Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [12]  PRZYJAC. [38]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
robsik
Pamiętnik internetowy
Goni±c za szczę¶ciem...

Robert Siwiec
Urodzony: 1974-01-28
Miejsce zamieszkania: Warszawa
218 / 230


2009-09-24

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Powrót marnotrawnego.. (czytano: 520 razy)



Długo mnie tu nie było, prawda? Wstyd się przyznać i tłumaczenie zasadniczo nie wchodzi w rachubę. Z drugiej jednak strony kilka słów wyja¶nienia należy wszystkim moim czytelnikom. Otóż można to okre¶lić jednym zdaniem: kompletny spadek formy psychicznej z powodu kolejnej kontuzji. Szczę¶liwie pojawiło się nowe Ľródło inspiracji i energii i powoli wstaję na nogi.
A co się działo do tej pory? Znowu pasmo piszczelowo-biodrowe. Oznaczało to dla mnie znowu niezrealizowany półmaraton i niestety spadek formy psychicznej. Przez wakacje straciłem 4 kilogramy, ale w żaden sposób nie pomogło to mojemu bieganiu. Może plan, który podejmuję nie jest najlepszy? W każdym b±dĽ razie znowu jestem w punkcie wyj¶cia – muszę znowu przemęczyć się przez tę kontuzję i wrócić do treningów w niedalekiej przyszło¶ci.
Przez ten czas w zasadzie zupełnie nie biegałem, a rowerem zrobiłem w sumie może z 15km. Czas leniuchowania…

Wczoraj odebrałem rower z serwisu – zwykły przegl±d + centrowanie tylnego koła. Okazało się, że opona tylnia się skończyła w miejscach stuku z obręcz± – wymienili. Wytrzymała ciut powyżej 2,2 tys. km – jak na moje oko, to jako¶ mało. Ale nie ma tego złego - dostałem bardziej uniwersaln± oponę (poprzedni± miałem mocno trailow±), więc powinno się nieco lżej jeĽdzić :)
Rower odebrałem w samo południe – słoneczne i bezwietrzne, napełniony pozytywn± energi± poleciałem do serwisu pieszo, aby móc wrócić rowerem. Opłaciło się! To jest uczucie za którym już się dobrze stęskniłem! To też od razu powstała w mojej głowie my¶l, że jeszcze tego wieczora muszę pojeĽdzić. Plan jednak został zniweczony przez zmęczenie po 3-godzinnym spotkaniu w języku angielskim – odpu¶ciłem sobie.

Dzi¶ jednak nie było przepro¶. Zmęczenie wprawdzie próbowało mnie powalić z nóg i już przysypiałem w opakowaniu, ale dĽwign±łem się i ruszyłem na przejażdżkę. Tym razem zabrałem ze sob± iPhona, który pełnił dzi¶ dwie funkcje: szafa graj±ca (ze słuchawkami bluetooth stereo) oraz zapis ¶cieżki GPS. Trzeba przyznać, że słuchawki bluetooth s± całkiem wygodne na takie rowerowanie – po dłuższym czasie jednak uczy mi zwiędły. Może jeszcze te moje biedne uszy się przyzwyczaj±? Zobaczymy.

Już na trzecim kilometrze capnęli mnie policjanty. Chyba chcieli mnie przydybać za przejechanie na czerwonym ¶wietle – pech chciał, że dokładnie spojrzałem na jakim ¶wietle wjeżdżam, więc zasadniczo nie wiele mogli zrobić. Byli jednak przy tym sympatyczni i podjęli decyzję, że jednak mnie spisz± wraz z numerami roweru – tak na wszelki wypadek (w końcu nie wielu rowerzystów jeĽdzi grubo po 22:00 :)) ). Po¶mieli¶my się więc trochę i ruszyłem dalej. A dalej już nic się nie działo. O¶wietlenie mam na tyle denerwuj±ce kierowców, że dzi¶ po przejechaniu prawie 22km żaden nie miał w±tpliwo¶ci, że zbliża się do rowerzysty :)) – inwestycja warta była zachodu :)))

Niestety końcówka rowerowania znowu odczuwałem swoje dolegliwo¶ci przybiodrowe. Niby nic wielkiego, ale widać, że na razie ta granica odczuwania bólu została obniżona do ok. 20km Na wszelki wypadek już odpu¶ciłem sobie dzi¶ bieganie – lepiej nie przeginać…
Satysfakcja jednak znowu wróciła i jest ze mn± – mogę troszkę powalczyć z treningami i ruszać się – czyż to nie piękne? :)))


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Raffaello conti
21:49
cisek11
21:26
Pawel63
21:10
eldorox
21:09
romelos
21:04
511402 jarek
20:52
alinek
20:47
wieslaw44
20:36
GriszaW70
20:36
keicop
20:16
Bartu¶
20:12
Zedwa
20:02
GrandF
19:50
Rychu67
18:45
Grzegorz Kita
18:42
Stru¶ Emu
18:06
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |