Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA   GALERIA   PRZYJAC. [56]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
kejzim90
Pamiętnik internetowy
zakrzu - z potem mi do twarzy

krzysztof zakrzewski
Urodzony: 1990-07-03
Miejsce zamieszkania: Sochaczew
5 / 19


2013-05-27

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Drugi dzień rowerowej trasy na Litwę (czytano: 282 razy)



DRUGI DZIEŃ WYPRAWY ROWEROWEJ DO TROK NA LITWIE

Ten tekst( podobnie jak relacja z pierwszego dnia) skopiowałem z swojego profilu na fb. Pisałem to kilka dni temu podczas wycieczki integracyjnej;) Kolejne dni będę już opisywał na bież±co... Życzę miłej lektury:)

***


Drugi dzień naszej podróży na Litwę przypadał na 8. lipca, dzi¶ 22 luty (tekst pisałem 22, dzisiaj mamy 24. ale nie było kiedy przepisać, w Piasecznie nie mieli¶my dostępu do internetu). Nie pamiętam wszystkich szczegółów, ale co¶ postaram się naskrobać.

***

Obiecałem przed weekendem, że codziennie będę wrzucał relacje z jednego dnia trasy... Jak widać nie jestem słowny. Bogaty weekend, sporo się działo. Szybki poniedziałek, wtorek. Nie było kiedy... Teraz siedzę w autobusie. Pomału opuszczamy Warszawę. Jedziemy z ekip± na wyjazd integracyjny. Jestem po głębszymi piwku, więc mogę być trochę wylewny;)
Wracaj±c do tematu. Nocleg w miejscowo¶ci Poniatowo u babci Damiana Smusa (Sm-s Illo). Babcia Lucyna bardzo go¶cinna. Szczera, mówi±ca z góry co my¶li. Ugo¶ciła nas najlepiej jak mogła. Dla babci nasz przyjazd musiał być do¶ć dużym wydarzeniem, dlatego podzieliła się nim z połow± wsi;) Już wjeżdżaj±c do Poniatowa dostawali¶my wskazówki jak dojechać do babci, chociaż nikt o nie nie pytał.
Nocleg ¶wietny. Po kolacji, prysznicu i piwku zasn±łem bardzo szybko. Nie wiem, jak reszta ekipy, nie kontrolowałem już tego;)
Plan na ¶rodę był prosty. Wstać o 6:00, zje¶ć, szybko się spakować i wyruszyć najpóĽniej o 7. Powinni¶my przejechać podobny odcinek do pierwszego dnia, min±ć Puszczę Biebrzańsk± i w okolicach Augustowa złapać nocleg. PLAN NIEWYKONALNY!!! Dlaczego? Nie chcę narzekać, ale wstać na czas to nie był problem. Ale jak się wycisza budzik i dalej ¶pi, a póĽniej udaje, że wstało się na czas to przepraszam bardzo. Od babci wyjechali¶my o 12. O 10 pobudka. Sklep. Pieczywo, parówka. Pakujemy manatki. Sklep. Pomidor. Pakujemy manatki. Sklep. Co¶ na drogę do jedzenia. ¦niadanie. No i w końcu to na co wszyscy czekaj±. Kuba będzie się pakował. Oczywi¶cie pogubił opaski, które trzymały mu kijki od NW przy rowerze. Miałem zapas. Dałem mu drug±. Nie ma problemu. Pożyczone sakwy od Włodka sprawdzaj± się. Kuba daje sobie ¶wietnie radę, ale bagaż, który wiezie często mu "ucieka". Jako¶ sobie z tym radzimy. O 12 opuszczamy babcię i wyjeżdżamy z Poniatowa. 10-12km i trzeba się zatrzymać. Potrzebny bank lub poczta. Artur opłaci telefon i można dalej. Ale jeszcze Kuba kupi krem przeciwsłoneczny, Damian lody. Ja też chciałem, ale nie kupił mi. Aaaa bym zapomniał: u babci w lodówce zostawiłem piwo. Taki upał był w ¶rodę, że byłoby z sam raz;)
W końcu przed 13 ruszamy i nasze tempo przypomina to z pierwszego dnia. Drugi dzień to czas częstego spogl±dania na mapę, gubienia czy też mylenia trasy, ale też ciężkiego kryzysu kolana Kuby, drogi pełnej ciężarówek, a nie TIR-ów, jak uczył nas Artur. Ze 180-u km nici, ale muszę przyznać, że 137km to i tak wyczyn. Kubusiowi pomogły ma¶ci od Artura i spokojnym tempem ukończyli¶my etap. Kuba nawet rozprowadził stawkę w walce o 300-tny kilometr. Wygrałem go ja:) 200-tny wygrał Damian. Walczyłem, ale był mocniejszy. Każda "setka" danego dnia była premiowana - walka na całego. Każda "setka" danego dnia to bonus. Jak na igrzyskach:)
Dojechali¶my do rzeki Biebrzy i przyszedł czas na poszukiwanie noclegu. Szukali¶my po lewej stronie brzegu. Rozstawić namiot nie było gdzie. Rzeka bardzo wylała, wszędzie mokro. Postanowili¶my zatrzymać się w stodole u jakiego¶ gospodarza, jednak już pierwsza gospodyni, mimo iż była bardzo miła odesłała nas na pole namiotowe do SP. Niestety nie pamiętam nazwy miejscowo¶ci. Nikt pola namiotowego nie obsługiwał, żywego ducha nie było widać, jednak brama była otwarta więc skorzystali¶my z "zaproszenia". "Gospodarz" był tak go¶cinny, że nie był potrzebny nawet namiot. Przy szkole wielka, drewniana, zadaszona scena. Nie trzeba było nikogo przekonywać. Nocleg na scenie. Gwiazdy:P
Rozłożyli¶my się, a Artur u mieszkańców dowiedział się jak dojechać do sklepu. To był nasz cel. ZnaleĽć co¶ na kolację... W międzyczasie pisz±c tekst dwa kolejne głębsze w autobusie, będę milszy:P (...) Droga do sklepu nie była prosta, polne dróżki i lasy wydawały się nie mieć końca. Po kilku instrukcjach od miejscowego dojechali¶my do sklepu 5minut przed jego zamknięciem. Wesoły sklepowy (po nie jednym piwie lub innym trunku) sprzedał nam wszystko poza owocami i warzywami. Jak mówił: "tutaj takie rzeczy nie schodz±" Okazało się, że sklepowy to swój człowiek: "Ty mi nie mów gdzie leży Sochaczew. Ja wiem... Ja mam szwagra z Warszawy"... Tekst dnia, rozłożył nas tymi słowami:) woda, piwko, chleb, żółty ser, dżem i powrót do bazy. Chwilę się ogarnęli¶my, kolacja i nie wiem kiedy, ale odjechałem... na scenie, jak gwiazda rock and rolla"a:P Nazajutrz trzeba dojechać do granicy - ok. 150km, trzeba to osi±gn±ć...
Piwo pomaga marzyć, marzymy więc:)

Cdn...

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu







 Ostatnio zalogowani
keicop
20:16
Bartu¶
20:12
Zedwa
20:02
GrandF
19:50
Rychu67
18:45
Grzegorz Kita
18:42
Stru¶ Emu
18:06
kos 88
17:26
suchciel
17:13
eldorox
17:12
Mr Engineer
17:12
agajagoda
16:43
Admin
16:40
Wojciech
16:39
Raffaello conti
16:15
JACEK W.
16:10
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |