Jestes
niezalogowany
ZALOGUJ

 

  WIZYTÓWKA  GALERIA [20]  PRZYJAC. [252]   BLOG   STARTY   KIBIC 
 
suchy
Pamiętnik internetowy
...my road to Valhalla

Piotr Suchenia
Urodzony: 1980-07-06
Miejsce zamieszkania: Gdynia / Longyearbyen / Reda
487 / 554


2010-02-18

Dostęp do
wpisu:

Publiczny
BNP (czytano: 278 razy)

 

Po wtorkowej sile biegowej w środę wypadało pobiec coś mocniejszego. Nie chciałem robić typowego II-go zakresu, wolałem wzorem ubiegłych lat zrobić stare, sprawdzone, długie BNP - oczywiście w granicy rozsądku, bez szaleństwa i szarżowania.
Na początek spokojne 2km rozgrzewkowego rozbiegania, HRavg 146, Vavg 4"51/km i był dziwny luz... poczułem pozytywne skutki wczorajszej siły. Inne napięcie mięśniowe, większy luz w nodze i mimowolna chęć przyspieszania z każdym kilometrem. Kolejna dwójka był już ciut szybsza. Wyszła po 4"20/km a średnie tętno 159. Mając na uwadze zaśnieżone chodniki i mijankę z przechodniami + przebiegnięcie "na czerwonym" kilka skrzyżówań wiedziałem, że dalsze kilometry powinny wyjść bardzo pozytywnie. Jedyne, co mnie lekko irytowało to zimny wiatr, ale nie ma co narzekać. Jest zima, są ciężkie warunki, które sprawiają, że pokonując mozolnie każdy kilometr stajemy się silniejsi i bardziej odporni psychicznie ne ból i zmęczenie. Po zaliczeniu 4km wszedłem na większe obroty, wrzuciłęm 4-ty bieg i zacząłem biec... Prędkość zaczęła przybliżać się do 4"km a HR oscylowało w okolicy 165-168. Tak miało być. 6km wyszło po 4"05 a średni puls 167. Dawno tak "mocno" nie biegałem, ale czekała mnie kolejna zmiana prędkości, i pokonanie 8km odcinka w całości pod wiatr. Wrzuciłem piątkę i jazda przed siebie z wielką nadzieją, że nie rozjedzie mnie żaden samochód, a ruch był całkiem całkiem - ludziska wracali z kościoła. 8km wyszło po 3"58 a średnie HR 174. Maksymalny puls, jaki osiągnąłem to 181 a maksymalna prędkość = 3"33/km. Po pokonaniu 8km, które kończyłem z hasłem na ustach "no risk - no fun" pędząc na czołówkę z kilkoma autami mogłem spokojnie roztruchtać ostatnie 3km.
Całość treningu - 21,08km (prawie, jak półmaraton) zajęła mi 1:29:08, średnia prędkość wyniosła 4"13/km a tętno 164. Czy jestem zadowolony z tego treningu? Powiem, że tak. Niestety nie udało zmierzyć się zakwaszenia, ale uważam, że nie było ono aż takie wysokie ;) [pojęcie względne].
Oddechowo było super, mięśniowo, świetnie, wydolnościowo bardzo dobrze, prędkościowo OK.
Po treningu masażyk i do wyrka. Nawet nie obejrzałem do końca biegu Justyny. Po eliminacjach, jak prezenter powiedział, że za około 50" nastąpi kolejny bieg, przewróciłem się na drugi bok i już mnie nie było.

...mocy przybywaj!

Blog moga komentować wszyscy zalogowani czytelnicy

Dodaj komentarz do wpisu


Przemek_G (2010-02-18,23:21): będzie dobrze!







 Ostatnio zalogowani
p5ychol
03:57
Pędziwiatr
02:53
Piotr100
23:40
mandos
23:38
romelos
22:53
Michał
22:12
anielskooki
22:07
jantor
21:46
Borrro
21:41
staszek63
21:35
BonifacyPsikuta
21:34
mittwoch1
21:32
akforce
20:50
szopinho
20:49
krzybocz
20:43
42.195
20:42
|    Redakcja     |     Reklama     |     Regulamin     |