2011-02-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Nowy sezon (czytano: 304 razy)

No i oficjalnie zaczął się – wiosenny sezon biegowy oczywiście! A zaczął się, tak ja pisałem ostatnio, startem w Biegowej Koronie Himalajów. Ja biegłem tam po raz pierwszy, ale tak w ogóle to był to drugi etap tej już udanej, a jeszcze się rozwijającej imprezy. Wszystko odbywa się w parku na katowickim Muchowcu, na 4,2 km pętli obok lotniska. Można przebiec dowolny dystans, od jednego do dziesięciu okrążeń, czyli od krótkiego „sprintu” do całego maratonu.
Wczorajszy bieg potraktowałem bardzo treningowo, jako dłuższe wybieganie na drodze prowadzącej do Silesia Marathonu. Tych wybiegań w tym roku bardzo pilnuję. Od pięciu tygodni raz na siedem dni aplikuję sobie przynajmniej dwie godziny treningu. Teraz chciałem trochę więcej. To znaczy, przynajmniej pięć okrążeń, czyli półmaraton, ale chętniej siedem albo nawet osiem kółek. No i pod tym względem plan wykonałem w 100%. Przebiegłem osiem okrążeń, czyli około 33,5 km. Tempo też mniej więcej takie, jakie planowałem, a nawet ciut szybsze. Ostatecznie wyszło średnio 6:11 min/km. To, co mnie cieszy, to równość tego tempa: na siedmiu okrążeniach wychodziło od 6:11 do 6:14 min/km, a na ostatnim, kiedy trochę przyspieszyłem - 6:05. To, że to przyspieszenie na ostatnim kółku przyszło mi dość gładko, to też optymistyczny sygnał. W ogóle, cieszę się, że na całej trasie nie dopadł mnie żaden kryzys. Czułem, że w takim tempie maraton dałbym radę przebiec już teraz. Tyle, że coś takiego zupełnie mnie satysfakcjonuje. Na Silesii chciałbym złamać cztery godziny, do czego trzeba pobiec po 5:40 min/km, a więc każdy kilometr o pół minuty szybciej. Na razie trudno mi to sobie wyobrazić. No, ale zostały jeszcze dwa miesiące. Trzeba trenować... :)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu DamianSz (2011-02-27,23:04): O, to widzę Krzyś, że Masz problem z głową a nie z nogami skoro nie potrafisz sobie wyobrazić przebiegnięcia maratonu tempem 5:40-ci.-)))
A, formuła i organizacja KBH rzeczywiście fajna dlatego chyba nawet zrezygnuję z Żywca na rzecz kolejnego etapu w Katowicach ? creas (2011-02-28,17:35): To chyba mam dwa problemy - i z nogami i z głową :). Jako że Maja do Żywca się nie wybiera, to ja, jako stary pantoflarz, też pewnie zrezygnuję. A w takim razie spróbuje wtedy na BKH zrobić 7 (a może 8?) kółek po 5:40. Jeśli się uda, to mi się wyobraźnia trochę poprawi :) DamianSz (2011-02-28,20:34): W takim razie trzymam Cię za słowo,-)
Pozdrowienia i życzenia zdrówka dla Maji.
ps.
być pod takim pantoflem musi być przyjemnie ,-)
|