2007-10-25
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 96 razy)

Są dwie rzeczy które mi jakoś tak nie dają spokoju. Pierwsza to sytuacja z weteranami- oszustami. Nie potrafię tego zrozumieć: po co taki człowiek skraca trasę, przechodzi czy przebiega przez metę, wychodzi później na podium? Co mu to da, poczuje się od tego młodszy? Nie wiem jak ja będę się zachowywał za dwadzieścia lat, ale póki co to jakoś godzę się z tym że mam coraz więcej siwych włosów, coraz mniej sił i coraz trudniej mi się rano wstaje. Tak jest i tyle. I tak będzie coraz bardziej. Mogę tylko spowolnić ten proces. U Ursuli Le Guin jest takie zdanie „w umieraniu życie” jeśli godzisz się na życie, musisz godzić się i na śmierć. Bo są one jak dwie strony dłoni- nie dotykają się ale nie da się ich rozdzielić. Muszę godzić się na swoje powolne starzenie, mimo że nie cieszy mnie to.
Oczywiście jakoś wynika to z tego jak ważne dla dzisiejszego świata są pozory i młodość. Ważniejsze jest jak opakowany jest towar- jeśli jesteś ładny masz większe szanse w życiu. Szkoda że ja nie jestem specjalnie ładny. Może dla wielu ludzi to co w życiu osiągnęli to ciągle za mało, starają się ciągle potwierdzać swoją wartość. Często bez sensu, bo to zrobili w życiu ma znacznie większą wartość niż mistrzostwo olimpijskie w maratonie.
Przez okno w czasie jakiejś rozmowy zobaczyłem przechodzącego ulicą gościa od którego kiedyś brałem towar. W takich chwilach przemyka mi przez głowę myśl „jeszcze nie wymarł?”. Jakoś tak jest że większość ludzi z takiego klimatu albo siedzi albo nie żyje.
Póki życia póty nadziei. To była ta druga rzecz.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |