2007-10-26
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 105 razy)

Koniec roku to zawsze był dla mnie taki czas rozliczeń. Co zrobiłem beznadziejnie a co tylko tak sobie? Co mogę zrobić lepiej i w jaki sposób mogę poprawić w przyszłym roku wyniki?. Teraz powoli przychodzi czas rozliczeń. W zasadzie mogę sobie bardzo duże rzeczy zapisać na plus. Po kilku latach dobijania się pobiegłem znowu poniżej trzech godzin maraton, minimalnie zabrakło mi do 1.25 na połówce i 37 minut na dychę, ale tego akurat nie planowałem. W przyszłym roku powinienem poprawić życiówki i w maratonie i na połówce.
Dla mnie ważne jest że w momencie kiedy przestałem szarpać się, kiedy biegałem lekko, znacznie wolniej i mniej niż przez poprzednie lata nagle przyszła poprawa. Inna sprawa że jest także efekt pracy z poprzednich lat.
Zauważyłem że zacz±łem biegać na zawodach bez mała kompulsywnie. Być może nie bez mała. Ta ilo¶ć startów wcale mi nie służy. Na przyszły rok lepiej będzie startować rzadziej, ale na fajniejszych biegach. Z cał± pewno¶ci± nie zrezygnuję z Puchatka, Biegu ¦więtojańskiego w Arturówku. Wiosn± postawię na Maraton Łódzki, ale to wynika raczej z tego że tak mi wypada ze szkoły. W Łodzi raczej będę prowadził Kasię niż sam o co¶ walczył. Może znajdę sobie jaki¶ fajny kameralny maratonik.
To co muszę zmienić to z cał± pewno¶ci± dołożyć długie wybiegania, może swobodnie biegane maratony letnie. Bardzo chętnie pobiegam znowu w Pucku, może w Szczytnie, tym bardziej że moja „ulubiona” weteranka bardzo na niego narzekała, więc musi tam być nieĽle. Chciałbym też pobiec wreszcie w Biegu RzeĽnika.
Reszta jako¶ zadziałała, więc po co zmieniać?
Jako¶ tak udaje mi się coraz czę¶ciej odpuszczać w sytuacjach które mog± skutkować konfliktami. Nie zawsze jest to proste. Ale wiem że konfrontowanie się z innymi do niczego nie prowadzi. A taka jest już nasza tradycja- kto¶ musi mieć rację i udowodnić j± innym.
Dla mnie takim dobrym rozwi±zaniem sytuacji były odżywki na maratonie w Warszawie. Trzecia droga jest zawsze lepsza niż przepychanie na siłę rozwi±zania jednej ze stron.
Niezłe jest to jak bardzo różni± się potrzeby różnych osób. Dla czę¶ci jest niezbędne jedzenie na trasie, takie banany staj± się czym¶ bez czego nie da się biegać, dla innych jedzenie czegokolwiek może spowodować tylko kłopoty. Na mecie większo¶ć woli zupę gulaszow± lub grochówkę a dla ¶cigantów znacznie lepsza jest pomidorowa z ryżem i gdybym mógł wybierać to ja wolę to drugie. Nie żebym uważał się za zawodnika, ale akurat tak działam.
Kiedy w Głoskowie kto¶ się z kim¶ bardzo nie lubił dostawali nakaz mieszkania w jednym pokoju i jako¶ tam musieli się dogadywać. To bardzo dobrze uczy budowania relacji, wymusza niejako porozumienie. A je¶li się nie udawało? Wtedy zawsze były jeszcze doci±żenia. Sam nie wiem dlaczego nie zakwaterowano mnie z moim stałym „koleg±”. Przez cał± terapię prowadzili¶my cos w rodzaju podjazdowej wojny. Teraz po kilku latach jest jedn± z osób z któr± najczę¶ciej się spotykam (przynajmniej z osób z tamtego czasu). Jest moim kolega ze studiów. To zabawne.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |