2009-04-24
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| dzień bezczynności (czytano: 251 razy)

Piątkowy dzień okazał się dla mnie bardzo męczący...i to nie dlatego, że byłam zabiegana, czy miałam jakieś urwanie głowy....każdy by zapytał dlaczego?...odpowiedz jest prosta...BEZCZYNNOŚĆ...od rana nic innego nie robiłam, tylko siedziałam...od tego boli mnie małe co nie co :) KOSZMAR...szczególnie, gdy jest się nadpobudliwą osobą - oczywiście w tym pozytywnym znaczeniu :)- po prostu, ja nie potrafię usiedzieć w miejscu,...a tu niestety trzeba było siedzieć 90min na egzaminie w komisji.
Straszne nudy ;( ...z początku było jeszcze ciekawie, ponieważ przez 20min słuchałam płyty z lektorem w języku angielskim, ale następne 70min cisza...cisza...cisza...jakieś szmery...i znowu cisza...okropność, już wolałabym pisać ten egzamin,
...żeby nie było za mało, nasza pani Dyrektor zrobiła konferencję, która nawet była ciekawa szczególnie pierwsza część - PIERWSZA POMOC, na której dowiedziałam się nowych rzeczy. a mianowicie kilka niezbędnych informacji na temat zwykłej folii termicznej, która ma 2 zastosowania - może ogrzewać i jednocześnie chłodzić....ciekawe ;) Zawsze wiedziałam, że utrzymuje ciepło,...ale chłodzi? A tu taka niespodzianka ;) kiedy przykryjemy się tak, by złota strona była na zewnątrz utrzymujemy ciepło, natomiast gdy na zewnątrz jest strona srebra to chłodzimy...człowiek uczy się przez całe życie. Dobrze wiedzieć o takim przeznaczeniu foli ;)
Wracając do marudzenia ;) kolejne 3 godziny płaszczenia nie powiem czego :P całe szczęście, konferencja ciekawa.
Po skończonej konferencji miałam nadzieję, że szybko wrócę do domu...i znowu...nie może być zawsze pięknie i ładnie, tak jak byśmy chcieli. Dziś w Bytomiu mecz...Bytomska Polonia gra z Cracovią, a to oznacza...kibice :(
Kiedy doszłam do dworca autobusowego wszędzie stali "gapie" i mnóstwo uzbrojonej policji...radiowozów...no cóż zrobił się korek...dojazd do dworca autobusowego zatrzymany ;( na czas przybycia tych małych potworków śpiewających ile sił w płucach. Najlepsze było to, że od dworca PKP kibice zasuwali pieszo na stadion, a to akurat w moim kierunku. Niestety trzeba było czekać na autobus ok 40min...
Do domu wróciłam o 17.00...bez życia...czułam się jak kapeć, w dodatku wygłodniały ;)
Kolejny dzień bez treningu, a za tydzień biegnę maraton...na szczęście rekreacyjnie, bo na wynik nawet nie mogłabym liczyć...muszę w końcu wziąć się w garść i zacząć porządnie biegać, bo od paru tygodni obijam się jak mogę, nie wiem dlaczego...może dlatego, że biegam samotnie ;( czasem towarzyszy mój psiak, ale z nim biega się wolno ewentualnie wyrabia siłę biegową. Pomyliły mu się rolę...o ile ja wiem husky powinien być z przodu a nie tyłu... dowcipniś w dodatku stawia opór...mam psa z gatunku leniwiec :)))
Na zdjęciu mój leniwiec, ale kochany...pocieszy...po ciężkim dniu w pracy zawsze wita z radością ;-)))
Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora Grażyna W. (2009-04-24,20:54): Aniu, masz rację takie siedzenie jest o wiele bardziej meczące niż aktywnośc fizyczna. Można mieć zakwasy w pewnym miejscu :))) Grażyna W. (2009-04-24,20:55): Leniwiec oczywiście cudny :) golon (2009-04-24,21:24): Aniu ale śliczna fotka i z pieskiem :) współczuje Ci takiego siedzenia na egzaminie w komisji :) ale taką panią
|