2016-02-11
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Etap 3-Kościan (czytano: 538 razy)

Strasznie się sama nakręcam tymi dyszkami,nie inaczej było i teraz...w dodatku ja i Kinga to połączenie dwóch nakręcających się babek a wiadomo jakie kobietki są.Pogoda tego dnia była wiosenna,lekkim chłodem powiewało,ale słoneczko potrafiło rozgrzać.Ach te nerwy,żeby można było je zostawić w piwnicy i niech tam zostaną,aż pokryje je pajęczyna a pilnować będzie strasznie duży,włochaty pająk(brrrr nie znoszę pająków)..ale jak to w życiu bywa ,człowiek stresuje się nie tylko przed zawodami.Po 2 etapie(podobno już na 1 etapie byłam celem),podczas grupowego zdjęcia,pewna zawodniczka bez ogródek powiedziała mi,że będzie się ze mną ścigać...hm miała tupet,zawzięta sroczka(Sarną zwana jak się potem okazało)...cóż jeżeli w Śmiglu była dobre parę minut za mną,tak już w Krzywiniu moja przewaga już była mniejsza,mieściła się w granicach 30 sekund...nie miałam złudzeń,że w Kościanie będzie inaczej,ustawiła się obok mnie i rzekła,że będzie się trzymać mnie....wystartowaliśmy ...za szybko,to znaczy ja znam swoje możliwości i wiem,że jak chce to potrafię walczyć i nie poddać się..tempo 4.40 wiedziałam,ze mogę utrzymać,mimo piaszczystej trasy,lekko crossowej,nauczyłam się rozpoznawać pewne oznaki,typu jakieś dziwne sapania,chrząknięcia..idzie rozpoznać czy ktoś jest już zmęczony,czy kosztuje go to więcej wysiłku niż ciebie,trzeba umieć słuchać swojego organizmu i wiedzieć na ile go stać,ja coraz lepiej znam swój i to mi się podoba...do półmetka biegłyśmy "łeb w łeb",a zaraz za 5 kilometrem zaczęłam przyspieszać,nieznacznie,ale zyskiwałam przewagę...ba,nawet doganiałam panią znajdującą się kilkaset metrów przede mną ..cóż ,jak się okazało znowu pobiegłam trochę szybciej niż ostatnio,pewnie,że były lepsze warunki,ale uznaje to znów jako mój osobisty progres-nagroda za mój wysiłek i moje wypociny na treningach..a koleżanka była 20 parę sekund za mną...myślę,że nadal nie popuści i w Czempiniu znowu będziemy się "siłować"....ostatni etap za półtora tygodnia a tymczasem muszę przeżyć 10 dniowy maraton w pracy...byle do wiosny:)
Etap 3 : 10 km-46:24
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu paulo (2016-02-12,08:10): Wiosna już prawie była, a tu znowu zimno, ale nic to dla zaprawionych w boju :) Dyszki, fajna rzecz :) a jeszcze fajniejsze są Twoje czasy. Ciekawe, czy ja na Maniackiej będę równie dobry ? :) Mahor (2016-02-12,15:27): Strach cokolwiek od dzisiaj u Ciebie skomentować...w razie by co...nie ucieknę :-))) Tr (2016-02-15,22:48): 4.40... ale mnie skręciło z zazdrości. I to podwójnie, bo ja po tylu latach wciąż siebie nei znam. Bo ja to do bani biegaczka jestem. :/ żiżi (2016-02-24,21:51): Trzymam kciuki Paulo no i pochwal się potem:) żiżi (2016-02-24,21:52): Tak strasznie ...brzmię?wyglądam?biegnę?Zniosę wszystko,śmiało nie bój się:) żiżi (2016-02-24,21:53): Iza mam nadzieję,że już się odkręciłaś bo nie jesteś żadną marną biegaczką,kopa w ..powinnaś dostać,przyjdzie czas,że i Ty będziesz super czasy wykręcać:)
|