Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [17]  PRZYJAC. [86]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
Marfackib
Pamiętnik internetowy
W chwili w której umiera w nas dziecko, zaczyna się starość.

Marek Bota
Urodzony: 1963-03-20
Miejsce zamieszkania: Leszno
50 / 105


2008-10-25

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
Yes ! Yes ! Yes ! Kaliska SETKA rozprawiczona (czytano: 729 razy)

 

Oj... jak bardzo nie miałem ochoty jechać do Kalisza, wiem tylko ja, po fatalnym Poznaniu nie widziałem szans na przebiegnięcie 100 km, a przebiec ponownie 70 km było by dla mnie porażką. Znaczy... jechać miałem ochotę, bardzo lubię Kaliskie imprezy Mariusza, ale biegania mam już zdecydowanie dość na ten rok. Ale cóż... zdeklarowałem się, że przywiozę gar jakiejś tam potrawy, więc nie wypadało słowa nie dotrzymać. W piątek w dniu wyjazdu, moje nastawienie do tego biegu bardzo się zmieniło, fizycznie czułem się bardzo dobrze, wirusy i infekcje nękające mnie od ponad miesiąca uciekły i najważniejsze, głowa zaczynała myśleć na TAK.
Zadanie to zaplanowałem wykonać metodą Galloweya biegnąc tempem 6’00” i maszerując 2 minuty na punktach odżywczych i gdzieś w połowie między nimi, czyli co 2.5 km. Na wspólny bieg umówiłem się wcześniej z Przemkiem (ptemo), Tomkiem (scorpius), Maciejem (Macias). Na miejscu dołączył Bogdan (Bodziu) i Sławek Walczak.
Po starcie i przejściu do pierwszego marszu okazało się, że maszeruje z nami ponad 10 osób.
Po 5 kilometrach grupa niestety podzieliła się, ja razem z Przemkiem i Maciejem zostałem w tyle, biegło z nami jeszcze 2 facetów z Częstochowy, jednym z nich był Tomek (Tete) i jeden niezidentyfikowany, więc było nas sześcioro. W tym miłym towarzystwie dobiegliśmy do 25 kilometra. Gdzieś na 30 km zaczęliśmy z Przemkiem nieznacznie się oddalać od pozostałej czwórki i od 35 kilometra biegliśmy już tylko we dwoje. Wiem, że kluczowym momentem, przynajmniej dla mnie w tym biegu jest dystans gdzieś pomiędzy 60 a 70 kilometrem. Gdybym te 10 kilometrów musiał biec w bólach, pewnie tak jak rok temu skończyłbym zawody na 70 km. Do 70 kilometra dobiegamy w czasie 8 godzin, o 9 minut szybciej jak rok temu, fizycznie czuję się znakomicie. Gdy wbiegałem na przedostatnią pętlę już wiem, że setka jest w moim zasięgu. Biegnie się oczywiście coraz ciężej, wydłużamy przerwy chodzone, postanawiamy także pod każde wzniesienie podchodzić, aby nie marnować niepotrzebnie sił, czasu mamy dużo a zależy nam przede wszystkim na ukończeniu biegu. Na 83 kilometrze Przemek ma pierwszy lekki kryzys, musi pomaszerować dłużej, postanawiamy się rozłączyć, proszę go jednak aby nie śmiał zakończyć biegu, ma tyle czasu, że ostatnie 15 kilometrów może przejść nawet spacerkiem.
Na 88 kilometrze doganiam Tomka i z nim kończę bieg w czasie 11 godzin i 50 minut.
Na mecie czeka na mnie Treborus z Kaziem, cieszymy się wspólnie z mojego wielkiego sukcesu. Gratulacje od Mariusza i na mej szyi zawisa medal z trzycyfrowym dystansem trasy.
Przebiegniecie linii mety dystansu 100 kilometrów było dla mnie przeżyciem niesamowitym, czymś mistycznym, czymś nieosiągalnym, czymś czego nie da się opisać, łzy w oczach, niesamowite wzruszenie, czymś czego życzę każdemu kto przebiegł już kilka maratonów, teraz wiem, że warto było poświęcić na rok kolarstwo, aby przekroczyć tę magiczną linię 100 km.

Dziękuję bardzo
Mojej żonie za zrozumienie mojej pasji i przystosowanie naszego „zegara rodzinnego” do mych treningów i wyjazdów na zawody.
Mariuszowi i pozostałym organizatorom za serce, trud i pracę która muszą wykonać abyśmy my biegacze mogliśmy przeżywać tak wspaniałe chwile.
Wszystkim którzy walczyli na trasie i stworzyli ten niesamowity klimat.
Przemkowi na wspólne 83 kilometry.
Marinero, Treborusowi, Kaziowi, Bodziowi, Sławkowi, Januszowi, Jadzi i wielu innym za wspaniałe towarzystwo w czasie nie biegania.
Arturowi (AMD) - za pomoc w układaniu treningów i wiarę we mnie.

(foto: Sebastian i Irena Szpak)











Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora


piter82 (2008-10-27,14:13): gratulacje, wiedziaem ze dasz rade, oby do przodu, wnuczka na pewno bedzie jeszcze z dziadkiem maratony trzaskac hehe pozdrawiam
sopel (2008-10-27,20:46): Marku WIELKI SZACUN , coraz bardziej tli się w mojej głowie ten Kalisz i 100km :) a tak całkiem niedawno startowaliśmy razem do pierwszego naszego półmaratonu :) Pozdrawiam serdecznie
elpaya (2008-10-27,20:58): Gratki,gratki i jeszcze raz gratki :)
Katarina (2008-10-29,10:43): PIĘKNIE :D roztrenowanie w pełni zasłużone :)
Marfackib (2008-10-30,09:42): Wielkie dzięki :-)))
meryt (2009-01-13,09:58): Gratuluję sukcesu , czytam już kolejny raz i każdorazowo mam w oku łezkę wzruszenia.Marek jesteś wielki.Pozdrawiam Marian







 Ostatnio zalogowani
Duchu
14:03
biegacz54
13:50
Ola*
13:39
szunaj
13:35
manjan
13:35
chris_cros
13:08
arco75
12:55
rys-tas
12:54
maratonczyk
12:32
benfika
12:25
szymk
12:19
remas
11:35
młodyorzech
11:20
soniksoniks
11:01
Wojciech
11:01
arturrow
10:19
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |