Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [29]  PRZYJAC. [184]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
skawka
Pamiętnik internetowy
SPORT - RADOŚĆ ŻYCIA

Anna Skalska
Urodzony: 1980-02-10
Miejsce zamieszkania: Bytom
58 / 98


2009-05-01

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
ogień w butach...udany finish (czytano: 282 razy)

 

3 maj zbliża się dużymi krokami...już zaczynam odliczać ;) Jako przetarcie przed maratonem pozwoliłam sobie wystartować w Krapkowicach na 10km. Plan: rozbieganie, nic więcej, szczególnie, że, widząc zawodniczki na starcie marne szanse na jakąkolwiek wygraną. Życie toczy się swoim torem, udział w zawodach rządzi się swoimi prawami. Na starcie pojawiła się ogromna chęć rywalizacji...ciągle sobie powtarzałam za 2dni maraton, szanuj się kobieto...hahaha...pogadać sobie można.

W końcu pojawił się sygnał startu...ile sił w nogach ruszyli zawodnicy, ja też, między innymi dlatego, by uniknąć kurzu, ponieważ start był na stadionie żwirowym.
Biegnąc wpadłam w rytm...jakimś cudem nie umiałam zwolnić, adrenalina pokazała swoje pazurki. Ruszyłam przed siebie w pogoni za tzw "rywalami". Biegnąc tak, zaczęłam mijać dziewczyny z mojej kategorii, najpierw dwie zawodniczki później jedną...zaczęło mnie to mobilizować do szybkiego biegu...krok za kroczkiem mijałam kolejnych zawodników...to jeszcze bardziej mobilizowało. Żeby nie było, ja również byłam wyprzedzana, czasem udało mi się utrzymać tempo, ale tylko przez pewien większy bądź mniejszy odcinek. Na niecałe 2km przed metą zauważyłam 2 biegnące dziewczyny...włączył mi się 4 bieg...nie sądziłam, że uda mi się dojść którąś z nich, ale...udało się przynajmniej jedną. W głowie coś mi mówiło...nie poddam się bez walki...5 bieg i fruuu...Z każdym krokiem zbliżałam się do jednej z dziewczyn...nagle coś we mnie wybuchło...sama byłam w szoku. Kiedy mijałam rywalkę...powiedziałam sobie nie daj się, walcz do końca. Nie było łatwo...ale się udało, dzięki temu ostatni kilometr zrobiłam w czasie 3:57 hehe jednocześnie do drugiej dziewczyny zabrakło mi 20sekund. W rezultacie uzyskałam wynik 43'32" (gorszy niż w Cieszynie). Po raz pierwszy w życiu, tak walczyłam na zawodach...nie poddałam się, to dobrze wróży ;)

Mam nadzieję, że ten start nie zaszkodzi mi w biegu maratońskim...całe szczęście, że biegnę go rekreacyjnie, chociaż kto wie hihihi...czas pokaże. Na dzień dzisiejszy taktyka brzmi: wolno i przyjemnie :)

Na mecie --->>>


Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
VaderSWDN
21:26
soniksoniks
20:54
benfika
20:43
gijom
20:21
Bartaz1922
20:19
jaro42
20:16
perdek
19:50
malkon99
19:47
Piotr100
19:21
szymk
19:19
Robak
19:14
."RoBsoN".
19:04
tomas
19:01
Raffaello conti
19:01
Wojciech
18:13
bogaw
17:58
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |