2007-04-03
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| czkawka pomaratońska (czytano: 104 razy)

Czkawka pomaratońska może przebiegać dwojako, bo też różne s± jej przyczyny. Jeżeli jest efektem nadużycia izotoników, może boleć głowa, mętnieje wzrok i chce się spać. Nie wiem dokładnie, bo lata ćwiczeń uodporniły mnie na ten rodzaj czkawki.
Zupełnie inne s± przyczyny czkawki będ±cej efektem maratońskich szaleństw na trasie. W marcu raczej leżałem niż biegałem i zaleczałem kontuzję łydki, dręcz±ca mnie od wrzesnia ubiegłego roku. W sumie z planowanych 400 paru km udało się wybiegać 160, w tym 40 w ostatnich dwóch tygodniach. Rozs±dnym byłoby więc, aby przy takim kilometrażu, po¶więcić czas zwiedzaniu Bratysławy, spijaniu różnych atrakcyjnych trunków, szczególnie tych na spirytusie lub miodzie, a nie ¶ciganiu się na dystansie 42 km i tych cholernych, dodatkowych 195 metrów. A jeżeli już szkoda jest nam wpisowego i koniecznie chcemy dostać medal, należy wybrać sie na 4-godzinn± wycieczkę po Starym Mie¶cie i Petrżalce. Co z tego, że z numerem 142? Trzeba kontemplować, podziwiać, pozdrawiać słowack± brać. Ale, nie daj Boże, ¶cigać. Teraz to wiem. Zawsze to wiedziałem, ale adrenalina na starcie potrafi nieĽle zamieszać w głowie. Moja wycieczka skończyła sie po wystrzale startera. Miałem truchtać, a pierwsz± dziesi±tkę przebiegłem w rekordowym tempie 45:05. Jeszcze tak szybko na maratonie nie biegałem. Łydka bolała, ale ja do 30 km nie zważałem na to. Potem przyhamowałem, ale już było za póĽno i dzi¶ męczy mnie pomaratońska czkawka. Łydka być może boli. Nie wiem, ból ud, bioder, a nawet żeber zagłusza wszystko. Nie mogę chodzić, Ľle mi się siedzi a w robocie nie mamy leżanki, więc się męczę. Prawdopodobnie do następnego maratonu, bo na trening nie ma ani czasu, ani sił, ani zdrowia...
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |