Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [1]  PRZYJAC. [9]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
ZKB
Pamiętnik internetowy


Krzysiek W.
Urodzony: --------
Miejsce zamieszkania: Zator/Bielsko-Biała
42 / 99


2022-03-20

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
18 Półmaraton Marzanny (czytano: 12 razy)



Półmaraton Marzanny to nie był wcześniej planowany start ale jego termin wypadł na 3 tygodnie przed Dębnem, co idealnie pasowało do potraktowania go jak bieg testowy.
Moja życiówka wynosi 1.28,56 i chyba na dzień dzisiejszy nie była zagrożona, tym bardziej, że celem był bieg mocny ale nie na 100%. Bieg poniżej 1.32 w lekkim komforcie, powiedzmy na 90 % byłby satysfakcjonujący.
Zależało mi przede wszystkim na dobrze taktycznie rozegranym, progresywnym biegu, który miał dać kopa do ostatnich przygotowań do maratonu i patrzenia na cel czasowy całkiem realnie.
Pogoda na niedzielę zapowiadała się nieźle, rześko ale słonecznie, bez zbyt mocnego wiatru. Marzannę biegłem tylko raz, dwa lata temu z czasem trochę powyżej 1.35
Trasa w zasadzie bez zmian, poza kilkoma kilometrami na Starym Mieście. Tym razem biegła przez całe Planty.
Przed 10 było jeszcze chłodno, więc zdecydowałem się ubrać cienką potówkę z długim rękawem plus t-shirt na górę.
Na starcie ustawiłem się za balonikami na 1.29,59 ale bardziej by mieć je jako punkt orientacyjny i nie przepychać się niż faktycznie ruszyć z nimi.
Start jak zwykle szybki i ciężki do skontrolowania tempa ale po jakichś 300m lekko zwolniłem, by trzymać tempo ok 4.30. Tak planowałem do jakiegoś 3-5 km, chyba, że odczucia byłyby lepsze. Pierwsze 3 km wyszły ok .4.23, nogi lekkie i bez poczucie, że to tempo za szybkie. Z doświadczenia wiem, że gdy czuje się, że jest za szybko to tak jest.
Następne kilometry na lekkim spadku wyszły coraz szybciej zbliżając się do tempa, które było jakoś planowane 4.18-4.20. Do nawrotu na kładce, która okaże się nieszczęsna szło szybko i sprawnie, choć słońce i tempo biegu podniosło mi temperaturę.
Po nawrocie postanowiłem ściągnąć koszulkę spod spodu i biegłem jak amator z wciśniętą w spodenki - bywa.
Ten nawrót wybił mnie lekko z rytmu, dwie agrafki zwolniły tempo i od tego momentu do mniej więcej UJ biegło mi się gorzej.
Te kilometry wyszły nawet powyżej 4.20 i pojawiła się wątpliwość, czy tak jak planowałem końcówka będzie na progresie.
Prosta do Wawelu to już szybki bieg, potem zbieg do Bulwarów i ostatnia agrafka. od 16-19 km progres z 4.16 do 4.11 i moc w nogach, która została wystopowana na Focha. Wiatr w twarz uniemożliwił utrzymanie tego tempa i dopiero nawrotka pod Cracovią dała impuls by odpalić co zostało pod butem.
Ostatni km wyszedł 4.02 ale ta meta wydawała się oddalać jak fatamorgana na pustyni. Ta prosta szczególnie na maratonie bywa wielkim testem dla psychiki a gdy pokonują się ją po zewnętrznej stronie to już w ogóle.
Czas oficjalny to 1.31,29 czyli zgodnie z planem a jak okazało się później nawet cenniejszy to wynik, bo trasa przy zbiegu z kładki Bernatki była źle poprowadzona i wydłużyła półmaraton o ok 200-300m.
Pewnie mogło to nie wyjść, bo każdy i tak jakieś dodatkowe metry przebiega ale trasę wrzucono wcześniej na traseo i tak myślę, że osoby mające wgraną trasę od razu wychwyciły błąd oznaczenia w tzw realu. Organizator nie schował głowy w piasek i przyznał się do błędu. Ja zrobiłem wg zegarka 21.31 więc nie nadrobilem jakoś szczególnie.
Ogólnie bieg na duży plus, bez znaczącego spadku tempa z solidną końcówką i bardzo dobrym samopoczuciem na mecie jak i dnia następnego.

A najważniejsze - po korekcie czas 1.30,17

Blog moga komentować tylko Przyjaciele autora







 Ostatnio zalogowani
Piotr100
00:02
VaderSWDN
23:07
janeta75
23:02
seba1
22:53
przemek300
22:51
andreas07
22:47
Januszz
22:27
milosz2007
22:25
Wojciech
21:18
Pawel63
20:51
czewis3
20:25
Raf  Gav
20:25
42.195
20:21
romelos
20:15
Daro091165
20:13
Hari
20:10
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |