2007-10-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 109 razy)

W sobotę biegałem w Kabatach. I po pierwsze okazało się jak dużo czasu potrzebuję na regenerację. Biegło mi się dramatycznie. Nie wzi±łem stopera i do końca, widz±c mijaj±cych mnie rywali byłem przekonany że wyjdzie mi dobrze ponad 40 minut. Okropne było to szarpanie się, próby przyspieszenia i nic. Takie wrażenie że zamiast nóg mam dwa kołki.
Sama impreza akurat taka jaka lubię- bez zadęcia, kameralna, sympatyczna. Trasa ¶liczna, zawsze ceniłem sobie bieganie w lesie a jesieni± las jest fantastyczny. Czyli większo¶ć plusów a minusy to można na boczku Alinie szepn±ć, pewnie i tak wie.
Teraz już chodzi mi po głowie przede wszystkim to bieganie w Bytowie. Zupełnie nie wiem jak tam będzie. Czy wyprzedzaj±cy id± pierwszym czy zewnętrznym torem, a je¶li zewnętrznym to ile będę musiał nadłożyć drogi, ile osób pobiegnie i co poczuję kiedy pierwszy raz kto¶ mnie zdubluje.
Cały czas chodzi mi po głowie proste porównanie- takie bieganie w kółko jest jak przesiewanie ziemi. W obu przypadkach trzeba się zamkn±ć w sobie. Głowa sobie a cała reszta sobie. Jak przez półtora roku przesiewałem w głowie działy mi się różne fantastyczne rzeczy. Czasem też okropne, bo to bardzo żmudna praca. Fizycznie też nieĽle daje. Nic dziwnego że zrobiło mi się od tego lekkie karczycho, przynajmniej jak na biegacza, bo jednak nie łapię się do kategorii ABS.
Tamto przesiewanie nieĽle mnie wzmocniło. Trochę dlatego że w głowie działy się przeróżne ważne dla mnie rzeczy, często, co dla ludzi było dziwne radosne. Gdybym nie potrafił budować w sobie swojej pogody było by mi trudno. A teraz to samo powinienem przećwiczyć teraz. Jako¶ tak nie potrafię się tego zacz±ć tego obawiać. Mam tylko w±tpliwo¶ć jak zacz±ć dostatecznie wolno i czy aby na pewno jest to dobry pomysł. W Poznaniu pierwsze pi±tki biegłem po 20,30 a po 25 kilometrze już po 22 minuty pi±tka (ale też regularnie). Czy zwalniaj±c więcej zyskam czy stracę?
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |