Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [30]  PRZYJAC. [65]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Asmaen
Pamiętnik internetowy
Powrót do przeszłości V

Grzegorz Sokół
Urodzony: 1974-09-05
Miejsce zamieszkania: Sosnowiec
54 / 94


2009-04-24

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
156 dni. (czytano: 188 razy)

 

Wczoraj po pracy pojechałem z żonką podpisywać umowę z operatorem mojej kablówki na dostawę internetu. Nareszcie podłączą mnie do sieci i będę mógł nadrobić zaległości na Maratonach :) Wszystko przebiegło bez problemów i "zadowoleni" z kolejnego wydatku miesięcznego jaki sobie zafundowaliśmy, postanowiliśmy pojechać do SilesiaCityCenter w Katowicach. A że godzinka była obiadowa więc kierujemy nasze kroki do części jadłodajniowej. Z żonką lubimy mieć wybór co do rodzajów i ilości konsumowanych kalorii więc padło na tzw bar z jedzeniem na wagę. Jak jestem głodny to wszystkie moje zmysły są bardzo wrażliwe na jedzonko. Obfitość i różnorodność serwowanych potraw była duża a żołądek domagał się jego wypełnienia! Nagle, w jednej chwili ukazały mi sie przed oczami dwie postacie: diabełka i aniołka. Diabełek oczywiście kusił-pierożkami ze skwarkami, kurczaczkiem opiekanym, kapustka zasmażaną i innymi tego typu specjalnościami. Aniołek groził palcem diabełkowi i szeptał mi do ucha o sałatce wielowarzywnej, soczku owocowym, rybce na parze itp.
Oczywiście wybór należał do mnie ale pokusa diabełka była wielka. I już podchodziłem żeby nabrać 5 dużych pierogów z mięskiem kiedy aniołek pochylił się i powiedział: "Nie zapomnij, że za 157 dni biegniesz maraton w Warszawie. Jak będziesz jadł takie rzeczy to zapomnij o jego ukończeniu." Po czym zniknął jak pekająca bańka mydlana a diabełek zaczął sie śmiać szyderczo i sugerował, że i tak nie przebiegnę tego dystansu.
Zobaczyłem siebie jak biegnąc w tłumie biegaczy nagle opadam z sił i powoli zwalniam tempo żeby w końcu zatrzymać się i zejść z trasy. NIE!! Nie mogę tego zrobić!! Nie mogę zawieść siebie i wszystkich, którzy trzymają za mnie kciuki.
Moja ręka drgnęła i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przesuneła się w strone pojemników z łososiem gotowanym na parze i sałatce wielowarzywnej. :D Wygrałem! Wynik pierwszej rozgrywki z diabełkiem: 1:0 dla mnie!!

Obiadek był dobry i nie drogi a ja dodatkowo byłem podbudowany tym, że nie uległem pokusie. Teraz tylko tak cały czas a dobry będzie w maratonie czas ;))

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


mamusiajakubaijasia (2009-04-24,12:59): Grzesiu, wyjścia są dwa. Albo pokochać te sałatki, a wtedy podszepty diabełka będę Cię dotyczyć w takim samym stopniu, w jakim kusi Cię kupno nowego koronkowego stanika dla siebie. Wyjście drugie - pozostać przy dotychczasowych upodobaniach, a na maraton zabrać sobie wózeczek na kółkach wypełniony po brzegi pierożkami ze skwarkami:))..........Psiamaćka! Nie każdy ma szczęście posiadania naturalnej postury Adamusa:(
Beata J (2009-04-24,13:05): Grzesiu a może inny wariant. Najpierw pierożki, a potem 15-20 km? Spalisz na pewno i będziesz miał dużo energii podczas biegu :). Zostanie i wilk syty i owca cała. Chyba, że przestałeś trenować.....
Asmaen (2009-04-24,13:17): nie przestałem ale ostatnio miałem mniej narysowanych buziek na kalendarzu :) Ale to się zmieni :)
Marysieńka (2009-04-24,14:35): A wiesz co ja robię, jak aniołek "burzy" się gdy łakomym wzrokiem spoglądam na spoty kawałek serniczka??? Zachłannie go pochłaniam..i nie mam z tego powodu...jakichkolwiek wyrzutów:)))
fog (2009-04-24,14:48): ale uleganie diabełkowi jest takie przyjemne ....;)))







 Ostatnio zalogowani
jacek50
23:35
ProjektMaratonEuropaplus
23:34
gpnowak
22:41
Wojciech
22:30
OSiR Władysławowo
22:20
JolaPe
20:42
Admin
20:41
mirek065
20:38
42.195
20:08
romelos
19:52
VaderSWDN
19:47
maniek79
19:37
Bartaz1922
19:35
czewis3
18:50
janusz9876543213
18:44
zefir
18:12
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |