2012-03-27
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| 7 Półmaraton Warszawski (czytano: 677 razy)
PATRZ TAKŻE LINK: http://www.polmaratonwarszawski.pl/

W niedzielę wziąłem udział w Półmaratonie Warszawskim. Był to już mój czwarty start w tej imprezie. W tym roku bieg był rekordowy pod względem frekwencji. Ukończyło go 7174 zawodników!
Występ w tym półmaratonie był dla mnie próba generalną i jednocześnie najmocniejszym treningiem w przygotowaniach do maratonu, który pobiegnę w Dębnie 15 kwietnia. Nie ukrywam, że liczyłem iż moja forma będzie już na takim poziomie, że pozwoli powalczyć mi o dobry wynik i miejsce.
W tym roku zmianie uległa trasa. Start był na moście Poniatowskiego, a meta przy Stadionie Narodowym. Była ona zdecydowanie trudniejsza od poprzedniej, poza tym panowały trudne warunki pogodowe. Wiał bardzo silny wiatr.
Nie zamierzałem się jednak poddawać i celów wynikowych nie zmieniłem. Plan był taki jak zawsze – życiówka.
Wystartowaliśmy o godzinie 10.00. Start odbył się dość dziwnie. Nie było żadnego odliczania, spiker milczał i nagle wystrzał… Połowa ludzi była zaskoczona, część miała jeszcze na sobie koszulki z rozgrzewki. Pierwszy kilometr mimo, że pod wiatr wyszedł bardzo szybko bo przebiegłem go w 3:13. Dogoniłem jednego z zawodników który odpadł z czołowej grupy i postanowiłem się go trzymać. Niestety tempo utrzymywał dla mnie za szybkie i musiałem biec sam. I tak biegłem sam pod ten nieszczęsny wiatr do 6 kilometra. Mnóstwo energii poszło na zmarnowanie. Nie wróżyło to dobrze. Pierwsze 5km pokonałem w 16:57. Kolejni rywale dogonili mnie dopiero na Wisłostradzie gdzie wiatr wiał już w plecy. Postanowiłem się ich trzymać za wszelką cenę. Nie było to proste bo miałem lekki kryzys. Kolejna piątka była szybsza bo pokonana w 16:52. Za tunelem, który był na 10 kilometrze odżyłem. Dopiero teraz biegło mi się dobrze. Nawet długi stromy podbieg w pobliżu Agrykoli nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Jednak źle zaczęło mi biec po dużym zbiegu na 15 kilometrze. Trzecia piątka była przebiegnięta w 17:16. Do końca walczyłem o dobry wynik jednak końcówka nie była dość szybka. Metę przekroczyłem z wynikiem 1:12.13 netto. Dość przeciętny wynik. Trzy razy w życiu pobiegłem szybciej. Dwa razy w Pile i raz rok temu w Warszawie. Wtedy było 1:11.16, ale wtedy była lepsza trasa, lepsza pogoda i dobra grupa.
Zająłem 17 miejsce w klasyfikacji generalne i 4 w wiekowej M-35. Świetnie pobiegł brat Mariusz. Zajął 3 miejsce i poprawił rekord życiowy. Dobrze zaprezentowały się też Karolina i Ania startujące w Mistrzostwach Polski kobiet, oraz cała drużyna TKKF Płock. Zajęliśmy 8 miejsce klasyfikacji drużynowej a drużyn było aż 101!
Podsumowując, bieg ten był dla mnie bardzo ciężki ze względu na warunki i złą taktykę na początku. Jeśli tak pobiegnę w Dębnie to mogę nie ukończyć… Teraz jeszcze trochę ciężkiego treningu i przyjdzie czas na walkę w Mistrzostwach!
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Marysieńka (2012-03-29,09:00): Powodzenia w Dębnie:)) Master Piernik (2012-03-29,09:31): Przemek nie jest przecież źle, na ten wynik złożyło się wiele czynników o których piszesz, myślę ze Ty jako rozsądny człowiek i biegacz wykorzystasz to i w Dębnie nie będzie już takich "wpadek"
Pozdrawiam i życzę sukcesów ! suchy (2012-03-29,13:49): Moc będzie w Dębnie!!! Przemek_G (2012-03-29,22:55): Zrobię dużo aby tak było:) Dzięki za miłe słowa
|