2009-04-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Berlin zdobyty. (czytano: 366 razy)

Zupełnie niespodziewany wynik na płaskiejm łatwej trasie Berliner halbmarathon. Pobiegłem prawie o 10 minut lepiej od zeszłotygodniowego biegu w Poznaniu. Nowa życiówka to 1:27:45. Miejsce 618/17888.
Wynik cieszy tym bardziej, iż udało się nabiegać taki czas po mocno zapracowanym tygodniu. Między innymi przez pracuj±c± sobotę nie udało się wyjechać dzień przed biegiem. Była taka opcja, polegaj±ca na noclegu w mieszkaniu Popeya. Ostatecznie wyjechałem z małżonk± o 6:55 spod domu, o 8:50 zostawili¶my samochód pod IKEˇ na Tempelhof. Podjechał po nas Popeye i pod±żyli¶my w kierunku startu.
Po dobrej 30 minutowej rozgrzewce wbili¶my się do strefy B. Za nami około 17.000 ludzi, przed nami najwyżej 1000. Minutę przed startem stali¶my na linii dziel±cej strefę A i B.
Trasa płaska, pogoda idealna, 12 stopni, czyste rze¶kie powietrze po wczorajszym deszczu. Przez większo¶ć trasy wydawało mi się, że biegnę cały czas z górki, do¶ć mocno obawiałem się ewentualnych podbiegów, ale okazało się, że było to tylko złudzenie. Pocz±tek ostrożny, pierwsze 2 kilometry w tempie około 4:20, póĽniej leciałem poniżej 4:10, momentami schodz±c nawet na 3:55.
Szczę¶liwy i niezmiernie zmęczony dotarłem do mety. Wygl±dałem raczej nieciekawie, gdyż 5 metrów za met± dopadł mnie lekarz, próbuj±cy ustalić czy nie zemdleję. Na szczę¶cie obyło się bez interwencji.
Na mecie woda, herbata, banany i uwaga… piwo erdinger alkoholfrei! Smak niesamowity.
Z minusów: słabe punkty odżywcze na trasie, jedynie woda, brak powerade itp.
Czas ustalić nowe cele na rok 2009;)
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |