2018-04-23
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Parszywa trzynastka (czytano: 1135 razy)

Maraton to wyzwanie nie lada dla każdego. Tak dla każdego, niezależnie od tego czy jeste¶ młody czy stary, czy jeste¶ zawodowcem czy amatorem czy jeste¶ zdrowy czy...
Każdy kto przebiegł ten „Królewski” dystans ma inne przemy¶lenia i odczucia. Jedni powiedz± „nigdy więcej” i na tym się kończy, inni też powiedz± „ nigdy więcej” a na drugi dzień planuj± następny maraton, kolejne życiówki. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy begaczy. Żaden bieg nie sprawia mi tyle samozadowolenia co maraton. Niestety życie to nie jest bajka i zdarzaj± się ciężkie chwile, które weryfikuj± plany. Niespełna dwa lata mijaj± od moich „trudnych chwil”, przyszedł czas na próbę charakteru, na podjęcie kolejnego wyzwania maratońskiego, na walkę.
Nie na przetrwanie, jak w Berlinie, lecz co¶ więcej, na nowe życiówki w „nowym biegowym życiu”.
Warszawa czy Kraków? oto jest pytanie, gdzie ten „trzynasty” moim łupem padnie. Wybieram Cracovię mimo, że to już będzie mój czwarty maraton w tym Królewskim mie¶cie. Zrobiłem tu życiówkę i jest blisko, to przechyliło szalę. Wczesnym rankiem w dobrych humorach z Ag± i Marcinem docieramy na miejsce. Każdy na swoje, Aga na punkt „paparazzi”:0) a my szatnia, depozyt, kibelek. Wspólna fotka przy starcie, tradycyjny kop w d.... od Agi i przy dĽwiękach AC/DC z ciarami na całym ciele ruszam na podbój „trzynastki”. Pocz±tek jak zwykle pełen emocji. Kibice dopinguj±, tłum niesie do przodu. Wyprzedzam sporo osób, lecz to ma być bieg spokojny, po „now±” życiówkę, ale nie szalony. Kilometr,dwa, pięć, już czuć żar z nieba oj będzie dzisiaj „piekło”. Każdy „wodopój”to kilka łyków wody i kubek, dwa na głowę dla schłodzenia, bo inaczej to udar murowany. Biegnę w bardzo dobrym tempie, chyba ciut za szybko, ale jest ok, nie męczę się wci±ż wkoło tłum, więc niesie. Na siódmym kilometrze pojawiła się moja „Żabcia” z foto w ręce. Niemogłem jej przegapić, bo krzyczała jak kibol na meczu :0) Uwielbiam :0) Niestety bieganie w tłoku to również prawdopodobieństwo, że co¶ się może przytrafić przez czyj±¶ nieuwagę i chciał nie chciał gdzie¶ koło dwunastego kilometra kto¶ „podci±ł” mi tę moj± nieszczęsn± słab± nogę. Na szczę¶cie nie wyrżn±łem, bo oparłem się na innym biegaczu uff … Mniej więcej co 10 km zjadam kolejnego żela. Kontrola zegarka „kurcze jest dobrze” pomy¶lałem idę po „czwórkę”chyba? Dwudziesty km., k±piel w strumieniu wody ze spryskiwacza ustawionego przy drodze. Chwilowa ulga, bo wszystko momentalnie wysycha. Słońce już pali na całego. Gdzie¶ na trasie był pomiar temperatury kto¶ obok mnie mówi do kolegi „widziałe¶? Temperatura powietrza 35 stopni a przy drodze 55!” Czy to była prawda? Całkiem prawdopodobne. Mijam półmetek 1.57 super czas, oby tak dalej! Niestety tu zaczynaj± się „schody” co¶ jest nie tak, ta „pieprzona noga nie podaje”, oddechowo mimo wszystko ok, ale nie mogę utrzymać tempa. Dochodzi trzydziesty km zaczyna „nawalać” „czwórka” mięsień staje się dziwnie ciężki. Nie kuleje, nie boli a ja kur... nie mogę jej rytmicznie pchać do przodu! Tempo mocno spadło, od 35 km muszę przy „wodopojach” przej¶ć do marszu, żeby trochę dać „jej” odpocz±ć. Już wiem, że czwórki nie złamę, ale nie chcę wypa¶ć poza 4.30 bo to uznałbym za porażkę, dlatego próbuję walczyć jak tylko się napiję i schłodzę. Nareszcie bulwary, lubię tam biegać, chociaż do mety jeszcze daleko, wypatruję Damiana, który miał tam obstawiać trasę. Już my¶lałem, że go przegapiłem, a tu na 40 km stoi i krzyczy „ Paweł! no wreszcie ile mam na ciebie tu czekać!” Dzięki Damian za ten 41km, bo to był ciężki odcinek dla mnie. Motywator z Ciebie niezły, bo ta cholerna góra została za mn±, a tak chyba bym szedł zamiast biec.Teraz już nie wolno się zatrzymywać, bo nie wypada robić obciachu na finiszu :0)
Ta ostatnia prosta zawsze robi wrażenie s± ciary, ¶wieczki w oczch i Agnieszka czekaj±ca na mnie z rado¶ci± w oczach, że już jestem :0) 4.26 12 to czas mojej „nowej życiówki”, może nie powala, ale ... Fakt chciałem więcej, ale jak się nie ma co się lubi … to się ma za sob± „parszyw± maratońsk± trzynastkę” i jak to było? „nigdy więcej” hym... to kiedy ta następna życiówka ?:0)
Paweł
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |