2012-01-12
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Znalezisko. (czytano: 328 razy)

Dzisiaj kto¶ sprzedawał na straganie szczę¶cie. Leżało sobie w¶ród starych pami±tek, zakurzonych ksi±żek i niepotrzebnych rupieci...Leżało i patrzyło na wszystkich z niedowierzaniem. Ludzie przechodzili obok, rzadko kto¶ podchodził kupić broszurkę, kalendarzyk, filiżankę. I obojętny wzrok się ¶lizgał po głupich drobiazgach, a szczę¶cie tak prosiło się do domu, nie¶miałe i wstydliwe...Błagalnie podnosiło wzrok, cichutko co¶ szeptało, ale ten kto¶ przechodził obok, a szczę¶cie lecz wzdychało..
Robiło się ciemno, wracałam do domu. Pocieraj±c zmarznięte ręce sprzedawca zbierał towar, co¶ pomrukuj±c pod nosem. Przeszłabym dalej, ale raptem poczułam spojrzenie, błagalne , bezradne i nieszczę¶liwe, jak pożegnalne westchnienie. Podeszłam, a na plastikowej witrynie maleństwo drżało ze smutku i żalu. Było zmęczone, chciało ciepła, zamarzło na tym chłodzie, ale maleństwo nie było nikomu potrzebne.
"Ile to kosztuje? " - mój głos zadrżał z napięcia.
"Co? To? A bierz tak, nie jest mi potrzebny ten złom!"
Ostrożnie wzięłam maleństwo, troskliwie przycisnęłam do siebie, owinęłam szalem i prawie pobiegłam do domu.Biegłam go ogrzać. Na mroĽnych ulicach latarnie jakby u¶miechały się do mnie. I ¶miał się biały ¶nieg. I niebo. Cały ¶wiat u¶miechał się do mnie.
Przyniosłam go do domu, i raptem zrozumiałam , że nikomu już go nie oddam, na zawsze zostanie ze mn± !
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |