2007-11-14
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 5 rano.... (czytano: 145 razy)

... wyrywa mnie ze snu krzykliwy dĽwięk telefonicznego budzika. 30 minut póĽniej jestem już na trasie. Dzisiaj ponownie odwiedziłem moje rodzinne k±ty.
Miałem kilka spraw do załatwienia, a żeby trening nie przepadł musiałem wstać o tak barbarzyńskiej porze.
Po kilku kilometrach zaczęło robić się widno i coraz większa liczba stalowych rumaków atakowała mnie swoimi ¶wiatłami.
Dzisiaj w planie było 15km w pierwszym zakresie przeplecione przebieżkami. Idealna dla takiego dystansu jest pętelka przez Tkaczew i wła¶nie t± trasę wybieram.
Jest na niej taki odcinek jak z reklamy Flory, kojarzycie? Dwa kilometry pro¶ciutkiej drogi, po obu jej stronach stare, pokryte niewielk± warstewk± ¶niegu dęby a w tym drzewiastym korytarzu ja. I cisza, szum wiatru, delikatny ¶nieżek, w oddali słychać szczekanie psa. Genialne!!! Dla takich chwil warto wstać tak wcze¶nie.
Z poza biegowych niusów: będę miał laptopa! :)
Taki przyspieszony prezent pod choinkę.
Już za kilkana¶cie dni będę musiał się na jaki¶ model zdecydować. Slęczę przed monitorem przegl±daj±c parametry kolejnych lapków - mam już od tego lekk± kręciołę. Może kto¶ jest w stanie pomóc i co¶ doradzić? T
Pozdrawiam czytaj±cych. Je¶li takowi wogóle s±?
"Pokonanie swych słabo¶ci to jest to co się docenia..."
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |