2007-10-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| (czytano: 98 razy)

Kolejny raz my¶lałem na treningu o Poznaniu. Było kilka rzeczy, które bardzo mocno zapadły mi w pamięć. Rozmowa z Jerzym Warszawskim podczas biegu. Nigdy nie przepadałem za gadaniem w czasie biegania. Kiedy trafiał mi się jaki¶ gaduła starałem się rozstać. A tutaj po chwili sam zacz±łem rozkręcać rozmowę. Jako¶ tak przypadło mi to towarzystwo do gustu. Cał± druga połow± tasowali¶my się- kto¶ odchodził, kto¶ doganiał. Fantastyczna była jego rado¶ć na mecie. Niby nabiegał tyle, co zwykle, ale cieszył się ogromnie. Inna sprawa, że niewielu jego rówie¶ników jest w stanie przebiec taki dystans. A poniżej trzech godzin to jest rzeczywi¶cie sukces.
Przemek Torłop skacz±cy, dlatego że pobiegł 3.20. W ogóle bardzo dużo ludzi cieszyło się na mecie. Mój te¶ć, dlatego że poprawił życiówkę i pobiegł poniżej 3.30, moja Kasia, dlatego że pobiegła powoli (pierwszy raz jej się udało). Ja też byłem szczę¶liwy, tak dawno nie biegałem tak szybko.
Nie wiem, jaki sens ma konfrontowanie Warszawy z Poznaniem. Kiedy słyszę lub widzę takie dyskusje czuję się jak w towarzystwie kiboli- jeste¶ z Warszawy to cię nie lubimy (i w wersji hard wklepiemy). Jako¶ wydaje mi się, że trac± na tym oba maratony a najbardziej biegacze, którzy w nich biegaj±. Na forum Poznania tekst „niestety Warszawa zrobiła lepsz± kampanię”. To chyba dobrze, bo czę¶ć ludzi, którzy dzięki temu przekonali się do biegania za rok- dwa pobiegn± i w Poznaniu. Jako¶ nie potrafię się przekonać do konfrontowania z innymi, więcej mam z tego, że staram się korzystać z różnych ode mnie ludzi.
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |