2012-06-05
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Bieg Solidarno¶ci (czytano: 481 razy)

2 czerwca w końcu się po¶cigałem:)
Muszę przyznać, że mi tego brakowało. Po długiej przerwie po maratonie i krótkich przygotowaniach doprowadziłem się do przyzwoitego poziomu sportowego (bo do optymalnej formy było daleko…) no i skusiłem się wystartować w lokalnym Biegu Solidarno¶ci.
Dystans około 4,5 kilometra nie wymagał jaki¶ ogromnych przygotowań, po za tym bieg odbywał się 400 metrów od mojego domu. Trasa wokół stadionu lekkoatletycznego, 5 okr±żeń ze startem i met± na stadionie była do¶ć ciekawa. Obsada biegu również całkiem niezła: Klajbor, Poczwardowski, Kamiński, Dzięgielewski, K±piński, Więckowski, Dymek. Było się z kim ¶cigać.
Wystartowali¶my około godziny 13. Pierwsze okr±żenie do¶ć spokojne. Szybko, ale bez szarpania. Na drugim już znacznie przyspieszyli¶my. Od trzeciego nasza 7-osobowa grupa prowadz±ca zaczęła się rozrywać. Dawid z Kamilem uciekli, Sławek trzymał się na trzeciej pozycji, a my walczyli¶my o dalsze lokaty. Wiedziałem, że jak na moje skromne przygotowanie biegnie mi się całkiem nieĽle, ale nie byłem pewien czy wystarczy mocy do końca. Na czwartym okr±żeniu jeszcze walczyłem aby się oderwać od rywali, ale byli tego dnia silniejsi. Na pi±te okr±żenie zabrakło już mocy. Dobiegłem z niezłym czasem na 6 pozycji w klasyfikacji generalnej.
Bieganie jest bardzo sprawiedliwe. Jak się przygotujesz tak pobiegniesz. U mnie wła¶nie tak było.
Z pozytywnych aspektów tego biegu na pewno mogę wymienić dwa:
1) Był to ¶wietny trening szybko¶ciowy
2) Wyzwoliła się we mnie duża sportowa zło¶ć, dzięki której chcę mocno trenować aby jesieni± na „swoim podwórku” znów być najszybszym!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora |