Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [22]  PRZYJAC. [74]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Jacek Księżyk
Pamiętnik internetowy
A licznik jego cztredzie¶ci i cztery i dalej bije ;-)

Jacek Księżyk
Urodzony: 1968-06-07
Miejsce zamieszkania: Mysłowice
17 / 31


2013-01-11

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Wspomnienie (czytano: 428 razy)

 

W ubiegłym miesi±cu biegałem w niewielkim, sympatycznym biegu z okazji ¶więta górniczego. Bieg niewielki, wysiłek też, ale w czasie odpoczynku, kiedy byłem w tzw. roztrenowaniu, bieganie rekreacyjne w towarzystwie znajomych jest jak najbardziej wskazane. Nie o samym biegu jednak chciałem napisać, a o trasie. Kiedy wystartowali¶my, to przez pierwsze 300 metrów nic się nie działo, ale w momencie kiedy wbiegłem do lasu, dopadły mnie wspomnienia. W pewnej chwili przeniosłem się w czasie jakie¶ 35 lat. Miałem ok. 9-10 lat i wtedy wła¶nie było moje pierwsze podej¶cie do biegania. W lesie na Słupnej byłem zmuszany do biegania po trasie biegowej. Nie pomyliłem się : byłem zmuszany, bo bieganie nie było moim pomysłem. W wieku 10 lat każdy normalny chłopak chce grać w piłkę a nie biegać na bieżni, czy tym bardziej w lesie ( był to czas kiedy byli¶my potęg± w piłce kopanej ). Nie wytrzymałem długo, chyba nawet rok czasu nie dałem rady. Na sam± my¶l o kolcach, bieżni, czy długim wybieganiu w lesie dostawałem czkawki i mi się odbijało. Nie mój pomysł, brak motywacji, wrodzone lenistwo i obrzydliwa wręcz niechęć do biegania ( wzrastaj±ca z każdym treningiem ) spowodowała dosyć szybki koniec kariery młodego lekkoatlety.
Minęło kilka lat, skończył się stan wojenny i chyba tak pod wpływem akcji Tomasza Hopfera postanowiłem zacz±ć biegać. Tym razem sam chciałem. I znowu Słupna, znów te same trasy, ten las. Czasami biegłem sam, czasami w kilkoro, choć wtedy jeszcze tłoku w lesie nie było. Tym razem wytrzymałem dwa tygodnie. Plus tego był taki, że dobrze poznałem le¶ne ¶cieżki mysłowickich lasów.
Przez wiele lat moja przygoda z bieganiem nie wytrzymywała próby czasu. Dwa, trzy tygodnie nieregularnych treningów – to wszystko na co mnie było stać. Ale zawsze te treningi zaczynałem na Słupnej.
Kiedy na przełomie 2005 i 2006 r. wyjechałem na blisko pół roku z domu, kolejny raz podj±łem biegowe wyzwanie. Bez większy nadziei. A jednak co¶ się stało, co¶ zaskoczyło i truchtam do dzisiaj. Oczywi¶cie zacz±łem od ¶cieżek na Słupnej. Dzisiaj tam rzadko bywam, bo mam wrażenie że trasa się skurczyła. Jednak zawsze na pocz±tku sezonu odwiedzam tamte rejony, aby przypomnieć sobie o tym, ile razy musiałem zaczynać, aby w końcu się udało.
I jeszcze jedno, w tym samym miejscu wzi±łem udział w 2006r. w pierwszych swoich zawodach : Bieg Trójk±ta Trzech Cesarzy, 10 km. z czasem 53,43. Dzisiaj ten bieg już nie istnieje, a ja … biegam dalej ;-)

Dzisiejszy trening : ok. 10 km ( pierwszy zakres ) + siłownia. Bieganie ok. ! ale przerzucanie żelastwa – to nie moja bajka.


Zdjęcie pochodzi z Biegu Trójk±ta Trzech Cesarzy z 2006 r.

J.Ksi.

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
00:21
skuzik
00:17
lachu
23:54
VaderSWDN
23:46
Namor 13
23:14
Hubert87
23:13
uro69
23:05
Dajesz Byku
22:57
AntonAusTirol
22:47
Darasek
22:26
rolkarz
22:12
Mr Engineer
22:04
KejSi
21:51
eldorox
21:47
Stonechip
21:40
mihone
21:08
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |