tak jak przykazał Skarżyński (dla tych, co chc± złamać 4 h w maratonie) – 12 km w tempie po 5:30. Do tego oczywi¶cie jeszcze podbiegi – czasem krótkie, ok. 150 m, a czasem dłuższe – po 500 m, krosy, no i zwyczajne „nudne”, zwykłe biegi po lesie bez żadnych założeń . Choć tych ostatnich było chyba najmniej. Starałem się, aby, tak jak radzi Jack Daniels, każdy trening miał w miarę jasno okre¶lony cel.
3 maja okaże się, czy to wszystko przyniesie efekty. Co mogłem, to zrobiłem, ale widzę, że i tak nie wszystko ode mnie zależy. Duży wpływ na wynik na pewno będzie miała pogoda. Jak wielki – mogłem się przekonać robi±c co tydzień WB2. Biegałem zawsze po tej samej trasie, tyle samo kilometrów, o tej samej porze dnia i w dokładnie tym samym tempie. A wychodziło bardzo różnie – głównie w zależno¶ci od pogody. Gdy było chłodno, musiałem się niemal cały czas hamować, żeby nie przyspieszać. Puls wahał się gdzie¶ między końcem pierwszego a pocz±tkiem drugiego zakresu. A gdy raz zdarzył się duszny, gor±cy dzień, już po trzech kilometrach my¶lałem, że nie dam rady i miałem ochotę dać sobie spokój. Jako¶ wytrwałem do końca, ale tętno już przed połow± treningu miałem mocno w trzecim zakresie. ¦rednio wyszło o 15 bpm wyższe niż podczas takiego samego biegu w chłodny dzień. Mam więc nadzieję, że trzeciego maja będzie piękna pogoda, to znaczy, pełne zachmurzenie, temperatura ok. 10 stopni i może jaki¶ niewielki deszczyk :). A je¶li nie... Cóż, ostateczn± decyzję podejmę pewnie w ostatniej chwili przed startem (albo nawet na pierwszych kilometrach), ale jak będzie naprawdę gor±co, to dam sobie spokój z łamaniem czwórki. W takim przypadku zacznę spokojniej, tak w okolicach 6 min/km, czyli na 4:15 – 4:20 na mecie, a może nawet jeszcze wolniej. Nie chciałbym przeżyć tego, co dwa lata temu na tej niezbyt przecież łatwej trasie, gdy od trzydziestego kilometra mogłem już tylko i¶ć, a i na to nie miałem większej ochoty. Wolę wolniej, ale jednak w dobrym stylu dotrzeć do mety. Je¶li jednak pogoda będzie dobra, a nic złego przez ten najbliższy tydzień się nie wydarzy, to atak na cztery godziny na pewno przypuszczę. Łatwo na nie będzie, ale czuję, że jest to do zrobienia :).
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu DamianSz (2011-04-26,13:07): Ten ostatni tydzień też jest ważny, głownie je¶li chodzi o nastawienie mentalne.Choć u mnie akurat przed CM były to dwa ostatnie dni. Wbiłem sobie do łba, że muszę bez względu na wszystko!
Dlatego my¶lę, że Ľle robisz z góry zostawiaj±c sobie furtkę w postaci pogody. Ale, co ja prostak, Tobie radzę... Masz przeciez w domu "psycholożkę" niech popracuję nad Twoj± psyche ,-) creas (2011-04-26,13:24): Psycholożka to na razie musiała nad sob± sam± popracować, bo nie mogła się zdecydować, czy startować czy nie. Ale już się zapisała w ostatniej chwili, więc będę miał fachowe wsparcie również na trasie. Przynajmniej do momentu, w którym mi ucieknie... Ale wtedy będę miał dodatkowy powód, aby się zmobilizować ;)
|