2013-10-17
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Jeszcze Poznań ale teraz w punktach. Dla Asi, bo ona tak lubi. :) (czytano: 1304 razy)

Jeszcze takie tam głupoty po poznańskim maratonie. .W kolejności dowolnej, tak jak mi przychodziły do głowy.
1. Kibice.. byłam w szoku, bo to przecież nie pierwszy mój maraton w Poznaniu i nigdy z kibicami źle nie było. Mam wrażenie jednak, że z roku na rok jest ich coraz więcej, są coraz lepiej zorganizowani i przygotowani do kibicowania. Do tego mnóstwo zespołów na trasie, ze świetną muzyką. Biegać w takim mieście to czysta przyjemność.
2. Biegacze. Rzuciła mi się w oczy zabawna rzecz. Kiedyś, kiedy człowiek szukał się na zdjęciach z imprezy, był niezły kłopot, bo większość ludzi ubrana była na czarno. Warto było wtedy mieć jakiś wyróżniający szczegół. Kolorową czapeczkę a najlepiej koszulkę. Teraz Poznań był bardzo kolorowy choć miałam wrażenie, że dominował niebieski. Kto był niebieski, ten ma problem. Reszta chyba od razu potrafi się poszukać.
3. Forum: Oczywiście forum poimprezowe nie byłoby sobą gdyby nie pojawił się żelazny punkt dyskusji: „zupa była za słona” czyli w tym przypadku akurat makaron rozgotowany. . Dobrze, że tym razem oszczędzono nam dyskusji o długości trasy wytyczoną przez Garminy. W zasadzie aż dziwnie się poczułam. Nawet zatęskniłam. :)
4. Expo. Luz. Fajne było, choć jednego stanowiska to szukaliśmy, szukaliśmy i szukaliśmy z Miłoszem. A im bardziej szukaliśmy tym bardziej go nie było. Nie będę wytykała palcami bo przecież nie *** się do własnego gniazda. ;)
5. Znajomi… Czymże byłby maraton bez tych wszystkich ludzi, których znam? Niczym. Niczym. Niczym. To ludzie sprawiają, ze chce się wracać w te same miejsca i ściorać się maksymalnie na tym nieludzkim przecież dystansie.
6. Trasa: W normalnych warunkach pewnie bym się wściekała na te wszystkie podbiegi na trasie. Ale nie w Poznaniu. Jeszcze nigdy, żaden poznański podbieg mnie nie zabolał, w tym również ten ostatni, wyłożony kostką brukową. W ogóle nie rozumiem tematu. W Poznaniu wszystkie podbiegi zaliczam krokiem tanecznym i nie wiem dlaczego tak się dzieje. To musi być miłość..
7. Start: ktoś mi ukradł „Rydwany ognia” ale w sumie „1492” też się sprawdził. Też miałam gęsią skórkę, na co nic nie mogę poradzić, bo ja to generalnie dość wrażliwa jestem.
8. Spotkanie: prostuję – to nie była stypa i ja się bawiłam dobrze. I nie zepsuło mi humoru nawet to, ze musiałam tłumaczyć się publicznie z Sebastiana Kosobudzkiego. ;)
9. Meta: jak zwykle perfekcyjna.
10. Mój czas: jeśli biegnie się długo, to zawsze można spotkać ciekawego człowieka. W tym roku był to dwunastolatek bez numeru. Mama polka ojciec holender, mam nadzieję, że nie latający. Trójka braci. Wszyscy na trasie. Bracia 22, 18, 16 lat. Najstarszy to komandos. Najmłodszy, mój rozmówca Max: hokeista, tyle, że ten trawiasty. Mama nie biegła, bo miała kontuzję stopy… Obiecał, ze zejdzie z trasy jeśli poczuje się zmęczony.
11. Jacek Dziekoński na trasie: BEZCENNE.
12. Punkty żywieniowe: Co najmniej pięciogwiazdkowe. Normalnie jak na wiejskim weselu.
13. Policja: kochana. Uwijali się jak mróweczki, ratując niekiedy biegaczy przed zbyt krewkimi kierowcami.
14. Pełne auto w drodze do domu: równie bezcenne jak Jacek Dziekoński na trasie.
15. I to by było na tyle.
16. Zdziwił mnie tylko jeden kibic. Dopingował w sobotę wieczorem na Malcie. Podniósł mi ciśnienie i sprawił, że restaurację Indyjską osiągnęłam w rekordowym czasie..
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu papaja (2013-10-17,14:48): No, to się czyta! A ja w Poznaniu maratonu jeszcze nie biegłam, barbarzyńca jestem... :) Tr (2013-10-17,14:49): I tu Cię robaczku mam, bo miałaś w tym roku być. :) papaja (2013-10-17,15:00): No miałam, przyznaję się rozdzierając szaty :) Tr (2013-10-17,15:03): Nu. Cierpienie widzę to nic więcej nie mówię. Ale Marija też miała biegać i gdzieś się dziewczątko zapodziało. :) snipster (2013-10-17,15:05): właśnie słyszałem, że Vangelis się zmienił i nie mogłem uwierzyć... aż dorwałem filmik ze startu i faktycznie. Czasy się zmieniają ;) o GPSach również nie było deliberacji na forum. Czasy się zmieniają ;) papaja (2013-10-17,15:08): Maryś jakiś czas temu cierpiała na stopę, więc jej absencja jest usprawiedliwiona :) Tr (2013-10-17,15:09): A to idę na forum załkać żeby nam oddali TEGO Vangelisa. :) DamianSz (2013-10-17,15:48): Kolega Lecho też mi wczoraj mówił, że kibiców zwłaszcza na ostatnich km, jak w Berlinie. Co rok to lepiej pod tym względem na każdym maratonie. jagódka (2013-10-17,15:59): mi Rydwanów też brakowało:( ale biegło mi się bardzo przyjemnie, może dlatego, że bez presji, którą zawsze sama na siebie wywieram;))No i ogromnie się cieszę, że się widziałyśmy:) tytus :) (2013-10-17,21:04): Papaja, następnym razem zaproś mnie jak będziesz rozrywać szaty
(2013-10-17,22:03): makaron faktycznie był rozgotowany ;-) i ta pani, co pobierała opłatę, jakaś taka cichociemna i nieoznakowana była ;-)))) jacdzi (2013-10-18,06:21): Iza, nie wiesz nawet ile radosci mialem widzac Was biegnacych po pyrlandzkich ulicach. Zgadzam sie z Toba ze meta PERFEKCYJNA!!! paulo (2013-10-18,08:24): maraton poznański w punktach... Bardzo ciekawe :) Miło się czytało, a uśmiech pojawił się, gdy czytałem punkt szósty :) michu77 (2013-10-18,08:44): ...zainteresował mnie ten kibic ;p papaja (2013-10-18,08:49): Tytusie, takie porozdzierane szaty nadają się zupełnie do niczego! Michału (2013-10-18,09:16): Asia na trening, a nie mi tu na blogach siedzisz ;) papaja (2013-10-18,09:34): Toć na 11:00 się umówiliśmy! I nie na żadnych blokach tylko przy Zagonowej! wiosna (2013-10-18,10:28): A mnie też ten kibic na Malcie intryguje, bo ja chyba takiego też w lesie ostatnio u siebie widziałam. Mślałam że grzybiarz, ale pan chciał mi coś innego pokazywac niż zbiory:)) Tr (2013-10-21,08:13): No Ci mówię Damku, że bylam w szoku. To się zaczyna samo napędzać. :) Tr (2013-10-21,08:13): A no zmienili Vangelisa. Trochę szkoda. No i śmigła nie było. Same straty, ale i tak było fajnie jak zawsze. :) Tr (2013-10-21,08:14): Bardzo się z tego cieszę Karolina, że się widziałyśmy, bo ostatni raz kiedy Cię widziałam biegłaś zamrożona na Silesii. :)) Tr (2013-10-21,08:16): A to pewnie przez sentyment do Poznania Paulo? :) Tr (2013-10-21,08:16): NO dobra Piotrek. Był rozogotowany. Ale nie rozumiem jak można z powodu makaronu obniżyć ocenę biegu. Makaron nie jest tu istotny. :) Tr (2013-10-21,08:23): Michale i Gosiu wychodząc na przeci Waszym zainteresowaniom naświetlam sytuację. Otóż, z ulicy Warszawskiej weszłam w ... to chyba wciąż Krańcowa, prowadząca do Zoo i nad Maltę. Krzaków tam pełno, oświetlenie jest ale takie dość tajemnicze. Było pusto i raczej ciemnawo co jednak w żaden sposób mnie nie zraziło. Nudno mi tylko było więc po drodze pisałam na Fejsie pierdoły do znajomych. Owszem, słyszałam, że po przeciwnej stronie ulicy ktoś gada ale nie przyjmowałam do wiadomości dopóki nie usłyszałam zdecydowanego "CHODŻ TU"! Wtedy w końcu zwróciłam uwagę na ciemną postać po drugiej stronie ulicy no ale ze zrozumiałych względów nie miałam ochoty posłuchać więc nie tylko nie "przyszłam tu" ale wręcz przyśpieszyłam nagle i krok i oddech byle tylko odejść z tego "TU". A ponieważ postać zaczęła poszurać się w moim kierunku, to ja szybko tel. do MIłosza... ależ to była "sensowna" rozmowa.. a facet jakby dalej w moim kierunku. Na szczęście nagle nie wiadomo skąd pojawiły się jakieś tam samochody a ja w tym czasie myk, myk i już byłam w Indyjskiej, zaraz doszedł Miłoszek z Iką i już bez przygód dotarliśmy tam gdzie mieliśmy dotrzeć. :) Dzisiaj myślę, że to był kibic, któremu się nieco terminy i miejsce pomyliło. Na pewno chciał dla mnie dobrze a ja, zła kobieta źle odczytałam intencje. :) (2013-10-21,12:09): Iza, mnie nie musisz przekonywać na temat wyższości maratonu nad makaronem :-) Tr (2013-10-21,12:30): Ależ oczywiscie Piotrze, że Ciebie nie. To był bardziej komentarz do komentarzy z forum. Niefortunnie wyszło. :)
|