Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [9]  PRZYJAC. [176]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
szmajchel
Pamiętnik internetowy
A ja ciągle biegam. Biegam, biegam, biegam...

Piotr Książkiewicz
Urodzony: 1987-10-09
Miejsce zamieszkania: Wągrowiec / Poznań
231 / 283


2010-04-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Mistrzostwa Świata w biegach przełajowych. (czytano: 438 razy)

 

Kiedy byliśmy w Warszawie dowiedzieliśmy się od Pawła Januszewskiego, że na Warszawskim lotnisku od kilkunastu godzin czeka zawodnik z Ruandy, który przyjechał na Mistrzostwa Świata i nikt go nie odebrał... Może to wydawać się śmiesznie, ale spróbujcie postawić się w jego sytuacji...

Pojechaliśmy więc po niego z zamiarem zawiezienia go do Bydgoszczy, jechaliśmy co prawda 15-letnią Corsą i była nas już czwórka - ale i tak lepsze dla niego było jechać z nami niż czekać na organizatorów, którzy zostawili go na pastwę losu...
Kiedy go znaleźliśmy był wystraszony, głodny, spragniony i zmęczony - nie spał przez cała noc... Długo by można było opisywać tą sytuację, ale szkoda słów. Najlepsze jest to, że nasze relacjonowanie tej sytuacji budziło rozbawienie wśród organizatorów...
De facto zawodnik, który chciał walczyć o pierwszą dwudziestkę zszedł z trasy na początku drugiej pętli... I oczywiście nikt mu tego nie zrekompensuje...

Jednak poza tym i jeszcze kilkoma małymi niuansami Mistrzostwa wypadły bardzo dobrze.
Wcześniej długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem wybierając kibicowanie w Bydgoszczy, mając do wyboru starty w dwóch najlepszych w Polsce półmaratonach: Warszawskim i Poznańskim.
Ale... Możliwość oglądania zawodników światowej czołówki rywalizujących na trasie i to w Polsce nie powtórzy się prawdopodobnie w ciągu kilkunastu najbliższych lat. Półmaratony odbędą się w przyszłym roku, za dwa lata, itd. itd... Kto nie był niech więc żałuje :)

Zdjęcie obok przedstawia nasze aktywne kibicowanie :) W tym wypadku zawodniczkom z czołówki biegu seniorek. Ciężko było z nimi przebiec chociaż kilkaset metrów ;)

W ciągu dwóch nocy przespałem mniej niż dziesięć godzin a przebyliśmy ponad 800km... Był to więc zdecydowanie ciężki weekend... Ale jednocześnie bardzo ciekawy i pełen wrażeń, więc nie narzekam... ;)

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
23:35
Citos
22:27
Lucas
22:05
seba1
21:59
gpnowak
21:52
Artur z Błonia
21:48
benfika
21:42
drakomir
21:41
marmax3
21:41
Waldek
21:30
hubert
21:22
Piotrek 62
21:00
Admin
20:57
and68
20:57
Raffaello conti
20:44
jantor
20:39
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |