2019-10-19
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 19.10.2019 Sobota Wycieczki Zachodniej dla ParkRUNów (czytano: 294 razy)

19.10.2019 Sobota Wycieczki Zachodniej dla ParkRUNów.
Ostatnio łączę Trening Biegowy-objętość czasowa intensywności, Trening z Nagrody u Orange Theory Fitness i czas pracy, no ja jakoś z tym się trzymam jeszcze ale połączenie będzie kontynuowane, nie wiem co będzie po 31.10, a po 14.11 czy 15.11 zobaczymy jak wyszło oraz jak w międzyczasie wychodzi Bieganie Moje.
Dzisiaj jednak pobudka po 04:00 i jakoś się zbieram.
Wychodzę 04:30 czy 04:35 po ostatkach przygotowań z tym co wczoraj przygotowane, no jednak nie znalazłem swych słuchawek i nie brałem ze sobą nic do telefonu, dalej ruszam i zamiast skromności to wybieram kwotę na rozbuchanie, na szczęście jej nie gubię, jednak raz zgubione 40zł spowodowało rozkawałkowanie powrotu na dzisiaj, z resztą nie wiem czy odpowiednio godzinowo to dobrane, może rozluźnione zbytnio po biegu.
No jest ok bo gdy wychodzę to akurat o 04:45 będzie 503, nie trzeba szaleć z metrem M1. No ok, Ukochana linia przybywa a dalej mam przy DOlnej 519 ale za póxno to dostrzegam, na szczęście przy Spacerowej z racji cyklu sygnalizacji i małego ruchu przesiadam się z 503 na 519 bo cel to Dw.Centralny by ruszyć na Łódź, dla ParkRUN i tylko raz chyba, choć Bieg Ulicą Piotrkowską zaliczony raz w tym roku po 3 latach, ale w sumie po co? chyba nie ma w tym nic zachęcającego na dłużej czy częściej wizytować, phi tam, i cisza bezczynna po tym.
W oczekiwaniu na pociąg uzupełniam na śniadanie czymś żołądek. Poza tym wszystko ok, połączenia bezpośrednie Warszawa-Łódź-Warszawa są ok punktualne i wygodne z miejscem zasiedzenia. No w pociągu pełno Październikowych numerów w Podróży, jeden biorę, poza tym mam do przeczytania 3 inne gazety, czas na to znaleźć chcę ale jestem niewyspany i se zasypiam z raz czy dwa odcinkowo a nawet śni mi się o pociągach które z trudem się mijają na 3 sąsiednich torach by uniknąć wypadku, poza tym wspomniana jest trasa do Częstochowy, hmm... budzę się i ok, nic nie jest źle, ok, jestem w Łodzi i idę od razu przez Centrum do Łodzi Politechnicznej, prosto na zachód a potem w lewo na południowy kierunek ulica Strzelców Kaniowskich i dalej docieram do jakiegoś studia filmowego czy czegoś i dalej zaraz kładka do parku Poniatowskiego, no przypominam se o Łódzkim Półmaratonie 2017, a ech, no już nie chce nic wobec tego pisać i robić mimo sukcesu swego. Walczyć będę o to by frekwencja spora i Ciekawa była na Karczewskim Biegu Szlakami Mazowieckiego Parku Krajobrazowego w 2020 roku.
Dochodzę dalej do kolejnych alejek parkowych, tutaj to no tylko do Warszawskiego Ogrodu Saskiego układ dróg i rozmiar chcę porównać. Reszta inna. Dalej dochodze do toi toi chyba jedynego w okręgu wielu kilometrów, dostosowany dla niepełnosprawnych ale w środku kałuża jakby dachu nie posiadał i zamiast podłogi był chodnik, kałuża jak na jesień właściwa, jak to się stało w zamkniętym obiekcie?
Dalej idę tylko do Sukcesji by się przygotowac na bieg, robię to by zmieścić się w czasie bo 09:00 to niedaleka sztywna godzina, mimo trudów trawiennych i pojemności plecaka i objętości kurtki, udaje się, uff, nawet na jeszcze ćwiczenia jeszcze jakieś porobione choć nie wszystkie ze zwyczajnej gimnastyki przed i po bieganiu, dobrze że Parkrun z racji opóźnień nie jest spacerowo zaliczany.
Ktoś wymienia że Warszawa odwiedzi ParkRUN i chyba jako jedyny mnie wita, uczestników sporo a tam ja tutaj tylko biegnę spokojnie czy umiarkowanie bo tylko mam uzbierać 50# i 100# a wyścigi na Zawodach jak GPCT Olsztyn i Biegi Niepodległości czy Mikołajkowe! No i start, nie wiem tam który jestem, biegnę swoje i tyle, przyśpieszam, biegnę za, obok lub przed dwójka gadającą o swoich planach na bieganie, swoich treningach i tym jak szybko najlepiej pokonali 10km i 15km czy jeszcze inne biegi, tętno też wspominają, jednak męczy mnie towarzyszenie jak tempo nie jest zgrane cały czas. Biegnę czasami z rozstawionymi ramionami ukośnie jak ptak co dopiero do lotu chce się poderwać i tylko to robi. Ech, na koniec wyścig o miejsce, na szczęście jestem dalej w tyle, nie ma tu nagród na szczęście i pierwszy łapię tokem/token i dalej koniec. Podliczone, Pętla 1=00:11:31, Pętla 2=00:11:20.
No a kierunek odwrotny niż się spodziewałem na początku.
Ja wole bieganie swobodne nawet jak biorę udział w wydarzeniu.
Dalej zbierają się ekipy które tu jako drużyny są, RysioTEAM i ŁKS Łódź Kocha Sport a okazuje się że Trener Grupy RysioTeam obchodzi dzisiaj urodziny i wszyscy zawodnicy składają mu życzenia i dostaje prezent, no to świetnie że tak wyjątkowy z tym jest ten ParkRUN. Dalej wszyscy jakieś życzenia dają, nie zapomnieć nic, potem każdy dostaje cukierek od dzieciaka co rozdaje je.
Po wszystkim tylko czekanie aż zamykający stawkę powróci po wykonaniu drugiej pętli z ostatnim uczestnikiem, no dobra, ja powracam, myślałem że do Auchan się dotrzeć uda ale tutaj wejście nierealne od strony parku w ogóle, heh! Wracam do Sukcesji, no dalej już bez spiny z racji punktualności i na ulicę Piotrkowską, dalej szukam czegoś ale nie za drogo, a tutaj nie ma nic ciekawego do posiłku, tylko za drogi żurek, poza tym trudno się zdecydować czy coś tam zjeść. Po drodze targ mały z regionalnymi produktami, jakieś dwa pasztety warzywne wybieram i do domu coś dam, poza tym nieznane przetwory i chleby różne, zachęta zbyt mała.
Na trasie napotykam pełno porozkładanych pluszaków i tez sprzedaż zapałek przez dzieci za 10zł-15zł czy do 20zł nie wiem na jaki cel. Poza tym co zaskakuje to tutaj chodzi ekipa od Jasnej Strony Mocy Sanjaya Jaraszek z Nysy, jestem zaskoczony, że chodzą akurat dziś i tutaj rozdają ulotki, ooo! Dobra, ja tam tylko by się najeść i wrócić wydaję kasę.Zjadam jakiś posiłek brokułowo-sałatkowo-bakaliowy a śniadania do 12:30 powodują że nic innego nie wydają knajpy, trochę to męczące i zniechęca ale dobra... Pijalnie Wódki i Piwa mijane w kilku miejscach odrzucają od razu.
Po wszystkim pora odnaleźć trasę bo się pogubiłem.
Wracam do PKP Łódź Fabryczna, ciekawe jeszcze tylko patrzenie na różne stare i nowe modele tramwajów łódzkich. Na dworzec tylko i w pkp, jakiś kurs do białegostoku, ja jadę tylko na Skeirniewice, z racji heh, tylko drobnych zamiast zgubionej wtedy raz 40-tki w złotych, heh! Docieram, trochę se podsypiam i do Skierniewic.
W mieście na czas 2,5 godziny jeszcze wydaję tylko na jakieś cukiernicze ciekawe i lepsze smakołyki i spacer w rejonie trasy ParkRUN i po parku, oglądam se kawałki trasy i sam park oraz okolice tutaj i pkp. Dziwne było dwukrotne trwałe jeżdżenie na sygnale policji, chyba kogoś szukali lub pilnowali. 4 pojazdy. No w sumie poza tym nic tutaj, zwyczajna spokojność miasta które gigantem na szczęście nie jest. No w sumie zobaczyłem co miałem, powydawałem se co miałem i wracam pkp zgodnie z biletem, choć tez to rozwlekłe.Za dwa tygodnie tutaj znów.park jest ładny i zadbany a żółty szlak pieszy i niebieski szlak rowerowy jak i obiekty historyczne zachęcają do tego co dalej można zobaczyć.
Wracam do Warszawy i też se śpię no a dalej ok, jednak wkurza 504 co się spóźnia o prawie 5 minut, za to 128 jedzie przed nim i jest równie szybkie lub szybsze a linia przyśpieszona nie dopędza zwykłej nawet jak ma mniej przystanków. Na dodatek czerwone światła czasem lub tuż przed czerwonym do czasu, tak na Ochocie Warszawskiej natrafione. Po wszystkim, spokojnie w wyjątkowym miejscu se siedząc ruszam wreszcie do domu. Dobra, jestem lekko zmęczony, czas na jutro się przygotować i wypocząć.
02.11.2019 ParkRUN #49 Mój Skeirniewice
09.11.2019 ParkRUN #50 Mój Warszawa Praga
16.11.2019 ParkRUN #51 Mój Grodzisk Mazowiecki
30.11.2019 ParkRUN #52 Mój Jabłonna
14.12.2019 ParkRUN #53 Mój Warszawa Żoliborz
dalej ParkRUNy #54-100# moje do 26.12.2020 cel oby się udało.
THE END THIS WPIS
Ja0306 Biega Ku Realizacji Celów-Strona Imienna.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu |