2013-04-22
Dostęp do wpisu:
Publiczny
| Wydarzenia 14-21 Kwietnia (czytano: 1083 razy)

Czas na podsumowanie wydarzeń z ostatnich dni w maratonie. Cofnijmy się zatem do maratonu w Łodzi. Karolina Jarzyńska uzyskała wspaniały wynik 2:26.45 jest obecnie najlepszym wynikiem jaki kiedykolwiek padł przez kobietę w maratonie na ziemi Polskiej. Czy zatem w Polsce można dobrze pobiec? Osobiście uważam że Karolinę stać na dużo szybsze bieganie i kto co by tego startu nie przełożyła na Londynie, i czy nie pobiegłaby tam z 2-3 minuty szybciej, bo w tym roku ma wyśmienita formę i kto wie czy by było gdyby...?
Ponadto czemu Karolina była prowadzona przez Piotra Pobłockiego? w tym układzie nie było szans na rekord Polski, gdyż jak się okazuje według najnowszych przepisów Karolina musiałaby biec w obstawie kobiet-pace makerek tak jak to było teraz w Londynie. Zatem nawet gdyby uzyskała czas 2:25 czy nawet 2.22, wynik ten nie byłby najlepszym wynikiem w historii naszych pań (bo taki już ma Wanda Panfil), ani nie byłby rekordem Polski...Niemniej co do wyników końcowych to godne uznania i Zbigniew Nadolski trzeba przyznać że odwalił dobrą robotę załatwiając odpowiednich zawodników na dany wynik i szkoda jedynie że nie złamano 2:10.
Teraz chwila o Londynie. Oglądałem relację live i bardzo nieprzyjemnym incydentem było kiedy to w elitę pań wjeżdżają wózkarze (patrz zdjęcie), ktoś powie że mogli uważać, ale to raczej organizator nie powinien dopuszczać żeby wózkarze którzy poruszają się znacznie szybciej ruszali za paniami. Może na końcu maratonu puści następnym razem wyścig formuły 1, ile osób musiałoby ucierpieć żeby organizator sięgnął po rozum do głowy?
Co ciekawe poszkodowana Etiopka, która zdobyła złoty medal IO w Londynie, również podczas biegu maratońskiego o medal miała upadek, czy zatem jakieś fatum złych emocji sprzyja zawodniczce z taką różnicą że poprzednio wygrała bieg, a teraz dobiegła na odległej 16-tej pozycji, chwała jej jednak za to że kontynuowała bieg i nie była jak Marcin Chabowski który robi wokół siebie reality show, no ale jak ktoś widzi że nici z biegania maratonów to chociaż sobie pogada jaki to on biedny. Ja osobiście chciałbym mieć jego problemy... Ale żeby nie ubliżając Marcin jest bardzo dobrym zawodnikiem do półmaratonu, ale do maratonu się nie nadaje, ktoś powie że przecież pobiegł 2:10, ale ja nie do końca jestem za tym żeby robić wyniki z kontuzją na zastrzykach przeciwbólowych (pisał o tym w blogu). Zszedł W Barcelonie stosunkowo szybko, z Londynu się wycofał kiedy to logiczne było że robiąc minimum miał kontuzję i nie byłoby z tego żadnego owocu i teraz już też można było się domyśleć że jak wspomniał że boli go łydka i może być różnie, to moim zdaniem chodziło o naciąganie organizatora na startowe mając świadomość że nie jest się pełni zdrowym..Owszem są zawodnicy którzy potrafią biegać z bólem, ale to są zawodnicy, a nie laicy..
I teraz Orlen Maraton Warszawski, od razu wspomnę że nie byłem, ale poprzez różne źródła mocno śledziłem przebieg wydarzeń. Kampania reklamowa świetna i ciężko się doszukać innego biegu który z takim echem by się promował. Dzień poprzedzający maraton, jest bieg charytatywny, i po obejrzeniu zdjęć byłem pod wielkim wrażeniem biura zawodów,otoczki mety itp. Można by się doczepić strony internetowej gdzie mało było konkretnych wiadomości i mi wizualnie nie przypadła do gustu ale czekałam jak wypadną Polacy..
Nastał dzień maratonu, zamiast zapowiadanych opadów deszczu, pojawiło się słońce, mam informacje że w TVN 24 jest transmisja live, włączam i faktycznie robi to wrażenie. Tuz po starcie szereg reklam i przejście na inne tematy bo uznano pewnie że puszczanie ciągle jak 5 tysięcy zawodników biegnie przez 2-5h staje się nudne. Przyznaje, trasa miejscami były delikatnie mówiąc nie najlepsza, miejscami widać było mocny ścisk szczególnie przy mijance maratończyków z dyszką. Przy takiej frekwencji cała ulica powinna uważam być dla danej grupy a nie tylko jej część. Relacja on-line poprzez domtel to katastrofa, 45 minuta i nie było żadnych jeszcze wyników, zawodnicy tym samym dobiegali już do 15-go kilometra. Po 15-tej minucie dopiero usterkę jakby naprawiono i było już ok. przynajmniej tak myślałem, bo jak się później okazało kilometry były poprzestawiane i dla przykłady Arek Gardzielewski pierwszy kilometr miał 3.30, a drugi w 2:30..., półmaraton 1:05.15 (a gps wskazywał 1:06.45..) , ktoś trzeba przyznać sporo namieszał, czy to faktycznie organizator, czy ktoś koniecznie chciał żeby maraton nie wypalił i celowo poprzestawiał tabliczki wskazujące kolejne kilometry...?
Henryk Szost na 27km kapituluje, chwyta się za prawą łydkę, nieoficjalnie słyszałem że wcześniej już miał problem z łydką, niemniej chciał jak najlepiej i trzeba przyznać że ma chłop serce do walki, wielka szkoda że nie wyszło. W ubiegłym roku miał wspaniały sezon, mam nadzieje że na jesień dojdzie do siebie. Skorzystał na tym Arek Gardzielewski i to on zdobył tytuł Mistrza Polski, wynik jaki uzyskał to 2:13.42, zatem dwie minuty gorzej od rekordu życiowego, ale i tak zaskoczenie że kontynuował bieg po tym jak miał chwile zwątpienia kiedy to po przestawieniu kilometrów dowiedział się że nie biegnie na oczekiwany przez siebie wynik, tuż za nim drugi z Polaków Błażej Brzeziński który jako drugi zdaje się z pierwszej dziesiątki bije rekord życiowy. Czy zatem można było tutaj dobrze pobiec? Jeżeli były źle porozstawiane kilometry to uważam że cieszmy się że chociaż jakąś cząstka dobiegła do mety. 2:09.02 wynik zwycięzcy nie jest zły, ale mogło być znacznie lepiej gdyby ktoś nie namieszał. Na przyszłość polecam farbą na ulicy dodatkowo oznaczyć kilometry a tabliczki porozstawiać na kilkadziesiąt minut przed startem
Tutaj też wytłumaczę problem z pacemakerem dla naszych zawodników. Pierwotnie Gardzielewski i Brzeziński miał mieć dwóch pacemakerów i tempo biegu miało być na 1:05.15 półmetek. Na 3-4 dni nagle wycofuje się manager z Bydgoszczy i pozostaje tylko jeden.. Wiadomo że nie ma to jak dwóch czy nawet trzech prowadzi, prowadzącym był Rytto Kemboi, trzeci zawodnik półmaratonu w Warszawie, w trakcie biegu czuł się dobrze więc poprowadził z tego co wiem poza umową aż do 30km za co dostał dodatkowy bonus. Na jednym z filmów było widać jak schodzący zawodnicy z trasy nie mieli transportu i nikt się nimi nie opiekował, jak się dowiedziałem taką funkcję miał przydzielona manager z Wałbrzycha, jednak był moment kiedy zawodnicy masowo zaczęli schodzić z trasy i nie nadążył ich tak szybko ściągać z trasy, bo byli tacy których trzeba było do samochodu pomóc wejść więc czas był na wagę złota, i stąd na filmie widać to było nieco z innej perspektywy
I ta nieszczęsna dycha podczas maratonu, pisze nieszczęsna bo do ładu do tej pory nie mogę dojść z tymi wynikami, same wyniki mogą robić wrażenie, ale bieg Dominika w Gdańsku ma zdaje się lepszą obsadę, ale takie są skutki jak na dyszkę nikogo nie zapraszali. Kiedy to już wpisałem sobie wyniki w zeszyt to okazało się że wszystkim później dokładają 10 sekund, ktoś wie o co w tym wszystkim chodzi? Ponadto na wynikach podwójne nazwiska co mam wrażenie że komuś mocno zależy na sztucznym podnoszeniu frekwencji
Patrząc na wyniki w ogóle z dychy i porównując z lista nagród to spodziewałem się muszę przyznać mocniejszych wyników, nie pojawiło się wiele nazwisk którzy często są na innych biegach a mogliby namieszać, jak się dowiedziałem do managera z Węgier wpłynął list witalny (od konkurencji) że w Warszawie mają dla niego niespodziankę w postaci kontroli antydopingowej, czy zatem gościu ma coś faktycznie na sumieniu. W Gnieźnie wystawił swojego zawodnika za 2 koła i pobiegł na dyszkę 28.50, w Warszawie było 3 razy więcej do wzięcia... myślicie o tym samym co ja?
I wspomnę jeszcze o mnie, w tym miesiącu jak wcześniej wspomniałem postanowiłem się ruszać, początkowo pokonywałem od 3-7km bez zegarka, wczoraj postanowiłem zrobić sprawdzian na 7.5km wykorzystałem sytuację że byłem nagrzany wydarzeniami z maratonów i pokonałem 7.5km w 26.04 co daje ok 3.27/km , pomijam fakt że byłem zarżnięty tym biegiem, ale jestem szczęśliwy że udało mi się w miarę bezboleśnie pokonać w takim tempie bieg, w najbliższą niedzielę Run Toruń, powinno być dobrze.
Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicyDodaj komentarz do wpisu paulo (2013-04-23,08:26): wyniki rewelacyjne, a i relacje z imprez też bardzo ciekawe :) snipster (2013-04-23,08:44): Też oglądałem Londyn i też mnie zszokowało, że wózkarzy nie puszczono na początku. Odnośnie OWM nic nie napiszę. Powroty widzę masz niezłe...
|